Kanał Zero TV zaczął emisję w środę o godz. 8. Jak szczegółowo opisywaliśmy, w ramówce stacji są programy z youtube’owego Kanału Zero, m.in. nadawane na żywo "Poranek Zero", popołudniowy "Przekaz dnia" i wieczorna "Godzina Zero", a także wiele innych cyklów typu commentary. Inaczej niż na YouTubie, w przekazie telewizyjnym zamazane jest lokowanie produktów w programach.
Od początku emisji stacja jest dostępna w Polsat Box Go i u operatorów IPTV Orange i Netii. Według danych Nielsena w środę przez całą dobę zanotowała 0,03 proc. udziału w oglądalności wśród wszystkich widzów i 0,05 proc. w grupie 16–59 lat.
Na platformie X te dane prześmiewczo skomentował poseł Roman Giertych, od wielu miesięcy krytykujący się wzajemnie z Krzysztofem Stanowskim. – Kanał Zero miał 0,03% oglądalność. No, a mówili że będzie 0, a tu proszę – prawie dogonili Motowizję – czyli telewizję specjalizującą się w wyścigach samochodowych. Brawo panie Stanowski! Jeszcze trochę pracy i prześcignięcie TV Rodeo – stwierdził.

Stanowski: Kanału Zero TV nie było jeszcze w Canal+ i kablówkach
W odpowiedzi Krzysztof Stanowski zwrócił uwagę, że dane z całego pierwszego dnia emisji Kanału Zero TV nie są miarodajne. – Po pierwsze: włączanie naszego programu i zwiększanie dostępności trwa. Wczoraj nie byliśmy jeszcze dostępni ani w Canal+, ani w telewizjach kablowych. To się dzieje. W ciągu kilku dni nasz zasięg techniczny osiągnie – początkowo, bo później dalej będzie rósł – 16,5 miliona widzów. Wczoraj wynosił 6 milionów – opisał.
– Po drugie: dane dotyczące nas, które latają po necie - jak poinformował nas Nielsen - nie zawierają jeszcze danych z Cyfrowego Polsatu, a więc naszego głównego dystrybutora (wczoraj 3 miliony dekoderów). Podawanie naszych danych bez doliczenia Cyfrowego Polsatu to mniej więcej tak, jakby podać liczbę mieszkańców Warszawy, nie wliczając Śródmieścia, Woli, Mokotowa, Ursynowa, Białołęki, Ochoty i Żoliborza. No można, ale po co? – dodał.

Stanowski zaznaczył, że pełne dane o oglądalności Kanału Zero TV, z uwzględnieniem widowni wśród klientów Cyfrowego Polsatu, będą dostępne siedem dni po starcie emisji. – Dlatego od rana ci, którzy nam życzą źle, podają jakieś szczątkowe dane, które (jak na złość!) wzrastają. Wedle Romana Giertycha nasz udział w rynku to 0,03%, potem wedle innych było to 0,05%, następnie 0,15%, zobaczymy na czym stanie – kpił.
Podkreślił, że nawet według niepełnych danych w środę o godz. 20:05, gdy zaczynał się dwugodzinny program na żywo Stanowskiego i Mazurka, Kanał Zero TV miał 1,21 proc. udziału w rynku oglądalności, co dało 15. miejsce wśród wszystkich kanałów. – Ze stacji niedostępnych na MUX, wyprzedził nas jedynie TVN24 (11. miejsce), obok nas był też Polsat News (13. miejsce). Zobaczymy jak będzie po doliczeniu całej naszej dystrybucji – zauważył.

"Telewizja w zasadzie kosztowała nas NIC"
– A będzie bardzo śmiesznie jeśli się okaże, że telewizja, która w zasadzie kosztowała nas NIC (musieliśmy dotrudnić tylko pojedyncze osoby do montażu, aby z filmów usuwać lokowania widoczne w internecie, do tego jakieś pojedyncze urządzenia do reżyserki) po doliczeniu wszystkich danych będzie w TOP10 w Polsce pierwszego dnia w najbardziej atrakcyjnym paśmie. Dla nas kanał TV to po prostu dodatkowe miejsce dystrybucji treści, które i tak mamy – podkreślił Krzysztof Stanowski.
Wskazał, że pierwszy dzień emisji posłużył zespołowi Kanału Zero "do przetestowania pewnych procesów". – Ogłosiliśmy datę startu dzień wcześniej, nie wydaliśmy ani złotówki na marketing. Po prostu wystartowaliśmy. Mieliśmy pewne mniejsze problemy, dwa razy musieliśmy wyemitować jeden materiał, ale to wszystko bez znaczenia – przyznał.

– Dopiero włączamy procesy, które pozwolą nam nadawać bardziej na bieżąco. Będziemy sobie rośli organicznie i spokojnie w tym dłubali – zapowiedział.
Brokerem reklamowym Kanału Zero TV jest Polsat Media. Stacja miała zacząć nadawanie na początku lutego, ale ze współpracy z nią – jak tłumaczył Stanowski – w ostatniej chwili wycofał się TVN Media.












