W ramach postępowania UOKiK ustalono, że klienci polskiej wersji serwisu Zalando, nawet kilka miesięcy po wprowadzeniu dyrektywy Omnibus, nie mogli sprawdzić jak duże są w rzeczywistości promocje w serwisie. Informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką brakowało zarówno na samej platformie na różnych etapach prezentowania produktów, jak i w reklamach Zalando na zewnętrznych stronach internetowych.
W komunikacie Urzędu opisano, że podczas jego postępowania Zalando co prawda zaczęło podawać najniższą cenę z 30 dni przed obniżką, to nie robiło tego rzetelnie. "Odnotowujemy powtarzające się przypadki modyfikacji najniższej ceny z 30 dni przed obniżką, choć cena sprzedaży produktów nie uległa zmianie. Dzień po dniu oferta wydaje się atrakcyjniejsza, ponieważ przedsiębiorca manipuluje wysokością najniższej ceny z 30 dni przed obniżką. Podnosząc ją, zwiększa wysokość rabatu i choć produkt kosztował tyle samo co wcześniej, powstaje wrażenie większej korzyści" – stwierdzono.

Klienci skarżyli się na "obniżki" cen na Zalando
UOKiK przytoczył kilka skarg w tej sprawie przesłanych przez klientów. "Zalando stosuje złe praktyki obserwuję jeden między innymi produkt jest cena 119 i po jakimś czasie robią cenę na czerwono jako produkt w cenie promocyjnej 119 zł" – opisała jedna z osób.
"Dzisiaj odkryłam, że buty, które wczoraj w Zalando kupiłam za 130 zł zamiast 259 zł, dzisiaj kosztują 255 zł i są w teorii przecenione o 20%, bo wg sklepu najniższa cena w ostatnich 30 dniach to 319 zł, co jest ewidentnym kłamstwem" – stwierdziła inna.

UOKiK dodał, że platforma Zalando nawet po wprowadzeniu najniższej ceny z 30 dni przed obniżką nie traktowała jej jako podstawowego punktu odniesienia do obliczania promocji. Prezentowała wartość obniżki względem ceny "początkowej" lub "regularnej", przez co rabat wydawał się większy niż w rzeczywistości. Udostępniała też konsumentom filtr "okazja", który w toku postępowania został przeniesiony w inne miejsce, bez zmiany jednak jego sposobu działania.
Nieprawidłowości w serwisie Zalando dotyczyły nieinformowania o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką i nieprawidłowego podawania wielkości obniżki w różnych miejscach w serwisie. Przedsiębiorca w trakcie prowadzonego postępowania, pomimo wielokrotnego zwrócenia mu uwagi na nieprawidłowości, nie zmienił kwestionowanych działań. Za dwie praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów Prezes UOKiK nałożył na Zalando SE z siedzibą w Berlinie karę w wysokości 30,94 mln zł.

W komunikacie zaznaczono, że prezes UOKiK prowadzi wobec Zalando również postępowanie dotyczące nieudzielenia informacji żądanych w toku postępowania. Maksymalna kara za to naruszenie wynosi trzy proc. obrotu przedsiębiorcy.
– Promocje kuszą ceną. Nie mogą przy tym wprowadzać w błąd i udawać, że okazja jest większa niż w rzeczywistości, zwłaszcza gdy nie ma jej wcale, a cena względem poprzedniego dnia rośnie. Najniższa cena z 30 dni przed obniżką to ważny punkt odniesienia dla konsumentów. Badania pokazują, że konsumenci ufają przedsiębiorcom i wierzą, że kupując dany produkt z konkretnym rabatem rzeczywiście ten rabat otrzymują – podkreślił w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Trzy typy nieprawidłowości ws. cen na Temu
Z kolei w przypadku Temu przeprowadzona przez UOKiK analiza polskiej wersji strony internetowej i aplikacji mobilnej wykazała, że również tam nie zawsze podawano najniższą cenę z 30 dni

Urząd opisał, że klienci nie wiedzieli wówczas jak duża jest obniżka, bo nie widzieli punktu odniesienia ani czy w ogóle ma miejsce. W różnych częściach serwisu (listing, karta produktu, koszyk) i wersjach platformy (desktopowa, mobilna) zdarzało się, że brakowało tej istotnej informacji, a prezentowane oznaczenia promocji nie były spójne. Czasami informacja o najniższej cenie podana była tylko przy produkcie w jednym rozmiarze lub kolorze, mimo że obniżką objęte były wszystkie.
W części przypadków najniższa cena z 30 dni przed obniżką była podana, ale według UOKiK Temu wprowadzał jednak w błąd co do wysokości tej wartości. "Chciałyśmy kupić akcesoria do makijażu i stwierdziłyśmy, że nie są oznaczane ceny z 30 dni. A nawet jak już czasem są to wcale nie jest najniższa cena jaka była" – opisała autorka skargi w tej sprawie.

UOKiK wyliczył trzy typy nieprawidłowości na Temu:
– zmieniała się cena sprzedaży produktu, ale wysokość najniższej ceny z 30 dni przed obniżką była podana błędnie,
– zmianie ulegała zarówno cena sprzedaży, jak i wysokość najniższej ceny z 30 dni, mimo to nadal najniższa cena była przedstawiana w nieprawidłowej wysokości,

– cena sprzedaży nie zmieniła się, mimo to dzień po dniu podczas tej samej obniżki zmieniała się wysokość najniższej ceny z 30 dni przed obniżką.
W trakcie prowadzonego postępowania irlandzka spółka Whaleco Technology, zarządzająca polską wersję Temu, wycofała się z tych działań. Obecnie prezentuje jednolite informacje o promocjach.
Przy czym prezes UOKiK za wcześniejsze naruszenia przepisów nałożył na nią 5,91 mln zł grzywny.
Kary wobec Zalando i Temu nie są prawomocne, właściciele obu platform mogą odwołać się do sądu.
Jak działa dyrektywa Omnibus
Dyrektywa Omnibus obowiązuje od początku 2023 roku. Na jej mocy przy informowaniu o promocjach w sklepach stacjonarnych i internetowych trzeba podawać najniższe ceny z 30 dni przed obniżką. Jest to obowiązkowy punkt odniesienia do obliczania wysokości rabatu.

– Cena i promocja to kluczowe czynniki wpływające na decyzje o zakupie. Przedsiębiorcy nie bez przyczyny wielokrotnie informują konsumentów w swoich serwisach o możliwości zakupu produktów w obniżonej cenie. Informacja o promocji to ich własna strategia sprzedażowa, z którą wiąże się jednak obowiązek w postaci informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką i rzetelnej prezentacji rabatu – podkreśla Tomasz Chróstny.













