SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

ZAiKS tłumaczy opłatę reprograficzną i krytykuje akcję „Nie płacę za pałace”

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS wyjaśnia, czym jest opłata reprograficzna, i zapewnia, że pałac w Janowicach kupił dla artystów, a nie dla siebie. Twierdzi, że za akcją „Nie płacę za pałace” stoją wielkie koncerny, które nie chcą płacić wykonawcom.

fot. Shutterstock.comArticle

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS podczas konferencji prasowej starało się wyjaśnić finansowe aspekty prowadzonej przez siebie działalności oraz sprawę opłat pobieranych na rzecz reprezentowanych przez organizację artystów. Była to odpowiedź na rozpoczętą półtora miesiąca temu akcję „Nie płacę za pałace”, której organizatorzy domagają się zablokowania rozszerzenia opłaty reprograficznej na smartfony i tablety, a także większej finansowej transparentności ZAiKS-u (więcej na temat).

Podczas swojej konferencji organizatorzy kampanii „Nie płacę za pałace” zaznaczyli, że spotkała się ona z szerokim odzewem społecznym, a petycja w sprawie wstrzymania rozszerzenia opłaty reprograficznej o smartfony i tablety i rozliczenia ZAiKS-u z jego polityki finansowej zebrała prawie 14 tys. podpisów.

Na zorganizowanym przez siebie spotkaniu ZAiKS wyjaśniał, czym są zbierane przez stowarzyszenie opłaty dla artystów i na czym polega oplata reprograficzna. Marek Hojda, wiceprezes ZAiKS, podkreślał, że organizacja reprezentuje dzisiaj interesy ok. 20 tys. polskich twórców i chroni na lokalnym rynku prawa ok. 3 mln autorów zagranicznych, a rocznie przekazuje artystom łącznie od 300 do 450 mln zł. należnych im tantiem. Hojda wyjaśniał także, że opłata reprograficzna pobierana od czystych nośników (m. in. kart pamięci, płyt CD, nagrywarek, dysków twardych, kserokopiarek i telewizorów) funkcjonuje w większości krajów europejskich (w Polsce od 1994 r.) i na naszym rynku nie może przekraczać 3 proc. ceny konkretnego nośnika lub urządzenia, w praktyce zaś jej wysokość wynosi ok. 1,5 proc.

Podczas konferencji reprezentanci ZAiKS-u i zaproszeni przez nich goście (między innymi muzyk Marek Kościkiewicz) argumentowali, że obecnie zachodzi konieczność rozszerzenia zakresu opłaty reprograficznej na kolejne urządzenia dostępne dzisiaj na rynku - smartfony i tablety. Podkreślali, że tego typu sprzęt jest powszechnie wykorzystywany do gromadzenia utworów muzycznych, a także do ich odtwarzania. W związku z tym ZAiKS proponuje, by w przypadku smartfonów opłata reprograficzna wynosiła 1,5, a w przypadku tabletow - 2 proc. ceny tych urządzeń.

Na pytanie serwisu Wirtualnemedia.pl o to, dlaczego stawka opłaty jest różna w segmencie smartfonów i tabletów, przedstawiciele stowarzyszenia tłumaczyli, że wynika ona z różnic w zastosowaniu tych urządzeń. - Smartfony to urządzenia, które w swojej podstawowej roli służą do komunikacji, zatem w ich wypadku wysokość opłaty powinna być nieco niższa - podkreślił Krzysztof Lewandowski, dyrektor generalny ZAiKS. - Tymczasem tablety to już sprzęt typowo rozrywkowy, którego przeznaczeniem jest w dużej mierze konsumowanie takich treści jak muzyka czy filmy - zaznaczył Lewandowski.

Przedstawiciele ZAiKS nie potrafili precyzyjnie odpowiedzieć na kolejne pytanie Wirtualnemedia.pl, jaką stawką opłaty reprograficznej chcieliby obciążyć coraz bardziej popularne phablety - urządzenia stanowiące połączenie smartfonów i tabletów. Stwierdzili jedynie, że do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego powinno należeć uzupełnianie listy urządzeń objętych opłatą od czystych nośników.

Organizatorzy konferencji ZAiKS-u nie kryli swojego krytycznego stosunku do kampanii „Nie płacą za pałace”. Zadając pytanie o to, kto stoi za organizatorami tej akcji odpowiedzieli, że chodzi o największe koncerny elektroniczne, które nie wnosząc rozszerzonej opłaty reprograficznej każdego dnia zarabiają na tym miliony dolarów.

Według ZAiKS po wprowadzeniu opłat w proponowanym przez organizację kształcie cena tabletu o pojemności 8 GB kosztującego 300 zł wzrośnie o 6 zł, tabletu 16 GB w cenie 500 zł - o 10 zł, a smartfona kosztującego 1 tys. zł - o 15 zł. Stanowczo nie zgodzili się z prognozami, według których opłata reprograficzna może podnieść koszt smartfonów czy tabletów nawet o 100 zł. Podkreślili też, że to, czy koszt poszerzonej opłaty reprograficznej zostanie w ostateczności przeniesiony na klientów zależy od samych producentów, którzy mogliby pogodzić się z nieco mniejszymi zyskami i nie podnosić cen swoich urządzeń.

Podczas konferencji Lewandowski wyjaśniał też, że pod względem gospodarowania pieniędzmi pobieranym dla artystów ZAiKS jest organizacją w pełni transparentną, a kupiony przez stowarzyszenie za kwotę ponad 4 mln zł  pałac w Janowicach zostanie wyremontowany i przeznaczony na ośrodek, w którym swoje umiejętności i talent będą mogli kształcić młodzi twórcy. Zatem, zdaniem ZAiKS-u zarzut o rozrzutność w wydawaniu pieniędzy przez organizację jest bezpodstawny.

Komentując konferencję prasową ZAiKS-u oraz argumenty użyte przez stowarzyszenie Michał Kanownik, prezes Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego (ZIPSEE), koordynator kampanii „Nie płacę za pałace” podkreślił, że nie jest ona skierowana przeciwko opłacie reprograficznej jako takiej, ale przeciwko rozszerzeni jej obecnego zasięgu.

- Jesteśmy przeciwni wprowadzeniu dodatkowych opłat od tabletów i smartfonów - zaznaczył Michał Kanownik. - Już dziś nagrywarka, twardy dysk, karta pamięci, czy płyta CD są objęte opłatą reprograficzną. To są urządzenia kopiujące a smartfony i tablety ułatwiają dostęp do kultury - dodał.

Kanownik nie ukrywał jednak, że równie istotna jak rozszerzona oplata reprograficzna jest kwestia transparentności ZAiKS-u w sprawach finansowych. - ZIPSEE zawsze popierał wypłacanie godziwych pieniędzy artystom z tytułu należnych im wynagrodzeń - podkreślił. - Jednak obecny system organizacji zbiorowego zarządzania (OZZ) pochodzi z lat 60., kiedy świat wyglądał zupełnie inaczej. Dziś każdy z nas może być twórcą, np. publikując zrobione przez siebie zdjęcie na portalu społecznościowym. Nowe technologie dają w zasadzie nieograniczony dostęp do potencjalnych odbiorców. Zmienił się sprzęt, a przede wszystkim sposób konsumpcji kultury, lecz system stworzony przez ZAIKS i inne OZZ-ty jest ciągle ten sam. W naszej kampanii „Nie płacę za pałace” najważniejszym postulatem do OZZ-ów jest transparentność w rozliczeniach z artystami. Jako płatnicy opłaty reprograficznej mamy prawo wiedzieć na co przeznaczane są te środki - zaznaczył Kanownik.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: ZAiKS tłumaczy opłatę reprograficzną i krytykuje akcję „Nie płacę za pałace”

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Kwaśniewski
W temacie ZAiKS i opłaty należy wziąć pod uwagę historię Stowarzyszenia. Powstało przed II Wojną Światową. Założycielami było środowisko żydowskich autorów, np. Tuwim, Słonimski, etc. Już w drugim roku działania Stowarzyszenia przepadła gdzieś kasa (zielone ludziki) i Stowarzyszenie przekazano w zarząd komisaryczny. Po Wojnie, ZAiKS był azylem wszelkiej maści szumowiny komunistycznej i narzędziem do przekrętów podatkowych z frajerskiej kasy., np. opodatkowanie tylko 50% dochodu w ramach tzw. kosztów uzyskania.
Od lat, w Polsce kapitalistycznej ZAiKS ma się jak pączek w maśle i rozwinął swoje hochsztaplerstwo na maksa. Bez wchodzenia w szczegół, ale opłaty za urządzenia i czyste nośniki są nawet uzasadnione, o ile są uczciwie rozliczane wobec twórców. W przypadku ZAiKS kolosalne pieniądze (setki milionów PLN rocznie) nie są wypłacane twórcom, ale grupie beneficjentów typu : Budka Suflera, spadkobiercy Osieckiej, Jacek Cygan, itd itd.
W krajach o uczciwym systemie podatkowym, rzeczywiście użytkownik sprzętu płaci jednorazową niewielką kwotę w poczet opłat dla autorów utworów przechowywanych na tych urządzeniach. Jeśli więc ktoś zbiera nagrania awangardowej grup "Cztery Gitary" to pewien ułamek kwoty (są do tego stosowane programy komputerowe i algorytmy) otrzymują "Cztery Gitary"). W ZAiKS i w Polsce jest inaczej, po złodziejsku, użytkownik słucha "Cztery Gitary", a kasę za to dostaje Budka Suflera.
Wiem, co mówię bo jestem od 30 lat członkiem ZAiKS.
Pozdrowienia,
Kwachu
odpowiedź
User
Jurek
Ciekawe że nikt nie zwraca uwagi na kłamstwa producentów telefonów i tabletów. Zaiks mówi o max 2 procentach, a producenci o 100 zł. Znaczy jak mówi zaiks 6 zł od tabletu za 300 zł. Te 100 zł jak łatwo policzyć to od sprzętu za 5000 by było.
A tak szczerze, nie kupujemy juz płyt. Chmura, streaming te sprawy.
Autorzy mniej dostają. Nie lepiej spytać czy VAT nie mógłby być niższy? To jakoś nikogo nie boli a to ważniejsze bo nie mamy wyboru, proszek do prania i doładowanie kupić trzeba.
odpowiedź
User
gosc
Nienormalna sytuacja jest, ze panstwo egzekwuje w imieniu jakiejs grupy oplate za POTENCJALNE uzytkowanie. Dlaczego panstwo nie pobiera w formie takiego quasi-podatku abonamentu telewizji kablowej albo telefonii komorkowej?
odpowiedź