Sprawa pracy doktorskiej Jakuba Wiecha ma ciąg dalszy. W piątek Ośrodek Studiów Wschodnich poinformował, że przeanalizował rozprawę publicysty specjalizującego się w energetyce i znalazł w niej fragmenty swoich wcześniejszych publikacji.
Według OSW zostały one wykorzystane bez zmian i bez wskazania źródła, a łącznie mają stanowić ok. 2,5 proc. rozprawy. Ośrodek opublikował zestawienia fragmentów doktoratu z własnymi publikacjami i poinformował, że skierował w tej sprawie pismo do Uniwersytetu Warszawskiego.
OSW porównał doktorat Wiecha ze swoimi analizami
W opublikowanym materiale OSW zestawił kolejne fragmenty rozprawy Wiecha z wcześniejszymi tekstami swoich analityków. Chodzi m.in. o publikacje Agaty Łoskot-Strachoty, Kamila Kłysińskiego i Wojciecha Konończuka. Według Ośrodka w pracy znalazły się wielozdaniowe fragmenty odpowiadające treści wcześniejszych analiz.

Jedno z porównań dotyczy podrozdziału 5.3 doktoratu i analizy Agaty Łoskot-Strachoty z 2019 roku dotyczącej nowelizacji unijnej dyrektywy gazowej i Nord Streamu 2. OSW wskazuje również podobieństwa z tekstem dotyczącym rynku gazu i planu REPowerEU oraz z wcześniejszą analizą Kamila Kłysińskiego i Wojciecha Konończuka dotyczącą rosyjsko-białoruskiego sporu gazowego.
Ośrodek nie ograniczył się do publicznego przedstawienia porównania. Jak poinformował, "stosowne pismo" zostało wysłane do Uniwersytetu Warszawskiego.
Do stanowiska OSW odniósł się w piątek Jakub Wiech. Publicysta nie kwestionuje tego, że we wskazanych miejscach zabrakło właściwego oznaczenia materiału. Przekonuje jednak, że nie było to świadome działanie.
– Zarzuty dokładnie w tym zakresie zostały przesłane komisji doktorskiej na kilka dni przed obroną, odniosłem się do nich obszernie podczas obrony, wskazując na błąd w postaci braku cytowania materiału, odnosiła się do nich także komisja – napisał Wiech. Według niego dokładnie te zastrzeżenia zostały przekazane komisji doktorskiej jeszcze przed publiczną obroną. Wiech twierdzi, że podczas obrony szeroko się do nich odniósł i wskazywał właśnie na błąd polegający na braku cytowania.

Publicysta zwrócił też uwagę na wynik głosowania komisji. Jego zdaniem, gdyby kwestia przedstawionych zarzutów była dla jej członków jednoznaczna, wynik głosowania również powinien być jednoznaczny. Tymczasem trzy osoby zagłosowały za, trzy przeciw, a cztery wstrzymały się od głosu.
Wiech zaznaczył ponadto, że w innych miejscach rozprawy wielokrotnie odwołuje się do analiz OSW oraz wymienia ich autorów. Argumentuje, że trudno byłoby w takiej sytuacji mówić o zamiarze ukrycia pochodzenia materiałów.
– Musiałbym być pozbawiony instynktu samozachowawczego, łakomiąc się na takie zapożyczenie 2,5 proc. pracy, pisząc samodzielnie pozostałe 97,5 proc. To jest sprzeczne z jakąkolwiek logiką. Sytuacja wynika z błędu, nie z intencji i zamiaru, co też podnosiłem na obronie – stwierdził, odnosząc się do sugestii, że świadomie wykorzystał bez oznaczenia fragmenty mające stanowić 2,5 proc. pracy. Zapowiedział również, że odpowie formalnie na pismo OSW, jeśli zostanie mu ono przekazane.

Wiech wskazuje na system antyplagiatowy
W swojej odpowiedzi Jakub Wiech wrócił także do kwestii kontroli rozprawy w Jednolitym Systemie Antyplagiatowym. Jak przekazał, dopiero po obronie poprosił promotora o dostęp do raportu z tego badania.
Zdaniem publicysty wskazane obecnie fragmenty powinny zostać wychwycone podczas kontroli, a praca zwrócona mu do poprawy. Jak zaznaczył, tak się jednak nie stało, ponieważ promotor zaakceptował wynik badania bez zgłaszania uwag. Wiech twierdzi też, że sam nie miał dostępu do raportu przed obroną.
To istotny nowy element jego stanowiska. Jeszcze przed obroną, pytany przez Wirtualnemedia.pl o wcześniejsze zarzuty dotyczące wykorzystywania cudzych materiałów, Wiech zapewniał, że nie używał cudzych treści w sposób niedopuszczalny i zapowiadał szczegółową odpowiedź podczas obrony.

Wcześniej zarzuty postawił Tomasz Swaczyna
Kontrowersje wokół rozprawy Wiecha rozpoczęły się jeszcze przed jej obroną. Jak opisywaliśmy w Wirtualnemedia.pl, Tomasz Swaczyna z Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych przeanalizował doktorat i zakwestionował m.in. metodologię pracy oraz deklarowane wykorzystanie "autorskiego modelu analitycznego". Twierdził też, że jeden z podrozdziałów stanowi przekład fragmentu raportu CEE Bankwatch Network bez odpowiedniego wskazania źródła.
Swaczyna wskazywał ponadto na błędy w przypisach i bibliografii, odwołania do wcześniejszych publikacji samego Wiecha oraz – według jego wyliczeń – liczne błędy i sprzeczności w rozprawie. Wiech zapowiadał wówczas, że szczegółowo odpowie na zarzuty podczas obrony.
Obrona odbyła się 21 września na Uniwersytecie Warszawskim i trwała około sześciu godzin. Wiech odpowiadał na około 50 pytań członków komisji oraz publiczności. Ostatecznie trzy osoby zagłosowały za przyjęciem uchwały w sprawie nadania stopnia doktora, trzy przeciwko, a cztery wstrzymały się od głosu. Komisja nie zarekomendowała więc nadania Wiechowi stopnia. Wszystkie trzy recenzje jego rozprawy były wcześniej pozytywne.

Po obronie Wiech określił rezultat głosowania jako niezrozumiały i zapowiedział, że nie zamierza się od niego odwoływać. Teraz do wcześniejszych kontrowersji dotyczących doktoratu dołączyło oficjalne wystąpienie Ośrodka Studiów Wschodnich do władz UW.













