Koniec ery Orbána. Co czeka media na Węgrzech?

Viktor Orbán przez 16 lat pośrednio i bezpośrednio podporządkował 80 proc. mediów na Węgrzech. Mimo tego opozycji udało się wygrać wybory. – Péter Magyar zapowiedział, że dokona gruntownych zmian. Będzie chciał przywrócić rynek medialny, bo ten był całkowicie podporządkowany jednej partii – mówi nam hungarysta prof. Bogdan Góralczyk.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Koniec ery Orbána. Co czeka media na Węgrzech?
Viktor Orbán przegrał wybory parlamentarne na Węgrzech

Proces podporządkowywania mediów przez Viktora Orbána nie miał charakteru gwałtownego "zamachu". Był konsekwentnie realizowaną strategią, rozpisaną na ponad dekadę. Obejmował zmiany legislacyjne oraz stworzenie zaplecza właścicielskiego opartego na lojalnych wobec władzy oligarchach.

W 2010 roku Orbán przeprowadził reformę prawa medialnego. Powołano wówczas Urząd Mediów Narodowych i Środków Przekazu (węg. Nemzeti Média- és Hírközlési Hatóság, ang. National Media and Infocommunications Authority). Jego przewodniczący wybierany jest przez zgromadzenie krajowe większością 2/3 głosów na dziewięcioletnią kadencję. Zostaje także automatycznie przewodniczącym Rady Mediów.

Wojciech Maziarski, hungarysta i publicysta "Gazety Wyborczej", mówi, że nowa władza ma możliwość dokonania na początek zmian personalnych.

Magyar w wieczornym przemówieniu wezwał do ustąpienia różnych dygnitarzy orbanowskich, m.in. przewodniczącego Rady Mediów. Powiedział, że jeśli on nie ustąpi, to i tak go odwołają natychmiast. To zapoczątkuje czyszczenie tych mediów z funkcjonariuszy partyjnych

Wojciech Maziarski
hungarysta, publicysta "Gazety Wyborczej"

Publicysta podkreśla, że Tisza, zdobywając większość dwóch trzecich głosów, czyli powyżej 133 mandatów w parlamencie, może uchwalić wszystko. – W tamtym systemie nie ma blokady w postaci prezydenta, bo prezydent nie ma uprawnień, żeby wetować. Ma tylko ceremonialną funkcję – przypomina dziennikarz.

Szybko w nowe ręce powinny trafić radio i telewizja publiczna (działające pod nazwą Duna Médiaszolgáltató), które w czasach rządów Orbána mocno zaangażowały się w propagandę na rzecz Fideszu. Trwa to zresztą do dziś. Maciej Bąk, przebywający w Budapeszcie reporter Radia ZET, na X opisał, jak wyglądało poranne pasmo telewizji publicznej w poniedziałek: "Poranek prowadzi smutny pan, który serwis zaczął od pokazania większości konstytucyjnej dla Tiszy, po czym przeszli do gratulacji Orbana. Świętowanie na ulicach? Nic a nic".

– Teraz telewizja publiczna mogłaby odegrać rolę platformy pokazującej, że sprawy idą w dobrym kierunku, że działamy w stronę przywrócenia pełnej demokracji i transparentności, także w systemie medialnym – uważa dr hab. Adam Szynol, kierownik Zakładu Dziennikarstwa w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim.

Ludzie Orbana przejmowali i zamykali media

Media publiczne były tylko małym elementem systemu medialnego orbanowskich Węgier. Odchodzący premier wspierał przejmowanie mediów przez biznesmenów powiązanych z Fideszem. Do przejęć dochodziło stopniowo, często poprzez wykup zadłużonych lub osłabionych redakcji. W 2016 roku oligarcha Lőrinc Mészáros kupił największy opozycyjny dziennik "Népszabadság" i go zamknął. Miała to być kara za ujawnienie przez gazetę, że jeden z ministrów rządu Orbana latał helikopterem należącym do jednego z oligarchów.

Głośno było też o Index.hu, jednym z największych portali informacyjnych na Węgrzech. Choć formalnie długo pozostawał niezależny, zmiany właścicielskie i naciski doprowadziły w 2020 roku do odejścia większości redakcji, a serwis utracił dotychczasowy charakter. Sześć lat wcześniej analogiczna sytuacja dotyczyła Orgio.hu. Gdy zwolniono naczelnego, też odeszła większość redakcji, a portal stał się prorządowy.

Media, które nie chciały sprzedaży, próbowano pozbawić części zysków. Tak było w przypadku komercyjnej stacji RTL Klub (obecnie RTL), która cały czas nadawała niezależne wiadomości. W 2014 roku wprowadzono wynoszący 7,5 proc. podatek od reklam, co miało zniechęcić potencjalnych zainteresowanych zakupem stacji.

Właścicieli mediów spotykały też inne szykany: – Nękano mnie i moją rodzinę. Przez moją osobę pokazowo chciano zastraszyć innych węgierskich biznesmenów, żeby pokazać "jeśli nie będziecie po naszej stronie, możecie być w tych samych butach". A ja wziąłem to na klatę, bo nie zrobiłem nic złego, więc powiedziałem "zróbmy to" – powiedział w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Zoltan Varga, właściciel portalu informacyjnego 24.hu i portfolio kolorowych magazynów.

Kulminacja procesu przejmowania kontroli nad mediami miała miejsce w 2018 roku, gdy setki tytułów – gazet, portali, stacji radiowych i telewizyjnych trafiły do jednej struktury: Środkowoeuropejskiej Fundacji Prasy i Mediów (KESMA).

Poszczególni właściciele wnieśli swoje media do fundacji w formie aportu, dobrowolnie rezygnując z praw zarządczych. Sama fundacja – choć formalnie prywatna – została uznana przez rząd za podmiot o "strategicznym znaczeniu narodowym", co wyłączyło ją spod standardowej kontroli antymonopolowej. W efekcie powstał bezprecedensowy w skali Unii Europejskiej konglomerat medialny, powiązany z obozem władzy.

KESMA skupia tytuły, które informują opinię publiczną o polityce rządu w sposób zbieżny z interesami Fideszu. Nie podejmują one krytyki ani nie informują o ewentualnych nieprawidłowościach związanych z polityką koalicji rządzącej. Filarem tego systemu była także kontrola finansowa.

Fundacja w większości utrzymywała się z reklam państwowych spółek i instytucji publicznych. Z kolei krytyczne wobec Fideszu redakcje były systemowo pozbawiane przychodów z tych źródeł, co ograniczało ich zdolność do funkcjonowania.

KESMA przypomina koncern RSW z czasów PRL. To trochę taki koncern zarządzany około partyjnie, który trzeba teraz rozmontować. Oczywiście rodzi się kilka pytań. Po pierwsze, czy będą chcieli to zrobić? Bo każda władza pragnie mieć jakieś formy nacisku na świat mediów. Czy będzie zgoda w nowym rządzie, że tak to nie może funkcjonować i musimy to zdemontować? Druga sprawa: jak to zrobić, jak te media mają wrócić na rynek?

dr hab. Adam Szynol

Prof. Bogdan Góralczyk, politolog, hungarysta, sinolog, były dyplomata na Węgrzech, mówi, że zgodnie z zapowiedziami nowej władzy KESMA zostanie rozwiązana.

Czy media wchodzące w jej skład będą prywatyzowane, sprzedawane prywatnym właścicielom? – Nie wiem. Na pewno będzie rozmowa na ten temat. To wymaga procesu legislacyjnego – podkreśla ekspert.

Nie wszystkie wspierające rząd media znalazły się w KESMA. Czołowa komercyjna telewizja TV2 należy do Andy’ego Vajny, bliskiego współpracownika Orbána. Z kolei jesienią ub.r. szwajcarski Ringier opuścił Węgry, sprzedając dziennik "Blikk" firmie Indamedia, należącej w 50 proc. do proorbanowskiego biznesmena Miklósa Vaszilyego.

Oligarchowie zmienią front?

– Wiemy, co się dzieje w przypadku takiej fundamentalnej zmiany. Nagle okaże się, że ci oligarchowie, którzy są właścicielami mediów, chcą iść na jakieś układy, kompromisy, złagodzić kurs. To w dużej części koniunkturalni cwaniacy, którym zależy na robieniu biznesu. Jak widzą, że z Orbánem tego biznesu już nie da się robić, będą grali pod nową władzę. Nawet te prywatne media zaczną się zmieniać – ocenia Maziarski.

Prof. Góralczyk podkreśla, że należy uwzględniać jedną rzecz, której często dziennikarze w Polsce nie dostrzegają. – Przejście od jednej administracji do drugiej na Węgrzech trwa prawie miesiąc, czyli przez ten czas będą się jeszcze pozycjonowali. Jedni będą "uciekali", inni będą chowali majątek – mówi ekspert.

Wyzwaniem może być znalezienie potencjalnych kupców dla wielu mediów.


– Biznes mediowy jest trudny i znalezienie podmiotów na rodzimym rynku, które od razu można uznać za niezależne, rzetelne i demokratyczne, będzie ciężkie. Być może dobrze zrobiłoby otwarcie się ponownie na podmioty zagraniczne z Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych – zastanawia Adam Szynol.

Ale czy firmy zagraniczne, które "wyszły" z Węgier, będą chciały tam wrócić, nawet po zmianie władzy?

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Kanał Zero TV może stracić koncesję? KRRiT zabrała głos

Kanał Zero TV może stracić koncesję? KRRiT zabrała głos

Republika skraca śniadaniówkę. Taką widownię miało "Wstajemy!"

Republika skraca śniadaniówkę. Taką widownię miało "Wstajemy!"

Allegro Smart! rośnie także za granicą. Tylu ma klientów

Allegro Smart! rośnie także za granicą. Tylu ma klientów

Tu Polacy oglądali relacje z wyborów na Węgrzech. TVN24 przed Republiką

Tu Polacy oglądali relacje z wyborów na Węgrzech. TVN24 przed Republiką

Kontrowersje wokół odmłodzonego Ibisza w kampanii. "Miała być przewrotna"

Kontrowersje wokół odmłodzonego Ibisza w kampanii. "Miała być przewrotna"

Medialny wróg nr 1 Viktora Orbána komentuje dla nas wyniki wyborów na Węgrzech

Medialny wróg nr 1 Viktora Orbána komentuje dla nas wyniki wyborów na Węgrzech