Bibliotekarze zostali dziennikarzami. Tak samorządy wydają publiczne pieniądze

Wydawane za publiczne pieniądze biuletyny samorządów mogą konkurować z niezależnymi redakcjami. Udają prawdziwe gazety. A w wielu miejscach Polski teksty piszą do nich... bibliotekarze. W Świdnicy w woj. dolnośląskim dostają za to dodatkowe pieniądze.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Bibliotekarze zostali dziennikarzami. Tak samorządy wydają publiczne pieniądze
Bibliotekarze zostali dziennikarzami.
Fot. AI

Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.

Pracownicy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świdnicy zajmują się przygotowywaniem miejskiego biuletynu "Moja Świdnica". Spór o finansowanie wydawnictwa i wynagrodzenia jego twórców trafił do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

7 października 2026 roku SKO uchyliło decyzję dyrektorki biblioteki, która odmówiła ujawnienia danych osób otrzymujących dodatkowe wynagrodzenie za pracę przy gazecie.

"Moja Świdnica" ukazuje się od 2018 roku. Jej formalnym wydawcą jest Miejska Biblioteka Publiczna, a nakład wynosi 15 tys. egzemplarzy. Wydawnictwo jest bezpłatne dla czytelników, ale jego przygotowanie i dystrybucja opłacane są z publicznych pieniędzy.

Z dokumentów uzyskanych przez niezależny portal Świdnica24 wynika, że czterech etatowych pracowników biblioteki otrzymało łącznie 19 615 zł w 2025 roku na podstawie dodatkowych umów zlecenia i o dzieło. Pieniądze wypłacano m.in. za pisanie tekstów, robienie zdjęć i pozyskiwanie reklam.

Biblioteka potwierdziła też, że osoby zatrudnione na stanowiskach tworzonych lub dofinansowywanych przez Powiatowy Urząd Pracy wykonywały zadania związane z redagowaniem, korektą i dystrybucją biuletynu oraz obsługą jego portalu.

Dyrektorka biblioteki odmówiła jednak ujawnienia nazwisk osób otrzymujących dodatkowe wynagrodzenia i konkretnych kwot im wypłaconych. Powołała się na ochronę prywatności pracowników. Po odwołaniu redakcji Świdnica 24 Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Wałbrzychu uchyliło tę decyzję. Uznało, że mieszkańcy mają prawo poznać dane dotyczące umów cywilnoprawnych finansowanych z publicznych pieniędzy. Biblioteka musi ponownie rozpatrzyć wniosek.

– Odbieram te działania jako omijanie przepisów, bo to nie jest biuletyn miejskiej biblioteki publicznej. To unik prezydent miasta do stworzenia czegoś poza strukturą urzędu miasta, co pozwala m.in. na "rozmydlanie" i ukrywanie faktycznych kosztów wydawania takich – de facto – gazet – mówi Wirtualnemedia.pl Marek Kowalski, wydawca Świdnica 24.

Ani my, ani miejscy radni nigdy nie otrzymaliśmy pełnego zestawienia kosztów, a ukrywa się przede wszystkim płace zatrudnionych do tworzenia "biuletynu" osób. Od miesięcy wysyłamy wniosek o udostępnienie informacji publicznej, zarówno do urzędu miasta, jak i dyrektor miejskiej biblioteki publicznej – dodaje.

Marek Kowalski
wydawca Świdnica24

Podkreśla, że decyzja SKO dotyczy dodatkowych umów, a nie pełnych kosztów zatrudnienia osób pracujących przy biuletynie.

– Zgodnie z decyzją SKO biblioteka publiczna ma obowiązek przedstawienia umów zleceń, w ramach których jej pracownicy piszą teksty do miejskiego biuletynu. Ta decyzja dotyczy jedynie umów zawieranych poza zasadniczą umową o pracę. Nigdy dyrektorka biblioteki nie ujawniła, ile wynosi pula na płace w ramach umów o pracę dla redagujących gazetę. Nigdy też nie ujawniła ich zakresów obowiązków, więc nawet nie mamy jak porównać, czy dodatkowe umowy przypadkiem nie pokrywają się z tym, za co jest już płacone. Cały czas mówimy o publicznych pieniądzach. W tym przypadku nie ma żadnej transparentności, ale o to chodzi, żeby nie drażnić mieszkańców i wmawiać im, że mają darmową gazetę lokalną – dodaje Kowalski.

To nie pierwsze zastrzeżenia i kontrowersje wokół wydawnictwa. Według ustaleń Świdnica24 sam kolportaż gazety kosztował w latach 2018–2025 około 700 tys. zł.

Dziennikarka zlikwidowanego tygodnika znalazła pracę w bibliotece

Równie ciekawym przypadkiem jest Szczytno, na terenie którego od lat ukazywały się dwa tygodniki. Warto zwrócić uwagę na fakt, że – jak w wielu miejscach w Polsce – jeden z nich zaczynał tuż po przemianach ustrojowych.

"Kurek Mazurski" zaczął być wydawany w 1990 roku. Przez lata był głównym lokalnym medium. W 2008 roku pojawiła się konkurencja w postaci "Tygodnika Szczytno". I dziś na rynku pozostał już tylko on.

"Kurek Mazurski" z końcem 2025 roku zakończył całkowicie swoją działalność po 1610 wydrukowanych numerach. W ostatnim czasie dał się poznać jako medium sprzyjające burmistrzowi i jego środowisku politycznemu. Z kolei "Tygodnik Szczytno" bywał nieco bardziej neutralny.

Nie ukrywamy, że stoją za nią względy ekonomiczne. Zapotrzebowanie na tradycyjną, papierową prasę jest coraz mniejsze. (...) Decyzję podobną do naszej w ostatnim czasie podjęły również inne gazety lokalne, które rozpoczynały działalność mniej więcej w tym samym czasie, co my. Wysokie i stale rosnące koszty związane z utrzymaniem etatów, kolportażem i drukiem "Kurka" powodują, że dalsze jego wydawanie stało się nieopłacalne. Do tego dochodzą coraz niższe wpływy z reklam i ogłoszeń, a także ekspansja mediów i portali internetowych przekładająca się na spadek liczby czytelników – poinformowano w ostatnim liście do czytelników.

List do czytelników "Kurka Mazurskiego"

Pod listem podpisał się redaktor naczelny Andrzej Olszewski oraz główna dziennikarka Ewa Kułakowska.

Ta druga po zamknięciu tygodnika dość szybko zaczęła pracę w Bibliotece Miejskiej w Szczytnie jako bibliotekarka, ale do jej obowiązków należy także przygotowywanie Informatora Miejskiego "Moje Szczytno".


To drukowany periodyk, który zaczął być publikowany od stycznia bieżącego roku, odkąd w strukturach Biblioteki pojawiła się była dziennikarka. To właśnie Ewa Kułakowska bywa na wydarzeniach, w których uczestniczy burmistrz i je fotografuje, a potem opisuje.

Informator jest darmowy, rozkładany np. w komunikacji miejskiej, instytucjach, przychodniach i wybranych punktach miasta. Przypomina gazetę, ale z dziennikarstwem nie ma wiele wspólnego. Często opisuje sukcesy lokalnych władz i – rzecz jasna – próżno szukać tam ich krytyki.

6 mln złotych rocznie na Łódź.pl. Wydawcą – Biblioteka Miejska

W obszernym tekście na Wirtualnemedia.pl opisywaliśmy więcej o zaangażowaniu bibliotek miejskich w wydawanie samorządówek. Jest to w Polsce legalne, ale warto zaznaczyć, że przyczynia się do upadku niezależnej prasy, która i tak przeżywa w Polsce najtrudniejsze chwile od 1989 roku. Upada wiele lokalnych periodyków z kilkudziesięcioletnią tradycją.

Łódź.pl to bezpłatny periodyk rozprowadzany w każdy poniedziałek, środę i piątek w 60 tysiącach egzemplarzy w autobusach, tramwajach oraz w czerwonych skrzynkach na przystankach. Dodajmy, że niegdyś dobrze prosperujące łódzkie dzienniki wydawane przez Polska Press – "Dziennik Łódzki" i "Express Ilustrowany" – w zeszłym roku sprzedawały się w liczbie prawie 20 razy mniejszej, bo ok. 3,2 tys. egzemplarzy. Podobnie wygląda sytuacja niewielkiego dziś łódzkiego oddziału "Gazety Wyborczej".

Wydawca Łódź.pl – Biblioteka Miejska – otrzymał od urzędu miasta w Łodzi w 2025 r. dotację na ten cel w wysokości ponad 6 milionów złotych. Dla porównania – przeciętny budżet lokalnej gazety rocznie to 400 tysięcy – 1 mln złotych, o czym mówił nam Andrzej Andrysiak, były już szef Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, a dziś – szef newsroomu "Rzeczpospolitej".

Dorota Szczepańska, która pełni funkcję zastępcy dyrektora Biblioteki Miejskiej ds. wydawnictw, jest jednocześnie redaktor naczelną portalu i gazety Łódź.pl.

W strukturze organizacyjnej biblioteki funkcjonuje dedykowany dział redakcji, którego kierownikiem jest wspomniana Dorota Szczepańska. Rekrutacje na stanowiska dziennikarskie i redakcyjne są prowadzone bezpośrednio przez tę instytucję kultury. W ramach redakcji istnieje podział na działy: kultura, historia, senior i sport.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Zaległe pensje i wezwania do zapłaty w "My Company Polska". Wydawca kontra byli pracownicy

Zaległe pensje i wezwania do zapłaty w "My Company Polska". Wydawca kontra byli pracownicy

#WM GLOBAL: zwolnienia w mediach, przełom dla wydawców w walce z Google

#WM GLOBAL: zwolnienia w mediach, przełom dla wydawców w walce z Google

Co dalej z "Hit the Mic"? Canal+ podsumowuje program

Co dalej z "Hit the Mic"? Canal+ podsumowuje program

Trzy miesiące aresztu przez pomyłkę. WP przeprasza, ale winnych brak

Trzy miesiące aresztu przez pomyłkę. WP przeprasza, ale winnych brak

TVP chce sprzedać ośrodki wypoczynkowe. Związkowcy: za rządów PiS nie było tematu

TVP chce sprzedać ośrodki wypoczynkowe. Związkowcy: za rządów PiS nie było tematu

Młodzi nie kupują reklamy od AI. Prawie połowa deklaruje rezygnację z zakupu

Młodzi nie kupują reklamy od AI. Prawie połowa deklaruje rezygnację z zakupu