Jakub Wiech o aferze z doktoratem. "Popełniłem błędy, ale to był cyrk" [WYWIAD]

Nieudana obrona doktoratu, zarzuty o plagiat, internetowy hejt, groźby i wycofane zaproszenie do USA. Jakub Wiech, jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy zajmujących się energetyką, w szczerej rozmowie z Dominikiem Sękowskim opowiada o kontrowersjach, które w ostatnich miesiącach narosły wokół jego osoby. Przyznaje się do błędów, ale nie zgadza się z częścią oskarżeń. Ujawnia też, co zamierza zrobić dalej.

Nowe odcinki "Komentarzy WM" będą publikowane co wtorek na Wirtualnemedia.pl, YouTube, Spotify, YouTube Music oraz Apple Podcasts.

Afera z doktoratem. Wiech przyznaje się do błędów, ale zwraca uwagę na to, co działo się obok

Jednym z głównych tematów rozmowy była nieudana obrona doktoratu Jakuba Wiecha. Dziennikarz przyznał, że w rozprawie znalazły się błędy dotyczące przypisów i cytowania źródeł, za które bierze odpowiedzialność. Jednocześnie przekonywał, że część zarzutów formułowanych publicznie wobec jego pracy była nieuzasadniona. Szczególnie niezrozumiały pozostaje dla niego wynik głosowania komisji: trzy osoby były za, trzy przeciw, a cztery wstrzymały się od głosu.


Wiech opowiedział również o nieprzyjemnej atmosferze podczas obrony, w tym obraźliwych komentarzach padających z sali. Zapowiedział, że nie będzie odwoływał się od decyzji, ale zamierza napisać nowy doktorat. Otrzymał już taką propozycję od profesora związanego z Uniwersytetem Warszawskim.

Jakub Wiech

Jeżeli chodzi o cytowania i faktycznie biorę to na siebie, w sensie to jest mój błąd, ja to zawaliłem. Więc to jest coś, co nie powinno tak wyglądać.

Amerykanie cofnęli mu zaproszenie. W tle polityka Trumpa

Wiech opowiedział również o kulisach wycofania jego zaproszenia do amerykańskiego programu dla liderów. Jak relacjonował, został wytypowany przez ambasadę USA i przeszedł proces rekrutacyjny, ale ostatecznie cofnięto mu zaproszenie. Dziennikarz jest przekonany, że decyzja miała podłoże polityczne i wynikała z rozbieżności między jego poglądami na zmianę klimatu a stanowiskiem administracji Donalda Trumpa. Jak zaznaczył, najbardziej żałuje utraconej możliwości poznania amerykańskiego sektora energetycznego.

Jakub Wiech

Zostałem zaproszony, przeszedłem przez taki proces rekrutacyjny, pojechałem już do Stanów Zjednoczonych na konferencję poprzedzającą ten program, nie związaną z nim, ale już tam byłem. No i na miejscu się dowiedziałem, że moje zaproszenie zostało wycofane.

Groźby, pozwy i internetowy hejt. Dziennikarz o swoim bezpieczeństwie

Dziennikarz odniósł się też do krytyki, z którą regularnie spotyka się w mediach społecznościowych. Przyznał, że otrzymywał groźby, a także oskarżenia o bycie agentem czy lobbystą działającym w interesie zagranicznych podmiotów.

Jak przekonywał, wbrew rozpowszechnionej opinii nie pozywa ludzi za odmienne poglądy na zmianę klimatu. Na drogę prawną wchodzi w sytuacjach, gdy dochodzi do gróźb lub naruszenia jego reputacji zawodowej. Za szczególnie toksyczną platformę uważa serwis X, ale nie zamierza rezygnować z obecności w mediach społecznościowych.

Grzegorz Braun? Wiech stawia wyraźną granicę

Wiech odniósł się również do zarzutów o polityczne zaangażowanie, które pojawiły się m.in. po jego udziale w Europejskim Forum Nowych Idei. Podkreślił, że jako dziennikarz stara się uczestniczyć w wydarzeniach organizowanych przez różne środowiska polityczne, także te, z którymi się nie zgadza. Jako przykład wskazał debatę z posłem PiS Kacprem Płażyńskim. Jednocześnie zaznaczył, że są politycy, z którymi nie zamierza występować publicznie. Wprost wskazał Grzegorza Brauna, odróżniając go od innych przedstawicieli prawicy, z którymi jest gotów rozmawiać.

Jakub Wiech

Mówię to wprost z Grzegorzem Braunem nigdy do stołu nie siądę, w sensie uważam, że to są już te granice, których nie wolno przekraczać.

40 milionów wyświetleń miesięcznie. Jakub Wiech zdradza, z czego żyje

W rozmowie nie zabrakło również wątku biznesowego. Wiech wyjaśnił, dlaczego odszedł z Energetyki24, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego, i postawił na rozwój własnej marki Elektryfikacja. Jak przekonuje, przyszłość dziennikarstwa widzi przede wszystkim w mediach społecznościowych, a nie w budowaniu kolejnych portali internetowych. Według jego wyliczeń publikowane przez niego materiały osiągają łącznie około 40 mln wyświetleń miesięcznie na różnych platformach.


Na jego przychody składają się współprace komercyjne, działalność dla innych redakcji, wpływy z platform internetowych, Patronite, analizy dla firm oraz wykłady. W rozmowie padła również kwota ponad 9 tys. zł miesięcznie wsparcia od patronów.

Sumując, jeżeli chodzi o wszystkie platformy, czyli Facebook, Instagram, LinkedIn, YouTube X, no to to mi daje taką bazę dotarcia do odbiorców, która właśnie przekłada się na to, że po pierwsze mam współprace komercyjne i one mi zapewniają funkcjonowanie.

Jakub Wiech


Dziennikarz podkreślił, że własne kanały zapewniają mu niezależność organizacyjną i możliwość skupienia się na tematach, które uważa za najważniejsze. Z tego powodu nie planuje obecnie powrotu do stałej pracy w redakcji, choć pozostaje otwarty na współpracę z innymi mediami.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL