SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Większy zarząd i roszady w Infor Biznes

Monika Szulc-Wąsikowska została wiceprezesem spółki Infor Biznes, wydawcy „Dziennika Gazety Prawnej” i kilku serwisów internetowych. Opuszczone przez nią stanowisko dyrektora Centrum Reklamy objęła zaś Katarzyna Jasińska-Szulc.

Monika Szulc-Wąsikowska Article

Monika Szulc-Wąsikowska jako wiceprezes Infor Biznes odpowiedzialna będzie za cały obszar sprzedażowo-marketingowy w spółce, czyli za Centrum Reklamy oraz za Centrum Marketingu i Sprzedaży. Jej dołączenie do zarządu Infor Biznes oznacza, że znów będzie on dwuosobowy - tak było do kwietnia br. gdy członkiem zarządu firmy był Marcin Malinowski (więcej na ten temat).

- Wzmocnienie zarządu pomoże w realizacji zadań i celów strategicznych - informuje spółka. Prezesem Infor Biznes jest Ewa Świstuniuk.

Monika Szulc-Wąsikowska związana jest z Inforem od kilkunastu lat. Pracowała w działach marketingu, promocji sprzedaży i w dziale konferencji. W biurze reklamy Infor Biznes pracuje od 2004 roku, gdzie zaczynała od stanowiska kierownika działu wsparcia sprzedaży, a potem była zastępcą dyrektora biura reklamy i dyrektorem biura reklamy.

Ostatnio Szulc-Wąsikowska była dyrektorem Centrum Reklamy Infor Biznes. Od 1 września br. kierowanie tą jednostką przejęła Katarzyna Jasińska-Szulc, dotychczasowa jej dyrektor ds. sprzedaży.

Natomiast od 1 lipca br. nowego szefa ma Centrum Marketingu i Sprzedaży. Zarządzane jest przez Anetę Kowalską, która przeszła z analogicznej komórki w spółce Infor PL.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Większy zarząd i roszady w Infor Biznes

7 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Waluś
W 2004 roku nie było jeszcze Infor Biznes więc jak Monika Szulc mogła być kierownikiem dziełu wsparcia sprzedaży? Oto zagadka. A może tylko koloryzacja CV-ki?
13 10
odpowiedź
User
gość
Waluś, uwierz, była. I to po ładnych kilku latach pracy w Inforze. Czy masz jakiś problem z jej awansem, czy to tylko codzienna frustracja brakiem własnych sukcesów?
8 11
odpowiedź
User
Analityk
Sukcesu nie zazdroszczę, ale zastanawia fakt, że sprzedaż DGP, jaki i innych gazet codziennych, spadła o jakieś 50 procent w ciagu ostatnich czterach lat, a jedyna wizja zarządu to powiększanie własnych pensji i przyjmowanie kolejnyc członków, zamiast zainwestowanie w dobe teksty, które ktoś będzie chciał kupić. A dziennikarzom, zwłaszcza na śmieciówkach, czyli większości, systemtycznie obniża się honoraria. Ciekawa strategia.
13 8
odpowiedź
User
gość
Analityku, co według ciebie oznacza zainwestować w dobre teksty? Czy to działa w ten sposób, że jeśli jako dziennikarz otrzymuję wynagrodzenie "x" - oddaję słaby tekst, jeśli "y" - średni, a jeśli zarząd zainwestuje w tekst wynagrodzenie na poziomie "z", czyli mnie usatysfakcjonuje - wówczas otrzyma ode mnie tekst świetny? Wielokrotnie na forum czytam o frustracji dziennikarzy (cóż, znak czasów, śmieciówki i marne wynagrodzenia dotyczą także innych branż i grup zawodowych), ale wydaje mi się, że dobre dziennikarstwo jest pochodną talentu, pasji i paru innych rzeczy, a nie wysokości wierszówki czy formy umowy. Siedzę w tej branży od 20 lat i niestety obserwuję ze smutkiem, że jakość dziennikarstwa spada z roku na rok na łeb na szyję - niezależnie od tytułu, wydawcy, sytuacji na rynku. Może po prostu jest tak, że o dobry tekst jest trudno, bo coraz mniej jest dobrych i utalentowanych dziennikarzy?
8 10
odpowiedź
User
do gościa
Z przyjemnością odpowiem. Dobry tekst powstanie wówczas kiedy redaktor zdaje sobie sprawę, że za 1000 zł na śmieciówce dziennikarze może jedynie sciągnąć to tu to tam materiały z Internetu i skleić z tego tekst na 10 tysięcy znaków. Za 2000 tysiące może wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenia, które posłużą mu do napisania bardziej pogłębionego tekstu, a nawet porozmawiania z tym i owym, aby się czegoś w danej kwestii dowiedzieć. Nigdzie nie pojedzie, by sprawdzić to na miejscu, bo poza opłacaniem komputera, ubezpieczenia itp. nie będzie miał na to pieniędzy. Powszechną praktyką jest nabieranie dziennikarzy w stylu "wycena po publikacji", czyli z góry wiadomo, że do tekstu będzie trzeba dołożyć. Lub wykańczanie w stylu "Świetny temat!". Piszesz. Redaktor chce, aby coś dopisać. Piszesz. Następnie czekasz kilka miesięcy na publikację, do której nigdy nie dochodzi. Nie dlatego, że tekst jest zły. Publikujesz w innym piśmie, ale nie zwraca ci się nawet połowa poniesionych kosztów i mijają miesiące kiedy dostaniesz wynagrodzenie. Przy okazji faworyzuje się znajomych, podkrada tematy, zwodzi i okłamuje. Dlatego dziennikarstwo upada, a efekty uboczne odbiją się na całym społeczeństwie.
11 8
odpowiedź