W serwisie internetowym "Nowin" podano, że Jaromir Kwiatkowski zmarł "w otoczeniu ukochanej żony Renaty oraz bliskich mu osób".
Dziennikarz od jesieni 2023 roku zmagał się z glejakiem: pomyślnie przeszedł operację w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, a potem chemioterapię i radioterapię oraz kolejną operację.
Zaznaczono, że mimo choroby prowadził aktywne życie. – Nadal pracował w "Nowinach", spotykał się z przyjaciółmi, pielęgnował życie duchowe, uczestniczył w adoracji Najświętszego Sakramentu, podróżował, między innymi na Maltę. Nie przestawał pisać i być blisko ludzi – wyliczono.
Jaromir Kwiatkowski kilka dekad w "Nowinach"
Z "Nowinami" Jaromir Kwiatkowski był związany przez prawie całe swoje życie zawodowe – jako dziennikarz, publicysta i zastępca redaktora naczelnego. Ponadto pisał książki i historii i wierze, z których ostatnia, zatytułowana "Glejak. Zaufać Panu Bogu", ukazała się w bieżącym roku.

– Żegnamy Cię, Jaromirze. Na zawsze pozostaniesz częścią historii "Nowin". Dziękujemy za wspólne lata! – podreślono.
– Świetny dziennikarz, publicysta, reportażysta, wielki patriota, a przede wszystkim wspaniały, otwarty i ciepły człowiek. Dzięki wewnętrznej sile, mocnej wierze i rodzinie wydarł potwornej chorobie jeszcze 3 lata życia – podkreślił na Faceboku Arkadiusz Rogowski, były naczelny "Nowin".
– W życiu publicznym Jaromir zabiegał o sprawy najważniejsze: o przyszłość Polski, sprawiedliwość społeczną, ochronę życia nienarodzonych czy o rozwój regionu. Te sprawy naprawdę leżały mu na sercu. Zawsze pisał to, co naprawdę myślał. Dołożył bardzo ważną cegiełkę do zmian na lepsze – wyliczył.

Rogowski podkreślił, że zmarły dziennikarz był też świetnym regionalistą. – Przybliżył nam m.in. urodzonego w Siedliskach koło Rzeszowa bł. księdza Józefa Kowalskiego czy rzeźbiarki z Terliczki Genowefy Nowak. Zależało mu też na uhonorowaniu związanego z Rzeszowem reżysera Kazimierza Dejmka. Podobnych inicjatyw podejmował dużo więcej... – opisał.
– Bardzo się cieszyłem, gdy udało mi się namówić Jaromira na powrót po wielu latach do "Nowin". Nikomu nie trzeba pisać, jak bardzo zyskała na tym gazeta. Był bardzo pracowity i wymagający wobec siebie, a współpraca z nim to była przyjemność. Podobnie jak spotkania poza redakcją. Najczęściej w Ceskiej Gospodzie, bo uwielbiał ten luźny klimat, dobre jedzenie i skoczną czeską muzykę. Byliśmy tam jeszcze nie tak dawno i wtedy wydawało się, że będzie inaczej... Mieliśmy też jechać do Krakowa na koncert Erica Claptona... – dodał Arkadiusz Rogowski.













