Dlaczego zdecydowała się pani rozstać z TVP i przejść do Kanału Sportowego?
Uważałam i dalej uważam, że w Kanale Sportowym jest bardzo duży potencjał - w projekcie samym w sobie, ale też w ludziach, którzy ten projekt tworzą. Moment, w którym dołączyłam nie był łatwy, ale lubię trudne projekty i wyzwania. To nie była łatwa decyzja – w TVP świetnie współpracowało mi się z Kubą Kwiatkowskim oraz resztą zespołu i ten etap wspominam bardzo dobrze. Czasem, by zrobić kolejny krok, trzeba zaryzykować.
Porozmawiałam z właścicielami KS, przedstawiłam im swoją koncepcję, z którą się zgodzili i otrzymałam zapewnienie wsparcia w jej realizacji. W Kanale Sportowym czuję się po prostu dobrze. Wiadomo, że w tak dynamicznie zmieniającym się środowisku jest mnóstwo bieżących problemów - bo nic nie jest tu dane na stałe ani na pewno, a cały czas jest się "pod prądem". Mnie jednak taki styl pracy odpowiada.

Wróciła pani do Kanału po ponad roku. Jak bardzo zmienił się w tym czasie?
Doszedł portal, kilka nowych formatów, w tym IRL-owych co jest oczywiście dużą zmianą, ale jeśli chodzi o sam kierunek i sposób działania, mam wrażenie, że Kanał Sportowy najbardziej zmienił się w ostatnim kwartale.
No właśnie. W ostatnich miesiącach notuje najlepsze wyniki wyświetleń od dwóch lat. Dlaczego?
Z tego, że wiemy co robimy i gdzie chcemy być. Mamy jasno wyznaczony kierunek i cały zespół ciężko pracuje, żeby dostarczać widzom jak najlepsze treści. Te wyniki nie są przypadkiem – to efekt konsekwencji i odpowiedniego planowania. I podkreślam: to dopiero początek.
Dziś w Kanale Sportowym jest więcej programów z transmisjami oraz reporterskich, z kamerą wśród kibiców czy na danej imprezie (IRL). Skąd pomysł, by iść w tym kierunku?

Formuła tzw. "gadających głów" po prostu się wyczerpuje. Widz jest dziś bardzo wymagający i brutalnie weryfikuje formaty oparte wyłącznie na rozmowie czterech osób w studiu o piłce nożnej, szczególnie jeżeli stanowią one rdzeń oferty.
Od momentu startu Kanału Sportowego – a to już prawie sześć lat – internet bardzo się zmienił. Zmieniły się trendy i sposób konsumpcji treści: zarówno to, co widz ogląda, jak i gdzie oraz w jaki sposób. My te zmiany obserwujemy bardzo uważnie i staramy się iść z duchem czasu, oferując treści bliższe widzowi, często "z terenu", a nie tylko zza studyjnego stołu.
W międzyczasie powstało też wiele innych kanałów oferujących podobne, a czasem wręcz identyczne programy emitowane w tym samym czasie, więc jeśli chcemy się wyróżniać, musimy szukać nowych form odpowiadających na aktualne trendy.

Wcześniej stawialiście głównie na publicystykę. Jak ten rynek dziś wygląda?
Obecnie rynek mediów sportowych w Polsce w zakresie publicystyki przypomina stół, na którym już niewiele zostało, a do tego stołu ciągle dosiada się ktoś nowy. Są momenty, kiedy w tym samym czasie na YouTube sześć kanałów o tematyce sportowej nadaje jednocześnie w tym samym formacie i mówi o tym samym wydarzeniu. Żeby przetrwać trzeba szukać nowych, ciekawych dla widza rozwiązań, stąd u nas nowe formuły i transmisje.
Nasza siła oraz unikatowość jako medium polega również na tym, że jako Kanał Sportowy potrafimy bardzo skutecznie wykorzystywać wszystkie dostępne narzędzia –od zaplecza reporterskiego i komentatorskiego, przez działania promocyjne, aż po rolę platformy transmitującej wydarzenia sportowe, do których prawa nie znajdują się w tradycyjnej telewizji. Dzięki temu jesteśmy w stanie kompleksowo "ograć" takie projekty i nadać im realny zasięg.

Dobrym przykładem są mistrzostwa świata w piłce sześcioosobowej (socca), które odbędą się w 2025 roku w Meksyku, styczniowy Spodek Cup w Katowicach czy Kings League w Brazylii. Każde z tych wydarzeń realizujemy w sposób całościowy: organizujemy transmisję na wysokim poziomie, zapewniamy profesjonalny komentarz i obsługę reporterską, a następnie skutecznie je promujemy w naszych kanałach.
To właśnie taka kompleksowa obsługa wydarzeń sportowych – połączona z przemyślaną aktywacją sponsorską - stanowi obecnie jeden z fundamentów naszego modelu działania. W przypadku wspomnianych projektów była to współpraca realizowana wspólnie z naszym partnerem, firmą Superbet.
Kanał Sportowy rozpoczął nową erę cyfrowych mediów sportowych, a teraz już najwyższy czas na przeformatowanie i kolejne kroki.
Jakie nowe propozycje pojawią się w Kanale w kolejnych miesiącach?

Nie zdradzam planów z wyprzedzeniem. Wolę, żeby Kanał Sportowy był oceniany po efektach, a nie po wielkich zapowiedziach i liczbie lajków pod nimi. Rynek już wiele razy pokazał, że zapowiedzi nie wygrywają – wygrywa kreatywność, wsłuchiwanie się w potrzeby i oczekiwania widzów oraz konsekwentna realizacja założeń.
Czy jesteście zadowoleni z wyników witryny Kanalsportowy.pl?
Portal traktujemy jako projekt długofalowy. W najbliższych miesiącach planujemy działania z nim związane.
A czy Kanał Sportowy rozważa wprowadzenie quizów i serii commentary, jakie zaczęły pojawiać się u konkurencji?
Tego typu formaty pojawiają się dziś praktycznie na wszystkich kanałach youtubowych. My również próbujemy różnych rozwiązań typu quizy, obserwujemy jak nasz widz na to reaguje i wyciągamy wnioski. Moim zdaniem ta formuła również powoli się wyczerpuje, dlatego staramy się szukać własnych rozwiązań i wyprzedzać pewne schematy, a nie je powielać.

Które dyscypliny sportu zasługują na większą ekspozycję w Kanale Sportowym?
Jesteśmy krajem piłki nożnej i to się z pewnością długo nie zmieni więc na tę dyscyplinę sportu najmocniej stawiamy. Dużą popularnością cieszą się formaty dotyczące sportów walki czy też prowadzone przez Maćka Turskiego programy poświęcone freak fightom.
Widzimy przestrzeń, by mądrze i jakościowo rozwijać także inne dyscypliny – pod warunkiem, że istnieje do tego odpowiedni kontekst w postaci dużego wydarzenia lub sukcesu sportowego. Naszym celem jest tworzenie treści, które widz chce oglądać, a nie sztucznych formatów robionych na siłę tylko dlatego, że inni na rynku robią coś podobnego.
Jak wielu widzów zgłosiło się już do programu "KS on Tour" i kiedy start?
"KS on Tour" z założenia to projekt oparty na realnym zaangażowaniu naszej społeczności – chcemy, aby widzowie Kanału Sportowego czuli, że mają realny wpływ na jego kształt i są jego częścią. Widzimy potrzebę wyjścia do naszych widzów i duże zainteresowanie ze strony społeczności tego typu inicjatywami. Każde wydarzenie na żywo spotyka się z bardzo pozytywnym odbiorem, co tylko utwierdza nas w przekonaniu, że takie działania mają sens.

Otrzymaliśmy już ponad sto zgłoszeń z całej Polski, zarówno z dużych miast, jak i mniejszych miejscowości, co pokazuje skalę zainteresowania i siłę tej społeczności. Jednocześnie jest to format atrakcyjny dla naszych partnerów, bo pozwala im dotrzeć do odbiorców w bezpośredni, autentyczny sposób, blisko ludzi i lokalnych środowisk. Projekt startuje w lutym – od momentu ogłoszenia udało się zbudować siatkę partnerską i jesteśmy gotowi, żeby ruszyć w trasę.
W czerwcu ruszają mistrzostwa świata w piłce nożnej. W jakim stopniu budżet Kanału Sportowego na 2026 rok zależy od tego, czy reprezentacja awansuje na mundial?
Mamy stabilną sytuację finansową i stałych partnerów, dlatego nasz budżet nie jest uzależniony od jednego sportowego scenariusza. Oczywiście mundial — jeśli się wydarzy — będzie dla nas dodatkowym impulsem biznesowym i zasięgowym, ale nie fundamentem funkcjonowania. Widzimy przy tym bardzo duże zainteresowanie biznesu działaniami wokół mundialu, co jest naturalne — to najpopularniejsza impreza sportowa na świecie, a w tym okresie oczy całego świata skupione będą na piłce nożnej.

Udział reprezentacji Polski dodatkowo wzmocni zainteresowanie zarówno ze strony naszych widzów, jak i marek, jednak niezależnie od tego, czy kadra awansuje na mistrzostwa świata, już dziś mamy potwierdzone działania wokół mundialu z kilkoma podmiotami. Jednocześnie w najbliższym czasie będziemy ogłaszać przedłużenie współpracy z wieloletnimi partnerami biznesowymi oraz nowe marki, które zaufały nam nie tylko w kontekście mundialu, ale przede wszystkim naszej codziennej działalności.
Czy w pani wizji KS to nadal głównie kanał na YouTube, czy też w przyszłości możliwa jest niezależna platforma lub model subskrypcyjny?
YouTube pozostaje naszym głównym kanałem dystrybucji, bo tam jest dziś widz. Jednocześnie uważnie obserwujemy rynek i nie zamykamy się na żadne scenariusze - ale każda decyzja musi mieć sens biznesowy i jakościowy, a nie być jedynie modnym hasłem.

Kto jest dziś waszą największą konkurencją dla Kanału Sportowego - inne kanały na YouTube czy telewizje?
Dziś konkurujemy ze wszystkimi, którzy walczą o uwagę widza, niezależnie od platformy. Telewizje sportowe od kilku lat próbują rozwijać publicystykę na YouTube, jednak z mojej perspektywy nie robią tego w sposób skuteczny. To przestrzeń, która obecnie jest zagospodarowana przez kilku graczy i nie spodziewam się, aby w najbliższym czasie miało się to istotnie zmienić.
Jednocześnie nie postrzegamy telewizji posiadających prawa do transmisji sportowych jako bezpośredniej konkurencji. My nie operujemy na prawach, a w segmencie stricte publicystycznym nie widzę dziś realnego zagrożenia. Wręcz przeciwnie – transmisje dużych wydarzeń sportowych w telewizji są dla nas naturalnym impulsem do tworzenia własnych programów.

Uważam, że Kanał Sportowy funkcjonuje jako projekt komplementarny do oferty telewizji, pomaga zbudować zainteresowanie widza danym wydarzeniem stąd więcej tutaj synergii niż konkurencji. Z tej perspektywy telewizję traktujemy bardziej jako partnera.
Jak ocenia pani wysiłki platform streamingowych (Amazon Prime, DAZN czy Netflix), które walczą o kolejne prawa do transmisji sportowych?
Rynek praw sportowych w Polsce jest dziś mocno rozdrobniony, a koszty tej sytuacji w największym stopniu ponosi widz. Aktywny kibic, chcąc śledzić najważniejsze rozgrywki, musi korzystać z kilku platform jednocześnie, co jest nie tylko nieintuicyjne, ale też coraz droższe. Nawet ja jako osoba zawodowo związana ze sportem mam czasem problem z orientacją, gdzie transmitowane jest dane wydarzenie.
Wejście nowych graczy, takich jak platformy streamingowe, bez wątpienia zwiększa konkurencję na rynku i podnosi standardy technologiczne czy jakościowe. Jednocześnie powoduje jednak podniesienie cen zakupu praw, co za tym idzie kosztów dostępu do tych wydarzeń dla odbiorcy. Więc tutaj powstaje pytanie czy ten model rzeczywiście działa na korzyść widza. W mojej ocenie – nie do końca.
Czy w przyszłości telewizje mogą przegrać walkę z platformami o prawa do największych imprez sportowych (igrzyska, mundial, Euro, turnieje wielkoszlemowe) i te znikną z tradycyjnej linearnej telewizji?
Moim zdaniem platformy streamingowe realnie mogą w dłuższej perspektywie zastępować tradycyjną telewizję w walce o prawa do największych wydarzeń sportowych, bo zmieniają się nawyki widzów i sposób konsumpcji treści. Młodsze pokolenia coraz rzadziej oglądają sport w klasycznej, linearnej ramówce – oczekują dostępu na żądanie, personalizacji, interakcji i obecności w środowisku cyfrowym, które platformy oferują znacznie lepiej.
Co więcej, ten proces już się powoli dzieje. Tradycyjne telewizje widzą zmianę trendów, dlatego same budują i rozwijają własne platformy streamingowe oraz coraz mocniej stawiają na obecność i pełną "obsługę" największych imprez sportowych w internecie – nie tylko poprzez transmisje, ale też dodatkowe treści, skróty, analizy i formaty cyfrowe.
Jednocześnie nie uważam, że zniknięcie wielkich imprez sportowych z tradycyjnej telewizji to kwestia najbliższych lat. Igrzyska, mundial czy Euro wciąż mają ogromną wartość masową, a telewizja zapewnia im skalę, zasięg i prestiż, których platformy dopiero się uczą. Dlatego raczej zmierzamy w stronę modelu hybrydowego – współistnienia i podziału praw – niż gwałtownego wyparcia telewizji. Ta zmiana jest nieunikniona, ale będzie raczej ewolucją, a nie rewolucją.












