Jak informują dwa anonimowe źródła, urzędnicy chińskiego ministerstwa handlu oceniają, czy przeniesienie personelu i technologii Manus do Singapuru w ubiegłym roku, a następnie sprzedaż firmie Meta, wymagały licencji eksportowej.
Chociaż dochodzenie jest na wczesnym etapie, ewentualna konieczność uzyskania zgody dałaby Pekinowi narzędzie do wywierania wpływu na transakcję, a w skrajnym przypadku nawet do jej zablokowania – zwraca uwagę "FT".
Chiny wykorzystały podobny mechanizm przy próbie wymuszonej sprzedaży TikToka w USA za pierwszej kadencji Donalda Trumpa.

Ominięcie krajowego nadzoru?
Przejęcie Manus, startupu o chińskich korzeniach, przez amerykańskiego giganta jest rzadkością w dobie rosnącej rywalizacji technologicznej między Waszyngtonem a Pekinem – zauważa "FT". Chińskie władze obawiają się, że transakcja może zachęcić inne firmy technologiczne do przenoszenia działalności za granicę w celu ominięcia krajowego nadzoru. Jedno ze źródeł zaznacza jednak, że produkt Manus nie jest uznawany za technologię o strategicznym znaczeniu, co zmniejsza presję na interwencję.
Relokacja Manus do Singapuru była częściowo motywowana nowymi amerykańskimi restrykcjami dotyczącymi inwestycji w chiński sektor sztucznej inteligencji. Niektórzy analitycy w USA postrzegają to przejęcie jako sukces polityki Waszyngtonu, dowodzący, że amerykański ekosystem AI jest obecnie bardziej atrakcyjny dla innowatorów – podkreśla dziennik.

Firmy Manus i Meta oraz chińskie ministerstwo handlu nie odpowiedziały na prośby o komentarz.
Źródło: PAP












