Przewodnicząca KRRiT dr Agnieszka Glapiak skierowała pismo w sprawie projektu do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz parlamentarzystów pracujących nad ustawą. Jak podkreśla regulator, projekt nie był na żadnym etapie konsultowany z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji.
Chodzi o rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających, który ma m.in. umożliwić stosowanie sankcji wobec osób i podmiotów "bezpośrednio lub pośrednio wspierających obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym".
Przepisy mają dotyczyć działań wymierzonych m.in. w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy Polski czy jej pozycję międzynarodową.
KRRiT: przepisy mogą być zbyt szeroko interpretowane
Zdaniem przewodniczącej KRRiT część przesłanek zapisanych w projekcie jest sformułowana zbyt szeroko i może prowadzić do uznaniowego stosowania nowych regulacji, również wobec legalnie działających mediów.

– Koalicja rządowa po raz kolejny próbuje wprowadzić do polskiego prawa tak zwaną "mowę nienawiści", za którą będzie karał urzędnik z pominięciem sądu. To próba uderzenia w wolność słowa – ocenia Agnieszka Glapiak.
Szefowa KRRiT przekonuje, że zapewnienie bezpieczeństwa państwa nie powinno prowadzić do tworzenia regulacji, które mogą ograniczać swobodę działalności mediów.
Jednym z elementów projektu budzących sprzeciw KRRiT jest sposób nakładania sankcji. Administracyjna kara pieniężna mogłaby sięgać 20 mln zł, a decyzję o jej wymierzeniu podejmowałby naczelnik urzędu celno-skarbowego.

Według informacji przedstawionych przez KRRiT taka decyzja miałaby podlegać natychmiastowemu wykonaniu. Regulator zwraca też uwagę, że projekt nie przewiduje klasycznego wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy.
Nowe regulacje mogą mieć znaczenie również dla rynku medialnego. Projekt przewiduje bowiem sankcje związane z nadawaniem, umożliwianiem lub ułatwianiem rozpowszechniania treści przez podmioty objęte środkami ograniczającymi. Odpowiedzialność miałaby dotyczyć także reklamowania produktów i usług w takich treściach.
KRRiT krytykuje pominięcie regulatora
Zdaniem Glapiak szczególnie problematyczne jest powierzenie organom skarbowym kompetencji do podejmowania decyzji dotyczących działań związanych z treściami medialnymi.
Przewodnicząca KRRiT wskazuje, że w takim modelu pomijana jest konstytucyjna rola Rady jako organu stojącego na straży wolności słowa, prawa do informacji i interesu publicznego na rynku mediów.

– W sprawach, które mogą dotyczyć nadawców medialnych, pomija się konstytucyjną rolę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Projekt nie był na żadnym z dotychczasowych etapów prac konsultowany z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji – podkreśla Glapiak.
Przewodnicząca KRRiT skierowała swoje uwagi m.in. do marszałka Sejmu oraz przedstawicieli Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Gospodarki i Rozwoju.
Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających trafił do Sejmu 6 sierpnia 2026 roku i otrzymał numer druku 3003. Pierwsze czytanie odbyło się 3 września. Projekt skierowano następnie do Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Gospodarki i Rozwoju. Wcześniej podobne zastrzeżenia KRRiT zgłaszała w sprawie ustaw wprowadzających DSA.













