Jaka jest Pani ulubiona produkcja oryginalna Disney+?
To bardzo trudne pytanie, bo mamy wiele świetnych produkcji. Ostatnio bardzo wciągnął mnie serial "Love Story". To amerykańska produkcja o Johnie F. Kennedym Jr. i Carolyn Bessette. Myślę, że to obecnie jeden z moich ulubionych seriali.
Disney wywodzi się z USA i ma wiele amerykańskich hitów. Jakie znaczenie mają zatem lokalne produkcje oryginalne?
Nasze produkcje oryginalne pełnią bardzo konkretną rolę.
Może cię zdziwić, jak dużym odsetkiem klientów Disney+ są gospodarstwa domowe bez dzieci. Z tego powodu budujemy ofertę, która ma poszerzać postrzeganie Disney+. Lokalne produkcje uzupełniają naszą globalną ofertę, która jest idealną mieszanką treści familijnych i treści Hulu, skierowanych do starszych widzów, czyli takich tytułów jak "Paradise", "Szogun" czy "Obcy: Ziemia".

Jednocześnie nasze oryginalne produkcje muszą być bardzo mocno zakorzenione w kulturze kraju, w którym powstają. Szukamy więc lokalnych historii, które będą rezonować z widzami w danym kraju. Chcemy skupić się na tworzeniu lokalnych historii dla lokalnej widowni. To podejście jest dla nas bardzo ważne, ponieważ wierzymy, że nadaje naszej ofercie wyjątkowy charakter.
Ile produkcji oryginalnych Disney+ powstało dotąd w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce?
Zaczęliśmy produkować seriale w regionie EMEA w 2022 roku. Nie tak dawno temu. Początkowo były to trzy rynki. Dzisiaj mamy już ponad sto produkcji oryginalnych z 11 krajów w EMEA. Ale to nie wszystko. Chcemy znacząco zwiększyć liczbę lokalnych produkcji na platformie, a ten proces uwzględnia także Polskę.
Jaki jest roczny budżet na produkcje oryginalne w regionie EMEA? Czy obecnie zwiększacie te inwestycje?

Zdecydowanie mogę dzisiaj potwierdzić, że zwiększamy inwestycje w produkcje oryginalne na wszystkich europejskich rynkach, za które odpowiadam. Patrząc na to, ile produkujemy obecnie, to na pewno chcemy robić tego więcej w przyszłości. Niemniej, niezależnie od tego przyśpieszenia, na pewno chcemy utrzymać storytelling na światowym poziomie.
Disney+ wystartował w Polsce w 2022 r., a do tej pory powstała tylko jedna polska produkcja – serial "Breslau". Jaką popularnością cieszyła się?
"Breslau" spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno ze strony krytyków, jak i widzów. Serial był chwalony za wysoką jakość produkcji i świetnie opowiedzianą historię. Zdobył wiele nominacji i nagród. Między innymi NEM Award w Zagrzebiu w 2025 roku dla najlepszego serialu z Europy Środkowo-Wschodniej, a także nominację do Polskich Nagród Filmowych "Orły".

To pokazuje, że widzowie naprawdę serial ten docenili. Pod koniec 2025 roku był najchętniej oglądanym w Disney+ serialem z kategorii General Entertainment. A teraz zapowiedzieliśmy również drugi sezon, co jest najlepszym dowodem na to, że wierzymy w ten projekt i jego dalszy sukces.
O czym będzie druga seria "Breslau"?
Nie mogę powiedzieć zbyt wiele na ten moment. Pierwszy sezon skończył się w momencie, kiedy Podolsky traci miłość swojego życia. To będzie kontynuacja jego losów. Franz Podolsky zostaje niespodziewanie zwolniony z więzienia i mimowolnie wciągnięty w śledztwo w sprawie morderstwa kobiety. Sprawa wydaje się być powiązana z dochodzeniem, którego komisarz nie zdołał rozwiązać przed laty.
Kiedy ruszą zdjęcia?
Jesteśmy jeszcze na wczesnym etapie. To dopiero początek prac, ale jesteśmy bardzo zafascynowani tym projektem. Wierzymy w jego potencjał.

Ogłosiliście też dwie kolejne polskie produkcje.
Tak. Zapowiedzieliśmy komediodramat produkcji Opus TV pod roboczym tytułem "Wszystko pod kontrolą". Serial opowiada o młodej kobiecie pragnącej stać się lepszą wersją samej siebie. Jej plan się materializuje za sprawą niespodziewanego wydarzenia.
Drugim z ogłoszonych tytułów jest thriller pod roboczym tytułem "Gra" produkowany przez Aurum Film. Jest to historia grupy nieznajomych, dla których ekscytująca przygoda zamienia się w walkę o przetrwanie i stają w obliczu niespodziewanego zagrożenia w samym środku lasu.
One również są na wczesnym etapie przygotowań?
Jak pan zapewne rozumie, od momentu zatwierdzenia projektu do rozpoczęcia zdjęć trwa długi okres preprodukcji. Nadal jesteśmy właśnie w tej fazie. Mamy jednak nadzieję, że już niebawem będziemy mogli podzielić się szczegółami.

Dlaczego Disney+ zwiększa inwestycje w polskie produkcje?
Nie jest tajemnicą, że Polska ma doświadczonych twórców i znakomitych aktorów, którzy są rozpoznawalni na całym świecie. Wiemy więc, że istnieje tu ogromna grupa utalentowanych filmowców, po obu stronach kamery. A gospodarka rozwija się dynamicznie. To wszystko sprawia, że Polska jest atrakcyjnym rynkiem. Dodatkowo, sukces "Breslau" sprawił, że chcemy zrobić znacznie więcej. Widzimy tu naprawdę dużą możliwość rozwoju.
Jakie macie doświadczenia we współpracy z polskimi producentami?
Jestem na tym stanowisku dopiero od dziewięciu miesięcy, dlatego bardzo polegam na doświadczeniu lokalnego zespołu produkcyjnego kierowanego przez Magdę Cieślak. Współpracujemy z Opus TV, ATM Grupą i Aurum Film oraz z najlepszymi twórcami w Polsce.
Niezwykle istotny jest dla nas wysoki standard tego, co powstaje. Niezależnie od tego, ile jeszcze produkcji zrealizujemy, nie zamierzamy iść na kompromisy w kwestii jakości. Wyraziste opowiadanie historii jest tym, z czego marka Disney słynie od lat. I chcemy, aby z tego samego słynęły nasze lokalne produkcje oryginalne.

Które rynki w regionie EMEA są najbardziej rozwinięte pod względem lokalnych produkcji?
To wygląda różnie na poszczególnych rynkach. Jeśli mierzyć to liczbą produkcji, można bezpiecznie powiedzieć, że najwięcej seriali powstaje w Wielkiej Brytanii. To jednak nie oznacza, że jest to najbardziej rozwinięty rynek. Wszystkie znajdują się na nieco innym etapie rozwoju. We Francji od pewnego czasu realizujemy jasno określoną strategię i odnieśliśmy tam duży sukces dzięki serialowi "Bref 2". Bardzo rozwinięte są również Hiszpania, Włochy i Niemcy. Priorytetowo traktujemy kilka europejskich rynków.
Tworzycie lokalne produkcje dla lokalnych widzów, ale niektóre z nich stają się międzynarodowymi hitami. Jakie były największe?
"Breslau" odniósł sukces poza Polską. Wiele tureckich seriali bardzo dobrze ogląda się w Niemczech i Ameryce Łacińskiej. Sukcesy odniosły także niektóre nasze brytyjskie programy typu unscripted. Ogromnym powodzeniem cieszył się również brytyjski serial "The Stolen Girl". Co ważne, wierzymy, iż im bardziej historia jest autentyczna kulturowo i lokalnie, tym większy ma potencjał, aby stać się globalnym sukcesem.

Dlatego przede wszystkim chcemy opowiadać lokalne historie. Oczywiście, jeśli produkcja okaże się świetna i spodoba się także międzynarodowej publiczności, to jest to dla nas dodatkowy bonus. Tylko w ubiegłym roku wypuściliśmy 4 z naszych top 5 najlepszych w historii produkcji oryginalnych w regionie EMEA: "Rywali" z Wielkiej Brytanii, "Niewidzialnego" z Hiszpanii, "This is Not Hollywood" z Włoch i "bref.2" z Francji. Na dodatek, "Rywale" oraz "Ja, ćpun" z Hiszpanii zdobyły niedawno Międzynarodową Nagrodę Emmy. Nie taki jest nadrzędny cel, ale z pewnością takie wyróżnienie bardzo nas cieszy.
Jak wygląda proces wyszukiwania i wyboru lokalnych projektów?
Chciałabym móc powiedzieć, że wystarczy maznąć długopisem i wszystko jasne. Oczywiście żartuję. To znacznie bardziej skomplikowane.
Domyślam się.

Ta praca wymaga dużego wyczucia i przewidywalności, ponieważ decyzje podejmujemy często dwa albo trzy lata przed premierą serialu. Staramy się przewidzieć, co może zadziałać. Szukamy historii z bohaterami, którzy mają głębię, potencjał rozwoju i będą bliscy widzom. Zwracamy uwagę na tematykę, ale również na producentów, twórców i scenarzystów. Nie oznacza to, że muszą być znani, jednak ich doświadczenie ma znaczenie.
Następnie wspólnie zastanawiamy się, czy projekt ma szansę się sprawdzić i do kogo jest skierowany. Pierwsze pytanie, jakie zawsze zadaję zespołowi, brzmi: "Dla kogo jest ten serial? Kto będzie go oglądał?"
Uważam, że widz powinien być w centrum wszystkich naszych decyzji. Podejmując kreatywne ryzyko, nigdy nie mamy gwarancji sukcesu. Często podejmujemy decyzję wyłącznie na podstawie scenariusza i musimy wykonać ten twórczy skok razem z producentami i autorami.

Bardzo polegam na zespole Magdy Cieślak, który doskonale zna polski rynek. Moją rolą jest wniesienie świeżego spojrzenia i doświadczenia. Wspólnie oceniamy, czy całość naszej oferty staje się dzięki temu bardziej różnorodna dla widzów.
Jakie są obecnie najważniejsze trendy w europejskich serialach fabularnych?
Jedną z naszych przewag jest to, że do Disney+ przychodzi bardzo wielu widzów w wieku 16-34 lat, głównie dla amerykańskich produkcji. Widzimy więc szansę w tworzeniu seriali skierowanych właśnie do tej grupy. Nie oznacza to, że będziemy robić wyłącznie takie produkcje. Formaty fabularne przybierają różne formy w różnych krajach, ale ostatecznie poszukujemy lokalnych historii dla lokalnej widowni. Szczególnie w kontekście uzupełnienia oferty globalnej i postrzegania tego, co Disney+ może zaoferować.

Uważam też, że jest miejsce na większą liczbę komedii. W niepewnych czasach komedia działa wyjątkowo dobrze, a obecnie świat jest dość niepewny. Interesują nas więc komedie i komediodramaty. Produkcje typu unscripted również mają swoje miejsce, podobnie jak formaty reality i programy randkowe, które obecnie dobrze się sprawdzają. Najważniejsze jest jednak jasne określenie odbiorcy i jego oczekiwań. Trendy są pomocne, ale nie chcemy ślepo za nimi podążać. Chcemy zachować własną tożsamość.
Wspomniała Pani o produkcjach unscripted w Wielkiej Brytanii. Netflix również zwiększa inwestycje w ten gatunek. Jak ważne są one dla Disney+?
Historycznie rzecz biorąc, lokalne produkcje Disney+ były przede wszystkim fabularne, a na niektórych rynkach wyłącznie takie, ale pozycje niefabularne są również istotne. Moją ambicją jest przywrócenie równowagi. Programy z kategorii unscripted mogą stać się ogromnymi hitami, powstają szybciej i szybciej trafiają na platformę. Stanowią ważne uzupełnienie oferty serialowej. Nie oznacza to jednak, że chcemy zachować proporcję 50:50
Będziecie produkować takie programy w Polsce?
Zdecydowanie zamierzamy zamawiać takie produkcje także w Polsce. Na początku skoncentrujemy się prawdopodobnie na reality shows i formatach rozrywkowych, a później będziemy rozwijać ten segment.
Niektóre platformy streamingowe coraz częściej wchodzą w koprodukcje. Czy Disney+ jest na nie otwarty?
Wszystko zależy od konkretnego projektu i każdą propozycję rozpatrujemy indywidualnie, ale jesteśmy otwarci na takie rozmowy.
Jakie są dziś największe wyzwania stojące przed platformami streamingowymi?
Disney od zawsze opierał się na sile opowiadania historii i uważam, że marka Disney ma pod tym względem ogromną przewagę. Oczywiście platformy streamingowe zawsze będą mierzyć się z wyzwaniami.
To jednak, co pozwala mi utrzymać optymizm każdego dnia, to fakt, że zawsze jest miejsce na kolejny wielki hit. Co jakiś czas ktoś mówi, że ludzie przestaną oglądać treści. Nie przestaną. Mogą jedynie konsumować je w inny sposób.
Kiedyś oglądało się telewizję wspólnie w salonie, dziś ogląda się treści w drodze, na telefonach, pionowo, poziomo, na telewizorach czy innych urządzeniach.
Za każdym razem, gdy wydaje się, że nie ma już miejsca na kolejny przebój, pojawia się nowy hit. Wystarczy spojrzeć na sukcesy takich produkcji jak "Love Story" w Disney+ czy wielu innych seriali na świecie. Jest naprawdę wiele powodów do optymizmu. Dlatego wierzę, że inwestując w większą liczbę lokalnych produkcji oryginalnych, dajemy szansę większej liczbie twórców, większej różnorodności i bogatszej ofercie dla widzów. To korzystne zarówno dla branży kreatywnej, jak i dla odbiorców.











