W artykule "Szokujące związki policjantki z przestępcą z Rosji", zamieszczonym na portalu Telewizji Republika we wtorek rano, Marcin Dobski stwierdził, że podinspektor Izabela Sękowska mimo relacji rodzinnej z Aslambekiem S. dostała od ABW poświadczenie bezpieczeństwa. Opisał przestępczą działalność S. i odpowiedzi, które w tej sprawie otrzymał od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, Komendy Głównej Policji oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Nie zgodził się ze stwierdzeniem rzeczniczki MSWiA, że podinspektor Sękowska utrzymuje sporadyczny kontakt ze swoją siostrą. – To oczywiście nieprawda, ponieważ jeżdżą razem na wakacje, co potwierdzają media społecznościowe. I jak wcześniej napisaliśmy, policjantce zdarza się nocować u siostry, ponieważ z komendy musiałaby jeździć około 70 km do swojego domu – napisał.

Dobski w tekście przytoczył też wypowiedzi dwóch anonimowych policjantów. Zaznaczył, że kilka razy bezskutecznie próbował skontaktować się z podinspektor Sękowską.
Główne tezy swojego artykułu powtórzył w serii wpisów na platformie X.

Zastępca komendanta wytacza proces z art. 212
Do publikacji Komenda Miejska Policji w Olsztynie odniosła się przed południem w obszernym wpisie na X. Poinformowała, że Izabela Sękowska "w związku ze zniesławieniem jej osoby złożyła prywatny akt oskarżenia z art. 212 § Kodeksu karnego wobec autora publikacji @TVrepublikapl".
Zaznaczono, że Sękowska "będzie również żądała zadośćuczynienia w postępowaniu cywilnym w związku z naruszeniem jej dóbr osobistych przez redakcję TV Republika i @szachmad (to nick Marcina Dobskiego na X – przyp.) autora opublikowanego tekstu oraz sprostowania nieprawdziwych informacji w artykule".
We wpisie opisano, że Marcin Dobski "po serii tendencyjnych pytań jakie wysłał do komend w Olsztynie, KGP i MSWiA, a które w znacznej części dotyczyły prywatnego życia Zastępcy Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie, zapowiedział, że przygotowany przez niego materiał wzbudzi niezadowolenie u kilku komendantów".

– Niezadowolenia nie ma, a jest zniesmaczenie tym, że autor poprzez sprawy rodzinne, na które policjantka nie miała wpływu, próbuje uderzyć w nią, w jej dorobek zawodowy, a przy okazji w jej przełożonych – skomentowano.
Dodano, że dziennikarz Republiki "w absolutnie bulwersujący sposób do uzasadnienia swojej tezy wykorzystuje jedno prywatne zdjęcie rodzinne policjantki, które znalazł w mediach społecznościowych na profilu członka jej rodziny, opublikowane 7 lat temu". Podkreślono, że "zdjęcie, które nie ma żadnego związku z aktualną sytuacją, a miało jedynie w tendencyjny i nieuprawniony sposób potwierdzić absurdalne tezy autora".
– Ponadto autor tekstu posłużył się w nim kłamliwymi domysłami anonimowych "byłych policjantów", które nie mają żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. Autor posuwa się nawet do tego, że powołując się na swoje "źródła", sugeruje, że wie gdzie w czasie prywatnym policjantka spędza noce. Podając przy tym absolutne kłamstwo, oparte na domysłach anonimowych osób – stwierdzono.

"Nie ma to nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem"
Zdaniem olsztyńskiej Komendy Miejskiej Policji "to zasługujący na potępienie, bulwersujący przykład próby bezzasadnej ingerencji w życie prywatnych osób, dla osiągnięcia celu, jakim jest wzbudzenie taniej sensacji". – Nie ma to nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem. Jest działaniem, na które nie może być przyzwolenia – oceniono.
Odniesiono się też do relacji rodzinnej Izabeli Sękowskiej z Aslambekiem S. – Faktem jest, że siostra zastępcy Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie pozostaje w związku małżeńskim z mężczyzną, który dzięki skutecznym działaniom Policji i ABW został zatrzymany w sierpniu w Warszawie, tymczasowo aresztowany i stanie przed sądem. Jest to człowiek, z którym Zastępca KMP nie utrzymywała żadnych kontaktów, nie spotykała się z nim przy żadnej okazji (również rodzinnej) i nie miała żadnego związku z toczącymi się przeciwko niemu sprawami – opisano.

– Nie miała też wpływu na to, że poprzez życiowe wybory swojej siostry, znalazła się w takiej niekomfortowej sytuacji. Jednak, gdy tak się stało, powiadomiła o tym swoich przełożonych i potwierdziła ten fakt podczas postępowania sprawdzającego realizowanego m.in. przez ABW, gdy obejmowała aktualnie zajmowane stanowisko – wskazano.
Zaznaczono, że Izabela Sękowska "posiada poświadczenie bezpieczeństwa w pełnym zakresie niezbędnym dla tego stanowiska" oraz "od lat wykonuje swoje obowiązki z poświęceniem i zaangażowaniem zasługującym na wyróżnienie".
– Próba podważenia jej kompetencji i dorobku zawodowego poprzez takie wykorzystanie spraw rodzinnych, jest zaprzeczeniem zasad, na jakich opierać się powinno prawdziwe dziennikarstwo i powodem do wstydu dla osób, które pozwoliły na tak nierzetelną, zawierającą kłamstwa publikację – oceniono.

Dobski do policji: nie ośmieszajcie się
Marcin Dobski szybko odpowiedział na wpis olsztyńskiej policji. – Nie ośmieszajcie się. To też do pani komendant Sękowskiej – stwierdził.
– To skandal, że taka sytuacja ma miejsce! Tak, zamknijcie mnie do więzienia za ujawnianie oczywistej patologii. Brawo. Po to jest policja – dodał.
W kolejnym wpisie dziennikarz Republiki podkreślił, że "pytania o weryfikację kadry kierowniczej policji i bezpieczeństwo informacji są elementem kontroli społecznej". – Przed publikacją zwróciłem się do MSWiA, ABW, KGP, KWP i KMP w Olsztynie. W artykule przytoczyłem otrzymane stanowiska, także korzystne dla policjantki – wyliczył.

– Nie zarzuciłem jej popełnienia przestępstwa. Pytałem o ocenę ryzyka i działanie instytucji odpowiedzialnych za weryfikację. Samo pokrewieństwo czy powinowactwo nie przesądza o winie – ale pytania o procedury nie są zakazane – zauważył.
Dobski przyznał, że policja ma prawo polemizować. – Oczekuję jednak wskazania konkretnych nieprawdziwych informacji i podstaw ich zakwestionowania. Określenia "kłamstwa" i "tania sensacja" nie zastępują rzeczowej odpowiedzi – ocenił.
Jego zdaniem "informacja o wieku zdjęcia (ze wspólnych wakacji Sękowskiej, jej siostry i Aslambeka S. – przyp.) wymaga uwzględnienia: rzekomo dawna fotografia sama nie dowodzi obecnej częstotliwości kontaktów". – Jestem gotowy weryfikować wyjaśnienia i korygować wykazane błędy. Oczekuję takiej samej rzetelności przy ocenianiu mojej pracy – zadeklarował.

Dziennikarz zapewnił, że szanuje prawo policjantki do skierowania sprawy do sądu. – Natomiast przedstawianie dziennikarza jako kłamcy na oficjalnym profilu policji, wraz z informacją o postępowaniach, może wywoływać efekt mrożący wobec prasy. To ja czuję się poniżony i zniesławiony – stwierdził.
– Podtrzymuję pytania o sposób weryfikacji i nadzoru. Odpowiedzią na nie powinny być fakty. Taka reakcja policji sprawia, że groźni gangsterzy mogą poczuć przyzwolenie na zaatakowanie dziennikarza – zaznaczył Marcin Dobski.

"Nie zastraszycie mnie"
W krótkim nagraniu Marcin Dobski ocenił, że działania olsztyńskiej policji w tej sprawie to "próba wywołania efektu mrożącego również w stosunku do innych dziennikarzy, którzy chcieliby się zająć tym, co dzieje się w środku tej formacji".
Zapowiedział, że "będą kolejne mocne publikacje na temat policji". – Nie zastraszycie mnie. To nie ten adres, źle trafiliście – zapewnił.
Marcin Dobski kontra policja
Jak opisywaliśmy, w połowie września Marcin Dobski w artykule na portalu internetowym Republiki napisał, że "policyjni kontrterroryści od co najmniej siedmiu lat nie mają karabinków szturmowych". Komenda Główna Policji zwróciła uwagę, że problem dotyczy realizacji tylko jednej z umów.

– W swoim artykule (artykułach) nie stawiałem zarzutów policji, tylko wskazywałem, że jest problem z dostawcą, który w niecodzienny sposób wywiązuje się z umowy. Za nieścisłości przepraszam – stwierdził Dobski.
Z kolei w zeszły piątek Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że jej szef Krzysztof Ogroński skierował pozew cywilny wobec Marcina Dobskiego i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przez niego przestępstwa. Kilka dni wcześniej Dobski na X napisał, że Ogroński miał założoną "Niebieską Kartę".













