Sytuacja była jak z filmu Hitchcocka. Niespodziewanie amerykański rząd miał nakazać firmie Anthropic (należy do niej model Claude) zablokowanie dostępu do dwóch najnowszych modeli – Fable 5 i Mythos 5 – wszystkim użytkownikom spoza USA, także cudzoziemcom w Stanach Zjednoczonych. Powód? Niesprecyzowane "względy bezpieczeństwa" oraz przepisy kontroli eksportu.
Administracja Trumpa miała bać się, że modele można obejść albo "jailbreakować" (obejść techniczne zabezpieczenia – red.) w sposób stwarzający ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego, zwłaszcza w obszarze cyberataków.
To bezprecedensowe, bo ograniczenie miało objąć nie tylko zagranicznych użytkowników, ale też pracowników Anthropic bez amerykańskiego obywatelstwa, nawet jeśli mieszkają w USA.
W efekcie Fable 5 i Mythos 5 wyłączono.
Jak ujawnili dziennikarze "The Verge", kierownictwo Anthropic przez cały weekend próbowało przekonać administrację, że model Fable 5 nie jest aż tak potężny. Nie przyniosło to jednak skutku – dostęp do usług dla użytkowników spoza USA nie został przywrócony. W następnych dniach media donosiły, że administracja obawiała się przede wszystkim cyberataków ze strony Chin.

Dla przygotowującej się do debiutu giełdowego firmy AI Anthropic ruch własnego rządu to cios. Jednak nie tylko oni odczują skutki.
– To jednak nie tylko problem natury politycznej, ale i biznesowej. Jak w lustrze odbijają się w nim problemy branży sztucznej inteligencji, które dużo mogą nam powiedzieć o tym, jak niepewna jest przyszłość tej technologii – oceniła Gosia Fraser, dziennikarka technologiczna, na swoim serwisie Techspresso.
– Decyzja o ograniczeniu dostępu do modeli Fable 5 i Mythos 5 nie wynikała z klasycznej awarii czy problemu produktowego, ale z oceny ryzyka po stronie państwa. Chodziło przede wszystkim o ograniczenie możliwości wykorzystania bardzo zaawansowanego modelu przez podmioty, które znajdują się poza amerykańską kontrolą prawną i polityczną – uważa Inga Apiecionek, dyrektor operacyjna w Koda.AI.

Bitwa o AI to walka o niezależność w technologiach
Według Piotra Mieczkowskiego, przewodniczącego AI Poland oraz wiceprezesa European AI Forum, sprawa jest znacznie szersza niż jedna decyzja dotycząca pojedynczego modelu AI.
– To kolejny etap procesu, w którym najbardziej zaawansowane technologie są traktowane jako zasoby strategiczne, podobnie jak wcześniej półprzewodniki, technologie kosmiczne czy energetyka. Jeszcze rok temu dyskusja dotyczyła głównie eksportu chipów i umieszczenia Polski w gorszej kategorii. Dziś przedmiotem kontroli stają się również same modele sztucznej inteligencji i dostęp do nich. W związku z decyzją administracji amerykańskiej ich nowa strategia zakłada sprzedaż rozwiązań "full stack" czyli od data center, półprzewodników aż po modele, stąd można zakładać nasilenie się takich zachowań w przyszłości – komentuje Mieczkowski dla Wirtualnemedia.pl

W ocenie specjalisty, USA chcą zachować w ten sposób przewagę technologiczną nad resztą świata. Dlatego ruchy jak ten z modelami Anthropic mogą być częstsze.
Z perspektywy Europy jest to przypomnienie, że dostęp do kluczowych technologii nie jest gwarantowany i może zostać ograniczony decyzją polityczną podjętą poza granicami UE. Sztuczna inteligencja staje się elementem polityki bezpieczeństwa i polityki przemysłowej największych mocarstw. Oznacza to, że w przyszłości dostęp do najbardziej zaawansowanych modeli, infrastruktury chmurowej, mocy obliczeniowej czy specjalistycznych układów scalonych może być coraz częściej przedmiotem decyzji administracyjnych, a nie wyłącznie mechanizmów rynkowych.
Czy Polska oraz szerzej, nasz kontynent, w tej walce są na straconej pozycji? Zdaniem Piotra Mieczkowskiego – niekoniecznie. Nadal mamy w swoich rękach ważne atuty: znakomite uczelnie, silne środowisko badawcze, znaczący rynek wewnętrzny, rozwijające się firmy AI oraz kompetencje przemysłowe.
– Problemem nie jest brak talentów czy wiedzy, lecz mniejsza skala inwestycji, brak współpracy PPP i chęć nacjonalizacji rozwiązań, ale też mniejsza szybkość działania. Dlatego należy potroić publiczne inwestycje w rozwój europejskich modeli AI, budowę infrastruktury obliczeniowej oraz wsparcie europejskich inicjatyw takich jak OpenEuroLLM, SOOFI czy polski Bielik. Powiedziałbym więc, że nie jest to ostatni moment, ale z pewnością jest to moment przełomowy. Jeżeli Europa nie wykorzysta najbliższych kilku lat na budowę własnych zdolności technologicznych, różnica między nami a światowymi liderami będzie się powiększać – mówi Miecznikowski.

Z perspektywy naszego rozmówcy największym błędem na Starym Kontynencie będzie myślenie "już nic nie możemy zrobić".
– Historia technologii pokazuje, że przewagi konkurencyjne potrafią zmieniać się bardzo szybko. Europa nie musi wygrać wyścigu o każdą technologię. Musi natomiast zapewnić sobie możliwość samodzielnego działania w obszarach strategicznych. To właśnie oznacza suwerenność technologiczna – podsumowuje szef AI Poland.
Rada AI w Europie: musimy stawiać na własne rozwiązania
Europejska branża AI wydała w sprawie decyzji rządu USA stanowisko.

– To, czego doświadczyliśmy (…), nie jest zaskoczeniem — to rozrachunek za lata zwłoki. Rząd USA udowodnił to, przed czym od dawna ostrzegaliśmy: sztuczna inteligencja jest strategiczną infrastrukturą. Kto jej nie kontroluje, będzie przez nią kontrolowany. Nie wzywamy do kolejnego procesu strategicznego. Wzywamy do szczytu. Teraz — oświadczył Daniel Abbou, prezes zarządu European AI Forum.
Organizacja postuluje potrojenie inwestycji publicznych w europejskie modele AI, audyt zależności w instytucjach i infrastrukturze krytycznej, preferencje dla rozwiązań faktycznie suwerennych w zamówieniach publicznych oraz obowiązek przechowywania i przetwarzania danych sektora publicznego w Europie.
European AI Forum zwraca uwagę, że dziś w państwach Europy krytyczna infrastruktura – szpitali, dostawców energii, administracji, sądownictwa i banków – oparta jest na amerykańskich modelach, a może zostać wyłączona w każdej chwili.

Europa musi postawić na europejskie rozwiązania, aby zagwarantować suwerenność technologiczną i chronić swoją konkurencyjność na arenie międzynarodowej
"Polityka wchodzi w technologie"
Mateusz Solecki, prezes Przedsiębiorcze Trójmiasto, AI Business Consultant i członek AI Chamber, ocenia, że dla Europy sprawa ma dwa oblicza.
Z jednej strony to twardy dowód, że musimy budować własne modele. Francuski Mistral, a w Polsce Bielik i PLLuM, to dziś realne atuty, nie ciekawostki. Z drugiej strony - głęboko niepokojący jest sam fakt, że rząd może jednym pismem unieruchomić komercyjny produkt używany przez miliony ludzi. To ostrzeżenie nie tylko o zależności technologicznej, ale i o tym, jak mocno polityka wchodzi dziś w technologię. Na taką ingerencję nie możemy się godzić
Solecki dodaje jednak, że samowystarczalność Starego Kontynentu to "mrzonka".
– Nawet Mistral trenuje swoje modele na amerykańskich chipach. Realnym celem nie jest autarkia, lecz odporność: własne otwarte modele, dywersyfikacja dostawców i europejskie moce obliczeniowe. To nie jest ostatni moment, by o to powalczyć – podsumowuje.

Grzegorz Rudno-Rudziński, chief growth officer w Univio, zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy – bez własnych mocy obliczeniowych i taniej energii nie zbudujemy konkurencyjnego ekosystemu AI.
–Dlatego inwestycje w atom, OZE i centra danych stają się kluczowe – nie tylko dla biznesu, ale także dla bezpieczeństwa. Z perspektywy firm odpowiedź musi być pragmatyczna: projektować rozwiązania tak, by nie uzależniać się od jednego dostawcy – analizuje ekspert.











