SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

„Rzeczpospolita” zamieściła reklamę chwalacą przywódcę Chin. Chrabota: to nie oznacza, że podoba mi się autorytarny system

W czwartkowym wydaniu dziennika „Rzeczpospolita” (Gremi Media) pojawił się tekst o Xi Jinpingu, od 2013 roku przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej. Artykuł wychwalający polityka oznaczono jako reklamę. - Xi Jinping wprowadza Chiny w nową epokę i je reformuje. Nie oznacza to jednak, że podoba mi się autorytarny system, który tam panuje - skomentował Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, fot.polsat Article

W czwartkowym numerze dziennika ukazał się materiał oznaczony jako reklama „Xi Jinping: Człowiek, który wprowadza chińskie reformy w nową erę”. W tekście pojawiają się argumenty przytoczone z książki „Studia nad Xi Jipingiem - Myśl nad Reformami i Otwarciem się na Świat”, autorstwa Wang Juna, przedstawiające polityka jako człowieka zdeterminowanego, reformatora, doświadczonego przywódcę i innowatora.

W artykule padają m.in. słowa: „Xi przeprowadził reformę na wielu frontach, aby osiągnąć przełom: zmniejszyła się luka między populacjami wiejskimi a miejskimi (…) Postęp reformatorski obejmuje nieustannie poszerzający się zakres dziedzin” czy „Reformy chińskie zainspirowały świat”.

- Czegoś takiego jeszcze w polskiej prasie nie widziałem. W Rzepie Chiny wykupiły reklamę... swojego przywódcy. Xi Jinpinga. Że wcale nie zły komunista i łamacz praw człowieka. Tylko wielki reformator i zatroskany losami świata bohater - skomentował na Twitterze Krzysztof Berenda z RMF FM.

Chrabota: „Xi Jinping wprowadza Chiny w nową epokę”

Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” w rozmowie z Wirtualnemedia.pl powiedział, że nie widział czwartkowej „Rzeczpospolitej”, ponieważ jest na urlopie.

- Jeśli w reklamie jest zawarta informacja o tym, że przywódca Chin jest reformatorem, to akurat zgadzam się z tym stwierdzeniem -Xi Jinping wprowadza Chiny w nową epokę i je reformuje. W przeciwieństwie do moich kolegów byłem w Chinach i widziałem, co się tam dzieje. Nie oznacza to jednak, że podoba mi się autorytarny system, który tam panuje - skomentował.

Michał Szułdrzyński, zastępca redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" powiedział nam, że redakcja nie komentuje decyzji działu reklamy Gremi Media, wydawcy dziennika.

„GW” przeprosiła za reklamę chwalącą władze Turcji za stłumienie próby zamachu stanu

W ubiegłym roku w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” i „Dzienniku Gazecie Prawnej” pojawiły się reklamy tureckiej ambasady w Polsce, chwalące sytuację w Turcji po zdławieniu próby przewrotu podjętej przez opozycję w połowie lipca 2017 roku.

W identycznych reklamach zamieszczonych w weekendowych wydaniach „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” i „Dziennika Gazety Prawnej” ambasada turecka w Polsce stwierdziła, że „15 lipca 2016 w godzinach wieczornych naród turecki odniósł zwycięstwo nad próbą przewrotu i uratował demokrację”.

Dodano, że przewrót przygotowała i przeprowadziła grupa zwolenników Fethullaha Gülena, którego określono jako „fałszywego proroka”. - Od próby przewrotu Republika Turcji, dzięki silnemu politycznemu konsensusowi w sprawie oczyszczenia tureckich instytucji państwowych z pozostałości tej organizacji terrorystycznej, jest państwem stabilniejszym, bardziej niezłomnym i silniejszym - podkreślono. Ponadto podziękowano Polsce za okazanie solidarności Turcji.

W kolejnym wydaniu „Gazety Wyborczej” zamieszczono wyjaśnienie, w którym redakcja przeprosiła za publikację reklamy ambasady Turcji. - To był nasz błąd, przepraszamy Czytelników - podkreślono. - Przypominamy, że nasz stosunek do antydemokratycznego reżimu Erdogana wyrażamy w naszych tekstach i komentarzach. Solidaryzujemy się z prześladowanymi dziennikarzami w Turcji i wspieramy ich poprzez międzynarodowe organizacje broniące wolności prasy i mediów - dodała redakcja „GW”.

W „Rzeczpospolitej” przy reklamie zaznaczono, że redakcja nie odpowiada za jej treści.

Chiny - system oceny obywateli, cenzura i brak wolności słowa

Xi Jinping jest sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Chin od 2012 roku, z kolei od 2013 roku przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej. Według magazynu „Forbes” Xi Jinping jest najbardziej wpływowym człowiekiem na świecie – zajął pierwsze miejsce w rankingu „The World's Most Powerful People”, wyprzedził tym samym Władimira Putina i Donalda Trumpa; dalej na 4. miejscu znalazła się Angela Merkel. Na piątej pozycji umieszczono Jeffa Bezosa, założyciela Amazona. Wybór pierwszego miejsca uzasadniono m.in. stwierdzeniem, że Xi Jinping jest uosobieniem „chińskiego snu” – „osobistych i narodowych ideałów, które służą rozwojowi chińskiego społeczeństwa”.

Chiny znajdują się na jednym z ostatnich miejsc w rankingu wolności mediów Reporterów bez Granic (RSF – Reporters Without Borders) – międzynarodowej organizacji pozarządowej, monitorująca wolność prasy na całym świecie – obok takich państw jak Korea Północna, Turkmenistan i Syria. W ubiegłym roku przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej zażądał m.in. od dziennikarzy państwowych mediów całkowitego posłuszeństwa wobec partii.

W Państwie Środka od 2014 roku pracowano nad Systemem Oceny Obywateli określanym też jako System Zaufania Społecznego (Social Credit System). Obecnie trwa pilotaż tego rozwiązania w wielu tamtejszych firmach i ośrodkach, bierze w nim udział ok. 30 chińskich miast. Docelowo do 2020 roku system ten ma być wprowadzony obowiązkowo.

Ocena obywateli ma oficjalnie pomóc w operacjach finansowych i w sprawach społeczno-politycznych, chodzić ma m.in. o sprawne ściganie dłużników, mających problem ze spłatą kredytu lub grzywny. W praktyce tworzone są „czarne listy” tych, którzy dopuścili się „niepożądanych” zachowań – przykładowo wszczęli awanturę w banku lub sklepie. To natomiast skutkuje wyciągnięciem określonych konsekwencji i oceną - czy dana osoba jest godna zaufania i przydatna dla społeczeństwa.

Oficjalnie podaje się, że stały monitoring nie ma służyć inwigilacji, a pomóc w ściganiu korupcji. Obecnie jednak codzienne zachowania Chińczyków obserwuje już ok. 200 milionów kamer, a dane o ich znajomych, ulubionych rozrywkach, nawykach czy rutynowych czynnościach są gromadzone na serwerach m.in. spółek-córek Alibaby.

W 2017 roku odbył się XIX zjazd Komunistycznej Partii Chin, podczas którego zatwierdzono decyzję o przedłużeniu władzy Xi Jinpinga o kolejne pięć lat. Jednocześnie zwiększono jego uprawnienia jako przywódcy.

W Chinach popularne jest także stosowanie VPN-ów, które mają zwykłym obywatelom pomóc w walce z cenzurą i nadzorem w internecie – blokadą dostępu do Facebooka, Twittera, Google’a czy YouTube’a, czy komunikatora WhatsApp.

W czwartek Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało stanowisko w sprawie cyberszpiegostwa przemysłowego.

Według danych ZKDP w październiku br. średnia sprzedaż ogółem „Rzeczpospolitej” wynosiła 44 277 egz., o 7,1 proc. mniej niż rok wcześniej. Natomiast portal Rp.pl w listopadzie zanotował 3,57 mln realnych użytkowników i 14,14 mln odsłon (według badania Gemius/PBI).

Wydająca „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” grupa kapitałowa Gremia Media w trzecim kwartale br. zanotowała 24,24 mln zł przychodów sprzedażowych (7,8 proc. więcej niż rok wcześniej) i 1,75 mln zł zysku netto (wobec 647 tys. zł straty netto rok wcześniej).

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: „Rzeczpospolita” zamieściła reklamę chwalacą przywódcę Chin. Chrabota: to nie oznacza, że podoba mi się autorytarny system

12 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Tsj
To prawda, zwyczajnie to oznacza, że dziennikarze są niczym Panie do wynajęcia - wystawiasz kasę i wszystko da się zamieścić, nawet tekst o zbrodniarzu. Czekam na jakiś ładny tekścik o Hitlerze w Wyborczej, w końcu niemiecki kapitał. Dziwić się, że w badaniach zaufanie do tego zawodu spada na łeb na szyję.
49 20
odpowiedź
User
Al
Dziennik Rzeczpospolita po zawładnięciu go za czasów Tuska przez Hajdarowicza stracił wiarygodność. Jeśli Wyborcza zniknie z rynku, Rzeczpospolita będzie kolejna ...
58 24
odpowiedź
User
PiS da
Dziennik Rzeczpospolita po zawładnięciu go za czasów Tuska przez Hajdarowicza stracił wiarygodność. Jeśli Wyborcza zniknie z rynku, Rzeczpospolita będzie kolejna ...


Haha, za to za Lisickiego był oazą wiarygodności i obiektywizmu. Reklama: żenada.
34 46
odpowiedź
User
kontra
Dziennik Rzeczpospolita po zawładnięciu go za czasów Tuska przez Hajdarowicza stracił wiarygodność. Jeśli Wyborcza zniknie z rynku, Rzeczpospolita będzie kolejna ...

... słaby ten twój trolling. Hajdarowicz kupił ten tytuł w przeciwieństwie do niejakiego Lisickiego, który za rządu Kaczyńskiego został naczelnym i w następstwie z rzepy odeszło lub musiało odejść wielu dziennikarzy pracujących tam od lat.
35 42
odpowiedź
User
PiS da
To prawda, zwyczajnie to oznacza, że dziennikarze są niczym Panie do wynajęcia - wystawiasz kasę i wszystko da się zamieścić, nawet tekst o zbrodniarzu. Czekam na jakiś ładny tekścik o Hitlerze w Wyborczej, w końcu niemiecki kapitał. Dziwić się, że w badaniach zaufanie do tego zawodu spada na łeb na szyję.


Ładnych tekścików o dyktatorach (zwłaszcza jednym, takim niedużym) szukaj w GP, Sieci i Do Rzeczy.
29 36
odpowiedź