"Jesteśmy przerażeni zatrzymaniem Liu Hu i Wu Yingjiao. To aresztowanie pokazuje, jak restrykcyjne i wrogie wobec niezależnego dziennikarstwa stały się Chiny pod przywództwem Xi Jinpinga" – oświadczyła Aleksandra Bielakowska, przedstawicielka RSF na region Azji i Pacyfiku.
W swoim apelu wezwała społeczność międzynarodową do "zwiększenia presji na chiński reżim" zamiast dążenia do normalizacji stosunków.
Dziennikarze z zarzutami "fałszywych oskarżeń"
Według komunikatu policji ze stolicy prowincji Syczuan, Chengdu, 50-letni Liu i 34-letni Wu usłyszeli zarzuty formułowania "fałszywych oskarżeń" oraz prowadzenia "nielegalnej działalności gospodarczej".
Zatrzymanie ma związek z opublikowanym pod koniec stycznia w serwisie WeChat artykułem śledczym. Dziennikarze oskarżyli w nim Pu Fayou, sekretarza partii w powiecie Pujiang, o korupcję i nadużycia władzy przy wyburzaniu nieruchomości, co miało doprowadzić do samobójstwa jednego z właścicieli, profesora literatury, w 2021 roku.

Wydawany w Hongkongu dziennik "SCMP" podkreśla, że choć władze lokalne twierdzą, że powołały zespół do zbadania tych zarzutów, to autorzy artykułu już trafili do aresztu.
Liu uchodzi za cenionego reportera, który w przeszłości demaskował nadużycia wysokich rangą urzędników, za co był już zatrzymany w 2013 roku. Wówczas sprawę umorzono, a prokuratura uznała to za dowód na niezależność sądownictwa.
RSF alarmuje, że niezależne dziennikarstwo w Chinach jest systematycznie karane. Niezależni reporterzy często działają w prawnej "szarej strefie", narażając się na cenzurę i procesy karne pod pretekstem naruszeń prawa gospodarczego. Obecnie w więzieniach w ChRL przebywa 123 pracowników mediów. Kraj ten zajmuje 178. miejsce na 180 w Światowym Indeksie Wolności Prasy.











