Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
O tym, że widok dziecka w wózku ze smartfonem w ręce jest już dość powszechny, mówią komentarze pod wpisem Kingi Szostko na LinkedIn. Założycielka KidsAlert podzieliła się w nim informacją o badaniu i podała statystyki: 27,9 proc. badanych rodziców deklaruje, że ich dzieci do trzeciego roku życia regularnie korzystają z ich smartfonów.
"Na spotkaniu integracyjnym przed rozpoczęciem przedszkola pani wychowawczyni powiedziała, że jest zakaz przynoszenia smartfonów. Poczułam się odklejona od rzeczywistości, czy aby ten komunikat jest nadawany do odpowiedniej grupy docelowej i tknęło mnie, że z powietrza się to nie wzięło..." – czytamy w jednym z komentarzy.
W kolejnym: "Jeden ze znajomych był na pierwszych urodzinach swojej chrześniaczki. Dostała od własnych rodziców telefon". W innym komentarzu użytkownik wrzuca zdjęcie z pociągu, na którym z wózka wystaje mała rączka z telefonem. Sytuacje kwituje słowami: "Doznałem szoku".

Dowody anegdotyczne znajdują potwierdzenie w raporcie. "Zabawa" ze smartfonem rozpoczyna się bardzo wcześnie. Jakie mogą być jej efekty?
– Poszerza się przestrzeń cyfrowej aktywności młodych, o której znacząca część rodziców nic nie wie, a która silnie wpływa na ich konstrukcję psychospołeczną oraz (nie)zdolność do pełnowymiarowego rozwoju – pisze we wstępie do raportu Mariusz Z. Jędrzejko, pedagog specjalny i socjolog, dr hab. nauk humanistycznych, prof. na Wydziale Psychologii WSKZ we Wrocławiu.
Smartfon w kołysce
Badanie "Bezradni w sieci? Raport o tym, jak polscy rodzice (nie)radzą sobie z cyfrowym wychowaniem" przeprowadziła Agencja Badawcza Fast Solutions. Zastosowano metodę CAWI, a grupa respondentów liczyła 1 131 rodziców lub opiekunów dzieci i młodzieży w wieku 0–18 lat.
Twórcy raportu zadali ankietowanym pytanie, jak wcześnie ich dzieci zaczynają "przygodę" ze smartfonami. Okazało się, że blisko 28 proc. dzieci do trzeciego roku życia regularnie korzysta ze smartfona rodzica, a 8,5 proc. dzieci w tym wieku posiada własny telefon. Z urządzenia rodzica korzysta już niemal połowa dzieci w wieku 4–6 lat, a własne urządzenie posiada prawie 20 proc.

Z internetu w smartfonie samodzielnie korzysta 9 proc. dzieci do 3 lat, 35 proc. przedszkolaków i ponad 70 proc. dzieci w wieku 7–9 lat. W przypadku dzieci od 10. do 13. roku życia odsetek ten zbliża się do 90 proc.
Justyna Balcewicz, socjolożka rodziny i specjalistka ds. cyberbezpieczeństwa, komentuje w raporcie: – Dziecko nie rodzi się z przekonaniem, że przy jedzeniu ogląda się bajki, podróż spędza z telefonem, nudę wypełnia filmikami, a odpoczywa przed ekranem. Tego uczą go rodzice, świadomie albo nie.
Jak podkreślają badacze, korzystanie ze smartfona to jedno. Brak kontroli nad tym, co dziecko w nim ogląda – co innego. Z raportu wynika, że rozmowy na temat tego, co można znaleźć w sieci, nie są powszechne. Odbywa je połowa rodziców dzieci w wieku 10–13 lat i blisko 34 proc. rodziców nastolatków (14–18 lat).

"Autonomia bez rozmowy to nie samodzielność, tylko samotność" – komentuje w raporcie Klaudia Topolska, ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa.
Co dzieci oglądają w sieci? Z raportu wynika, że dominują przede wszystkim serwisy wideo i gry. YouTube i TikTok znają już niemal 38 proc. dzieci do 3 lat, 64 proc. przedszkolaków i 77 proc. dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Z mediów społecznościowych korzysta połowa dzieci w grupie 10–13 lat, a niemal 60 proc. z nich używa popularnych komunikatorów.
Kontrola i kara
Około 65 proc. rodziców dzieci w wieku 7–13 lat stosuje odbieranie urządzenia lub dostępu do internetu jako karę. Co ciekawe, dokładnie to samo robi 30 proc. rodziców dzieci do 3 lat i połowa rodziców dzieci w wieku 4–6 lat.
Eksperci zauważają, że odbieranie telefonu czy ograniczanie dostępu do aplikacji z nieodpowiednimi treściami to tylko pozorne rozwiązanie. – Filtr instaluje się w pięć minut, relacji nie zbuduje się w jeden wieczór, więc rozmowa powinna być regularna, a nie awaryjna – komentuje Klaudia Topolska. I dodaje: – Cyfrowe bezpieczeństwo dziecka zaczyna się od tego, czy ma do kogo przyjść.

Problem w nas
Rodzice biorący udział w badaniu przyznali, że problem z niekontrolowanym korzystaniem ze smartfonów nie jest jednostronny. W każdej niemal grupie wiekowej ponad 60 proc. rodziców przyznało, że przynajmniej czasami zdarza im się ignorować dziecko, ponieważ są zajęci scrollowaniem czy przeglądaniem treści na smartfonie.
Kinga Szostko, twórczyni aplikacji KidsAlert, stwierdza w raporcie: – Trudno uczyć dzieci odkładania telefonu, jeśli sami pokazujemy im, że każdą wolną chwilę warto wypełnić ekranem.
Raport pokazuje, że rodzice boją się zagrożeń dla prywatności, ale ich zachowania nie zawsze są z tym spójne. Mniej więcej połowa badanych rodziców nie ufa firmom technologicznym, jeśli chodzi o ochronę prywatności dzieci. Jednocześnie około jedna trzecia rodziców w ciągu 30 dni poprzedzających badanie opublikowała w sieci zdjęcie lub nagranie swojego dziecka.

Daną mówiącą o tym, jak bardzo znormalizowaliśmy sharenting, jest ta: 18,2 proc. wszystkich badanych jednocześnie nie ufa firmom technologicznym i uważa publikowanie zdjęć dziecka na prywatnym profilu za bezpieczne.
Brak zaufania widać również w kontekście AI. Ponad połowa rodziców boi się, że wizerunek ich dziecka może zostać zmanipulowany za pomocą sztucznej inteligencji. Warto jednak zaznaczyć, że nawet jedna trzecia rodziców – w zależności od grupy wiekowej ich dzieci – nie ma w tej sprawie zdania.
Większość ankietowanych dość wysoko ocenia swoje kompetencje cyfrowe. Ponad 60 proc. uważa, że potrafi zweryfikować wiarygodność informacji, a około 70 proc. twierdzi, że umie rozpoznać reklamę, treść sponsorowaną lub manipulację. Jednocześnie ponad 40 proc. rodziców dzieci 10–13-letnich i starszych nastolatków przyznaje, że tempo zmian technologicznych ich przerasta.

Z raportu wynika, że rodzice, choć wyposażeni w konkretne cyfrowe narzędzia, nie potrafią ich zastosować w środowisku, w którym funkcjonuje ich dziecko. – Czas przestać traktować telefon jak darmową opiekunkę i zacząć świadomie być przy dziecku, także w jego cyfrowym świecie" – apeluje Kinga Szostko.
– Nowe technologie nie są złem samym w sobie, mogą być narzędziem postępu. Potrzebujemy jednak – i tak widzi to raport – zbiorowej refleksji nad cyber(nad)aktywnością, wchłanianiem dzieci w bezwartościowe śmietniki informacji i obrazów, zjawiskiem udostępniania wizerunków, informacji oraz danych wrażliwych, co jest dzisiaj niemal powszechną patologią – komentuje prof. Jędrzejko.













