SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Adam Michnik po śmierci brata: wiele wycierpiał z mojego powodu, choć nie z mojej winy

Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” (Agora) Adam Michnik w nekrologu poinformował o śmierci swojego przyrodniego brata Stefana - sędziego w okresie stalinowskim, w ostatnich latach bezskutecznie ściganego przez polski wymiar sprawiedliwości za zbrodnie sądowe. - Mój Brat wiele wycierpiał z mojego powodu, choć nie z mojej winy - stwierdził Adam Michnik.

Adam Michnik, redaktor naczelny "Gazety Wyborczej"; fot. PAP/Tomasz GzellArticle

W nekrologu Adam Michnik poinformował, że Stefan Michnik zmarł 27 lipca w Goeteborgu (początkowo mylnie napisano, że w Gettysburgu). - Kasi i wszystkim Bliskim składam serdeczne wyrazy współczucia - stwierdził.

- Mój Brat wiele wycierpiał z mojego powodu, choć nie z mojej winy. Żegnam Cię Stefanie - dodał naczelny „Gazety Wyborczej”.

Adam Michnik zaczepiany ws. zbrodni sądowych Stefana Michnika

Stefan Michnik w latach 1951-1953 roku był asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. Mimo że nie ukończył studiów prawniczych, przewodniczył składom sędziowskim, które schwytanych żołnierzy podziemia niepodległościowego i członków dawnej partyzantki antyhitlerowskiej skazywały na śmierć lub wieloletnie więzienie.

W 1969 roku wyjechał do Szwecji, co pozwoliło mu uniknąć odpowiedzialności przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Adam Michnik w ostatnich latach był kilkakrotnie pytany o tę odpowiedzialność Stefana Michnika w sytuacjach publicznych, m.in. podczas pogrzebu gen. Wojciecha Jaruzelskiego w 2014 roku i jesienią 2016 roku na spotkaniu KOD w Piasecznie.

Naczelny „GW” reagował na to nerwowo. W lipcu 2017 roku po demonstracji opozycji w Warszawie ówczesny współpracownik TVP Info Ziemowit Kossakowski spytał Adama Michnika, kiedy przeprosi „za brata, który był stalinowskim mordercą”. - Jak ty, skur…synu, zmądrzejesz - odpowiedział Michnik.

Stefan Michnik przez 50 lat mieszkał w Szwecji

90-letni Stefan Michnik, którego wydania odmówił szwedzki sąd, dożywa starości w jednym z domów opieki w Goeteborgu, od lat nie udziela wywiadów mediom - informował PAP pod koniec 2019 roku. "Sądziłem, że służyłem swojemu krajowi" - to słowa z ostatniej rozmowy ze szwedzkim dziennikarzem

Z relacji opublikowanej na jednej ze szwedzkich stron internetowych z dnia otwartego w domu opieki można wnioskować, że Michnik jest zadowolony z warunków życia. Z artykułu, podkreślającego wyjątkowość tego przybytku z uwagi na możliwość kultywacji tradycji judaistycznych, wynika, że szczególnie ceni on sobie spotkania z innymi pensjonariuszami "przy kawie i domowych bułeczkach".

Stefan Michnik od lat nie wypowiada się w szwedzkich mediach. Ostatni raz udzielił wywiadu gazecie "Dagens Nyheter" w 1999 roku. "Sądziłem, że służyłem swojemu krajowi" - tak podsumował Michnik swoją rolę jako sędziego w tajnych procesach w latach 50. w Polsce.

Jak napisała wówczas gazeta "Dagens Nyheter", Michnik przebywa na emeryturze. Wcześniej pracował jako bibliotekarz na Uniwersytecie w Uppsali, mieszkał w domu jednorodzinnym w Storvreta pod Uppsalą.

Do Szwecji były sędzia stalinowski trafił wraz z grupą 2,5 tys. polskich migrantów, których po wydarzeniach marcowych 1968 roku, w latach 1969-71 przyjęło państwo szwedzkie. W "Dagens Nyheter" Michnik opowiadał, że będąc w ośrodku przejściowym dla uchodźców we Włoszech starał się o możliwość wyjazdu do USA, ale nie uzyskał pozwolenia, jak sądził, z powodu swojej komunistycznej przeszłości.

"Wchodziła więc w grę Szwecja albo Izrael. Nie wiele wiedząc o tym kraju (Szwecji) tu przyjechałem" - mówił Michnik.

Bez ekstradycji Stefana Michnika do Polski

W połowie października 2018 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił wniosek prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie i wydał Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) wobec b. stalinowskiego sędziego. Sąd Rejonowy w Goeteborgu nie zgodził się jednak na wydanie Michnika, zwracając uwagę na jego szwedzkie obywatelstwo.

W uzasadnieniu sąd napisał także, że wszystkie przestępstwa, jakie według Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie popełnił Stefan Michnik, musiały zostać popełnione w latach 1951-1953 lub niedługo później. Oznacza to - jak podkreślono w protokole - że na podstawie obowiązujących w Szwecji do 1 lipca 2014 roku przepisów, domniemane zbrodnie Stefana Michnika uległy przedawnieniu w 1978 roku lub po upływie 25 lat od daty ich dokonania.

Wcześniej, od połowy 2007 roku, wniosek o ekstradycję Stefana Michnika rozważał Instytut Pamięci Narodowej. W lutym 2010 roku Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie na wniosek pionu śledczego IPN skierował wniosek o aresztowanie Michnika, w konsekwencji w październiku 2010 roku wydano w tej sprawie europejski nakaz aresztowania.

W połowie listopada 2010 roku sąd w Uppsali (tam mieszkał wówczas Stefan Michnik) odmówił wydania Michnika do Polski. Uzasadnił, że zarzucane mu przestępstwa w świetle prawa obowiązującego w Szwecji przedawniły się.

Stefan Michnik - życiorys

Stefan Michnik urodził się 28 września 1929 r. w Drohobyczu. Jego matką była Helena (Hinde) Michnik, działaczka komunizującego Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej i nauczycielka. Helena Michnik była także powiązana z Komunistyczną Partią Polski i Komunistyczną Partią Zachodniej Ukrainy. Ojcem Stefana Michnika był działacz komunistyczny Samuel Rosenbusch, który podobnie jak większość funkcjonariuszy KPP został rozstrzelany w trakcie zarządzonej przez Stalina likwidacji tej partii w 1937 r. Po wyjeździe Rosenbuscha do ZSRS w 1934 r. Helena Michnik przeniosła się do Lwowa i tam pracowała jako nauczycielka historii. Związała się z innym przedstawicielem agentury komunistycznej, Ozjaszem Szechterem. Ojczym Stefana Michnika był jednym z najwyżej postawionych funkcjonariuszy KPZU. W 1934 r. zasiadł na ławie oskarżonych w zorganizowanym w Łucku wielkim procesie kilkudziesięciu oskarżonych o przynależność do nielegalnej organizacji komunistycznej oraz dążenie do wprowadzenia dyktatury komunistycznej. Do 1939 r. Szechter odsiadywał wyrok. W czasie okupacji sowieckiej pracował w sowieckim banku we Lwowie. Po agresji Niemiec cała rodzina została ewakuowana do Uzbekistanu. Po 1945 r. Szechter nie osiągnął wysokiej pozycji w strukturze nowych władz, ponieważ jego towarzysze uznali, że wydawał innych oskarżonych w procesie z połowy lat trzydziestych. Pod koniec życia działał w opozycji antykomunistycznej. Zmarł w 1982 r.

Związki rodzinne predestynowały Stefana Michnika do służenia ideologii komunistycznej. Po powrocie do tzw. nowej Polski wstąpił w szeregi Związku Walki Młodej. Pracował jako elektryk w elektrowni na Powiślu. W 1947 r. został członkiem PPR. Już wkrótce wykorzystał możliwość stworzoną przez system: przestępstwa przeciwko władzom komunistycznym popełniane przez osoby cywilne mogły być bowiem sądzone przez sądy wojskowe. Władze potrzebowały sterowalnych i pewnych ideologicznie sędziów. W celu stworzenia tego rodzaju grupy w Warszawie powołano Oficerską Szkołę Prawniczą. Jej siedziba później została przeniesiona do Jeleniej Góry. Tam w 1949 r. zaledwie osiemnastomiesięczne szkolenie rozpoczął rekomendowany przez PZPR Stefan Michnik. W podaniu pisał, że pragnie zostać przyjęty do szkoły, która „kształci tych, którzy będą realizować dyktaturę proletariatu w praktyce”. W uzasadnieniu złożonego w sierpniu tego samego roku podania o przyjęcie do wojska pisał: „Będąc członkiem PZPR i ZMW, pracą swą w Odrodzonym Wojsku pragnę przyczynić się do zbudowania socjalizmu w Polsce. Ojciec mój jako komunista był prześladowany przez sanację. Nauczył mnie nienawidzieć wszelki ucisk i kochać wolność. Podczas mego pobytu w ZSRR widząc jak naród radziecki walczy o swą niepodległość, doszłem do przekonania, że tylko taki ustrój jest zdolny do walki o życie, o lepsze jutro. Pragnę, by w Polsce zapanował taki ustrój [pisownia oryginalna]”.

Według zachowanych dokumentów Stefan Michnik wykazywał się wielką pilnością w nauce oraz „ideologicznym przywiązaniem do władzy ludowej”. W 1999 r. w wywiadzie przeprowadzonym przez Roberta Mazurka Stefan Michnik nazwał szkołę w Jeleniej Górze „szkołą janczarów”. O zaufaniu aparatu bezpieczeństwa świadczy też podjęcie współpracy z Głównym Zarządem Informacji Wojska Polskiego. Oficerom prowadzącym TW „Kazimierczak” relacjonował zachowania innych uczniów szkoły. Za przekazywane informacje otrzymywał wynagrodzenie sięgające 1 tys. zł miesięcznie. Szybko awansował do funkcji rezydenta GZI WP.

Współpraca Stefana Michnika z Informacją Wojskową trwała także po rozpoczęciu jego pracy w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie w marcu 1951 r. Nadzorował tam kilku informatorów GZI. 22-letni sędzia został przydzielony do składów zajmujących się tzw. procesami odpryskowymi sprawy gen. Stanisława Tatara. Były one kluczowe w ówczesnej rozgrywce partyjnej wymierzonej we Władysława Gomułkę i jego najbliższe otoczenie. „Używano nas – młodych sędziów – do rozpoznawania tych spraw, dlatego że nas łatwo można było dostosować do systemu, używać jako bezwiedne narzędzie terroru w stosunku do niewinnych ludzi. Nam wtedy imponowało powiedzenie o zaostrzającej się walce klasowej i nieprawdę powie ten, kto by twierdził, że wtedy z niechęcią rozpatrywał sprawy. Ja wiem, że raczej ludzie garnęli się do tych spraw, sam muszę przyznać, że kiedy dostałem pierwszy raz poważną sprawę, to nosiłem ją przy sobie i starałem się, żeby mi tej sprawy nie odebrano” – wspominał Stefan Michnik w czasie odwilży 1956 r. Warto podkreślić, że nie był najmłodszym z sędziów w sprawach politycznych. Sędziami w procesach politycznych zostawali też 21-letni absolwenci szkoły w Jeleniej Górze.

W kwietniu 1951 r. Stefan Michnik skazał na karę dożywotniego więzienia żołnierza Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, Stanisława Bronarskiego „Mirka”. W kolejnych procesach skazywał żołnierzy AK, NSZ i WiN. We wszystkich powtarzały się te same zarzuty: szpiegostwa, próby obalenia przemocą władzy ludowej, spisku w wojsku. W jednym z procesów skazał na śmierć mjr. Zefiryna Machallę, żołnierza walczącego we wrześniu 1939 r., a następnie w Polskich Siłach Zbrojnych. W styczniu 1952 r. wyrok został wykonany.

Działania Stefana Michnika zostały nagrodzone m.in. przez możliwość zasiadania w składzie sędziowskim, którego przewodniczącą była Helena Wolińska. Na dobrą opinię o Stefanie Michniku wpłynął również dokument podpisany przez płk. Mieczysława Widaja. W opinii dołączonej do wniosku o awans dla Stefana Michnika na stopień porucznika pisał: „Jest bez reszty oddany władzy ludowej i sprawie budownictwa socjalistycznego oraz wykazuje entuzjastyczny stosunek do Związku Radzieckiego”.

W kwietniu 1953 r. Stefan Michnik zasiadał w składzie sądu pod przewodnictwem Widaja, który skazał na karę śmierci mjr. Andrzeja Rudolfa Czaykowskiego, żołnierza WP w 1939 r., oficera Armii Krajowej, który w 1949 r. powrócił z Wielkiej Brytanii z rozkazami od Rządu RP na Uchodźstwie. Stefan Michnik uczestniczył w egzekucji Czaykowskiego. Szczątków jednego z ostatnich emisariuszy do komunistycznej Polski dotąd nie odnaleziono.

W czerwcu 1953 r. Stefan Michnik zakończył współpracę z GZI WP i służbę w komunistycznym wymiarze sprawiedliwości. Jako doświadczony funkcjonariusz został kierownikiem gabinetu metodycznego Fakultetu Wojskowo-Prawniczego w Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie. W tym czasie studiował na Wydziale Prawa UW.

Pod koniec 1956 r. nastawienie wobec sędziów wojskowych się zmieniło. W grudniu powołano Komisję dla zbadania odpowiedzialności byłych pracowników Głównego Zarządu Informacji, Naczelnej Prokuratury Wojskowej i Najwyższego Sądu Wojskowego, która do historii przeszła jako Komisja Mazura. W jej raporcie stwierdzono liczne „fakty łamania praworządności w wojskowym wymiarze sprawiedliwości”. Wśród spraw, w których doszło do wymienionych przez Komisję nieprawidłowości, wymieniono te prowadzone przez Stefana Michnika. Raport utajniono. Treść dokumentu opublikowano dopiero w 1999 r. Jego jedyną konsekwencją było przesunięcie niektórych oficerów do rezerwy. Wśród nich znalazł się kpt. Stefan Michnik. Po opuszczeniu wojska krótko pracował jako adwokat, a następnie jako redaktor w Wydawnictwie Ministerstwa Obrony Narodowej.

W 1968 r. na fali sprowokowanej przez komunistów nagonki antysemickiej Stefan Michnik został zwolniony z pracy i wyrzucony z partii. Rok później wyjechał do Szwecji. Tam nawiązał kontakty z Radiem Wolna Europa i paryską „Kulturą”, w której publikował artykuły podpisane jako „Karol Szwedowicz”. W ostatnich latach pracował jako bibliotekarz w miasteczku Storvreta koło Uppsali.

Oddolną formą oceny działań stalinowskiego sędziego jest wydany w 2017 r. przez Społeczny Trybunał Narodowy wyrok infamii. „Stefan Michnik [...] wykazywał się wielką gorliwością w podejmowaniu zadań, domagał się, by powierzać mu sprawy rangi najwyższej, chciał zwalczać wroga klasowego, robił to z pełną świadomością, w pełni dobrowolnie, nie mogąc być nieświadomym, kogo skazuje na śmierć” – podkreślił zasiadający w tym gremium historyk i działacz opozycji, prof. Tomasz Panfil.

Jeden z najwybitniejszych znawców funkcjonowania komunistycznego wojskowego aparatu represji, prof. Krzysztof Szwagrzyk, oceniając zakres odpowiedzialności Stefana Michnika, stwierdził: „Na pewno nie był to człowiek pokroju Heleny Wolińskiej, której zakres kompetencji był znacznie większy. Ale to nie oznacza, że Stefan Michnik był nic nieznaczącym prawnikiem, który niczego złego w tym okresie nie zrobił. Musimy pamiętać, że w latach pięćdziesiątych uczestniczył w procesach politycznych i orzekał wyroki śmierci”.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Adam Michnik po śmierci brata: wiele wycierpiał z mojego powodu, choć nie z mojej winy

39 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Pyra
I tak wychowany michnik, zaczął walczyć o wolność w Polsce i tworzy “wolne“ media... No kurcze interesujące :) genów nie wydłubiesz
odpowiedź
User
walter
wyrazy współczucia
odpowiedź
User
Andrzej luft
Już jego niewinne ofiary nie cierpiały, w końcu to tylko kula w łeb. Jedna z najmroczniejszych postaci polskiej historii, diabeł w ludzkiej skórze.
odpowiedź