SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

"Zenek" już w kinach. Tomasz Raczek: Nie będzie sukcesu frekwencyjnego (opinie)

- Nie będzie sukcesu frekwencyjnego, bo film jest źle zaadresowany. Zawiera pewien rodzaj oszustwa - powiedział portalowi Wirtualnemedia.pl Tomasz Raczek, krytyk filmowy. Swoimi opiniami dzielą się też m.in. Karolina Korwin-Piotrowska i Dawid Muszyński.

Plakat filmu "Zenek" o Zenku Martyniuku Article

Film „Zenek” trafił do kin w całej Polsce w Walentynki, 14 lutego. To opowieść o fenomenie muzyki disco polo, a inspiracją do powstania obrazu była biografia Zenona Martyniuka - chłopaka z podlaskiej wsi, który spełnia swoje marzenia poprzez tworzenie muzyki oraz śpiew. Produkcja pokazuje drogę Martyniuka do sukcesu, do jakiego doszedł ciężką pracą. Poprosiliśmy krytyków filmowych i dziennikarzy kulturalnych o opinię na temat filmu.

- Nie będzie sukcesu frekwencyjnego, nie z tego powodu, że film jest zły, ale jest źle zaadresowany. Zawiera pewien rodzaj oszustwa. Widzowie sądzą, że idą na film biograficzny o Zenku Martyniuku, wyobrażonym jako uniwersalny model artysty robiącego karierę. Tymczasem film jest oderwany od realiów muzycznych, nie ma w nim w ogóle muzyki disco polo, a tytułowy Zenek wykonuje zachodni repertuar, np. w scenie finałowej śpiewa z Limahlem "Neverending story" - powiedział portalowi Wirtualnemedia.pl Tomasz Raczek, krytyk filmowy i redaktor naczelny miesięcznika "Magazyn filmowy".

Zdaniem recenzenta, sprawia to wrażenie, jakby twórcy filmu "przestraszyli się disco polo, uznali tę muzykę za obciach", więc zrezygnowali z niej. - Publiczność, która lubi disco polo, może być rozczarowana filmem, a ci, którzy nie lubią tej muzyki, nie pójdą na film, przekonani, że nie jest dla nich - uważa Raczek.

 

Tomasz Raczek: Wyszło prawie jak u Pedro Almodóvara

Krytyk filmowy dodaje, że zaletą obrazu jest "bardzo fachowa warsztatowo, sprawna reżyseria, unikająca złego gustu i smaku kojarzonego z disco polo". Tomasza Raczka najbardziej zachwyciła rola żony Zenka Martyniuka Danuty, którą gra Klara Bielawka, na stale związana z Teatrem Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie.

- Olśniewająca rola, znakomita aktorka, która dokonała cudów. Zagrała rolę, która nie została praktycznie napisana, ona nie ma co robić w filmie, nie ma swojej tożsamości, a wyszło prawie jak u Pedro Almodóvara. To przykład, ile może aktor w filmie nie tyle nieudanym, co przestrzelonym, bo nie trafił do celu - podkreśla Raczek.

Dziennikarz uważa też za absurdalne, że Zenka Martyniuka gra dwóch aktorów.

- Podzielenie roli na młodszego i starszego jest nieuzasadnione, bo Zenek Martyniuk nie jest starym człowiekiem [ma 50 lat - red.]. Jakub Zając, grający młodszego Zenka, jest dużo bliższy Martyniukowi, Krzysztof Czeczot oddala się od tytułowego bohatera, gra zupełnie inną postać - dodaje Tomasz Raczek.

"Filmowi brakuje odwagi"

Podobnego zdania jest Dawid Muszyński, redaktor naczelny portalu naEkranie.pl, który uważa, że poziom filmu nie jest wyrównany.

- "Zenek” jest zaskakująco dobrym filmem, ale niestety tylko w pierwszej połowie, gdy główną postać gra Jakub Zając. Młody aktor świetnie odgrywa Zenka, który wie, czego w życiu chce i powoli wspina się po drabinie kariery. Całość traci magię i impet, gdy akcja przeskakuje kilkanaście lat w przyszłość i widzimy dorosłego Zenka. Nie za bardzo wiem, co widz ma z tej części wyciągnąć. Jaką prawdę chce nam przekazać Krzysztof Czeczot? - zastanawia się Dawid Muszyński.

Krytyk filmowy uważa, że filmowi "brakuje odwagi".

- Można było na tle kariery Zenka pokazać fenomen muzyki disco polo w Polsce lub przemiany transformacyjne w naszym kraju. To wszystko jest gdzieś w filmie Jana Hryniaka obecne, ale na piątym, słabo dostrzeganym planie. Niepotrzebnie też scenarzystka wplata w prawdziwe wydarzenia fikcyjną historię Zenka herosa odbijającego własnoręcznie syna z rąk porywaczy. Wydaje mi się, że ten film można było obronić bez takich trików - dodaje redaktor naczelny portalu naEkranie.pl.

Karolina Korwin-Piotrowska: Film ratują aktorzy

Dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska, prowadząca program "Aktualności Filmowe" w Canal+, uważa, że "Zenek" nie jest filmem "jednoznacznie złym".

- To, co mnie boli, to przesada w łagodzeniu bohatera. Zenek jest boleśnie bez skazy, to trochę "radosny wiejski głupek", cud jakiś, że tę karierę zrobił. W filmie o Zenku, co dziwne, nie dowiemy się o nim wiele i jego muzyki też nie posłuchamy, a szkoda. To, czego się dowiemy, co zostało arcyfajnie pokazane, to piękne Podlasie, polska prowincja lat 80.-90., jej barwność i wielokulturowość. Świat wesel, remiz, bazarów, dyskotek. Widzimy Polskę, o jakiej wstydliwie dzisiaj zapominamy i prawdziwych, zwykłych ludzi, jakich nie zobaczymy na salonach - podkreśla dziennikarka. Narzeka jednak na "chaotyczną narrację filmu" i "absurdalne przeskoki czasowe", które - jej zdaniem - "niszczą autentyczną wartość tej opowieści".

Zdaniem Karoliny Korwin-Piotrowskiej, film ratują aktorzy.

- Młody Jakub Zając jest świetny, sekunduje mu Karol Dziuba, Krzysztof Czeczot jako dorosły Zenek nie zawodzi, a Agnieszka Suchora nawet z epizodu robi diament. Z radością oglądam Klarę Bielawkę i Magdę Berus - dodaje dziennikarka.

"Nie ma materiału na porywającą historię"

Wątek porwania syna tytułowego Zenka nie podobał się też Jędrzejowi Słodkowskiemu, dziennikarzowi działu kultura "Gazety Wyborczej". Jego zdaniem, wymyślone porwanie i odbicie syna było jedną z najmniej emocjonujących scen w filmie. Wątek jest zaczerpnięty z życia lidera zespołu Bayer Full, Sławomira Świerzyńskiego, któremu faktycznie porwano nastoletniego syna w 2005 r.

- Głównym problemem "Zenka" jest to, że nie starczyło materiału na porywającą historię. Trudno jednak robić film o kimś, kto ma udane życie, dużo pieniędzy, jest szczęśliwy, a po premierze idzie z żoną po zakupy do sklepu spożywczego, jak pokazały to plotkarskie media - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Jędrzej Słodkowski.

- Jest kilka dobrych elementów. To główna rola Jakuba Zająca, dobra scenografia i kostiumy. Oglądając film widz uwierzy, że przenosi się o 30 lat wstecz - dodaje dziennikarz. Zwraca też uwagę na to, że disco polo zasługuje na poważne potraktowanie przez filmowców.

- Raz, że disco polo to masowe zjawisko i nie ma się co na to obrażać. Dwa, że to jakiś klucz do opowiedzenia o polskiej transformacji. Z tego punktu widzenia "Zenek" jest tylko połowicznie wykorzystaną szansą - podkreśla Słodkowski.

"Widz może poczuć się rozczarowany"
 
Zmyślone wątki nie podobały się też Krzysztofowi Michniczowi, dziennikarzowi "Faktu".

- Miałem okazję poznać Zenona Martyniuka i wydaje mi się, że widz nie ma pełnego obrazu jego postaci, wiele wątków jest zmyślonych, jak ten o porwaniu syna, który w rzeczywistości zdarzył się liderowi innego zespołu disco polo. Brakuje też coverów zespołu Akcent. W filmie "Disco polo" jest więcej muzyki Akcentu niż w "Zenku" - mówi nam Krzysztof Michnicz.

Dziennikarz dodaje, że widz, który pójdzie na film, bo chce poznać życie "króla disco polo" i poczuć klimat jego twórczości, może wyjść z kina rozczarowany.

TVP zapowiada własne produkcje kinowe

W poniedziałek 10 lutego w Multikinie w Złotych Tarasach odbyła się premiera prasowa filmu "Zenek".

- To jest wielkie święto, Telewizja Polska podjęła się odważnego projektu opowiedzenia o fenomenie muzyki disco polo. Do tej pory wstydzono się jej, nic o niej nie mówiono, stygmatyzowano ją. TVP uznała, że nie ma się czego wstydzić, to wielki, wspaniały fenomen muzyczny, doświadczenie już dwóch pokoleń Polaków. Muzyka disco polo doczekała się oprawy filmu fabularnego – mówił przed emisją "Zenka" podczas pokazu prasowego Jacek Kurski, prezes TVP.

Film jest pierwszą samodzielną produkcją Telewizji Polskiej, wcześniej nadawca był jedynie koproducentem. Teraz TVP chce realizować własne filmy długometrażowe. Prace nad "Zenkiem" trwały dwa miesiące, zaczęły się pod koniec października 2019 r. Zdjęcia realizowano głównie na Podlasiu: w Bielsku Podlaskim oraz w rodzinnej miejscowości Martyniuka - Gredele.

W rolę młodego Zenona Martyniuka wcielił się Jakub Zając (młody Florian ze „Stulecia Winnych”), a dorosłego - Krzysztof Czeczot („Dziewczyny ze Lwowa”, „Pitbull”). Żonę piosenkarza - Danutę zagrała Klara Bielawka, jej ojca - Jan Frycz, matkę Zenka - Agnieszka Suchora, a jego ojca - Roman Gancarczyk. Reżyserem filmu jest Jan Hryniak, a autorką scenariusza - Marta Hryniak.

Zenek Martyniuk to gwiazda disco-polo, lider zespołu Akcent. Obecnie na scenie częściej pojawia się solo. Występował podczas ostatnich imprez sylwestrowych organizowanych przez Telewizję Polską, m.in. był główną gwiazdą Sylwestra 2019/2020.

TVP otrzymała trzy rekompensaty od rządu

W 2018 roku Telewizja Polska zanotowała wzrost przychodów o 24 proc. do 2,2 mld zł, głównie dzięki 359 mln zł więcej z abonamentu rtv. Wzrosły też wpływy nadawcy z reklam, sponsoringu, sprzedaży programów i licencji. Zatrudnienie w firmie wynosiło prawie 2,7 tys. etatów.

Przychody TVP ze sprzedaży produktów zwiększyły się z prawie 1,6 mld zł w 2017 roku do 2,09 mld zł w ub.r., czyli o 31,2 proc., natomiast wpływy abonamentowe - z 621,11 do 980,26 mln zł (o 57,8 proc.). Na te drugie złożyło się ok. 386 mln zł z opłat od posiadaczy zarejestrowanych odbiorników i 594 mln zł budżetu państwa w ramach rekompensaty, przyznanej pod koniec 2017 roku, za środki nieuzyskane z abonamentu w latach 2010-2017 wskutek zwolnienia z tej daniny niektórych grup społecznych.

Wiosną ub.r. przyjęto kolejną taką rekompensatę - 1,26 mld zł za lata 2018-2019. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zdecydowała, że 1,12 mld zł dostanie TVP, a pozostała część trafi do Polskiego Radia i regionalnych rozgłośni publicznych. Natomiast 13 lutego br. Sejm przegłosował następną rekompensatę, wynoszącą 1,95 mld zł, odrzucając uchwałę Senatu, sprzeciwiająca się jej.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: "Zenek" już w kinach. Tomasz Raczek: Nie będzie sukcesu frekwencyjnego (opinie)

38 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Boli
Ja już byłem dwa razy i pójdę jeszcze raz
48 81
odpowiedź
User
Pdk
Wolę pójść na takiego Zenka niż wiecznie oglądać te same gęby w postaci Roznerskiego, Karolaka czy Adamczyka w 90% polskich komedii.
75 60
odpowiedź
User
gosc
A Gredele się nie deklinują?
14 3
odpowiedź
User
gosc
Ja już byłem dwa razy i pójdę jeszcze raz


Biorąc pod uwagę, że film w kinach od piątku, to niezłe osiągnięcie. Ale kasa za wpis zgarnięta i to się liczy.
84 28
odpowiedź
User
Jurecki
Może właśnie dlatego dali tytuł Żenek?
51 15
odpowiedź