O relacjach dziennikarzy Telewizji Republika z Przemysławem Kralem, które zostały ujawnione przez Wirtualną Polskę i TVN24, pisaliśmy tutaj.
WP i TVN24 podały, że Jastrzębowski należał do grupy na WhatsAppie o nazwie "zondacrypto Public Relations". Jej uczestnicy mieli zajmować się wizerunkiem giełdy. Dziennikarz uczestniczył również w organizowanym przez Krala wyjeździe do Bergamo, podczas którego szef Zondacrypto rozmawiał z przedstawicielami PZPN o sponsoringu reprezentacji Polski.
Autorzy publikacji opisali również kontakty Dobskiego z Kralem. Według ujawnionej korespondencji dziennikarz pytał szefa Zondacrypto o możliwość współpracy i proponował utworzenie "funduszu wsparcia dla utalentowanych dziennikarzy". Skarżył się przy tym, że Republika nie płaci mu regularnie, przez co "ledwo wiąże koniec z końcem". W innej wiadomości zapowiadał kontakt z funkcjonariuszem ABW, którego numer otrzymał od Krala.

Jastrzębowski opisał swoje spotkania z Suszkiem
Obaj opisywani dziennikarze nie odpowiedzieli na pytania przesłane im przez autorów tekstu. Po jego publikacji Jastrzębowski krótko wspomniał o sprawie w programie "Przyjaciele Republiki", ale nie przedstawił swojego stanowiska wobec opisanych kontaktów. Napisał natomiast artykuł do serwisu BlaskOnline i opowiedział o swoich kontaktach z Sylwestrem Suszkiem.
Według Jastrzębowskiego założyciel BitBay, późniejszej Zondacrypto, miał podejrzewać, że TVN próbuje wywrzeć na nim presję. Najpierw kontaktował się z nim reporter "Superwizjera" Michał Fuja, a następnie biuro reklamy stacji.
– Dzwoni Fuja, a potem dział reklamy TVN. O co tu chodzi? Czy oni mnie szantażują? – miał pytać Suszek.
Jastrzębowski napisał, że Suszek poprosił go o zebranie informacji o Fui i TVN, głównie dotyczących ich reputacji. Dziennikarz miał następnie przekazać mu swoje "ustalenia, opinie, wrażenia i wiedzę operacyjną". Podkreślił też, że za życia Suszka reklamy BitBay nie pojawiły się w TVN, a większe pieniądze od giełdy trafiły do stacji już po zmianie jej nazwy i objęciu kierownictwa przez Przemysława Krala.

Warto zaznaczyć, że Jastrzębowski przypomniał sobie o tych rozmowach dopiero po publikacji materiału dotyczącego jego relacji z Kralem. Opisana przez niego wersja opiera się na słowach Suszka, który zaginął w 2022 roku i nie może jej potwierdzić ani jej zaprzeczyć. Jastrzębowski nie przedstawił również dowodów na to, że kontakt reportera TVN oraz późniejsza oferta biura reklamy były ze sobą powiązane. Nie odniósł się też do najważniejszych ustaleń WP i TVN24 dotyczących jego działań w 2025 roku.
Dobski odpowiada autorom tekstu
Do publikacji odniósł się natomiast Marcin Dobski. Dziennikarz zarzucił autorom tekstu błędne przypisanie mu słów Przemysława Krala.
– Przecież ten Flip i Flap dziennikarstwa cytują na odwrót wypowiedzi. W moje usta wciskają słowa Krala. Kiedyś były żarty o policji, że jeden umie czytać, a drugi pisać. Tu żaden nie umie – napisał na platformie X. W reakcji na ten wpis Szymon Jadczak, jeden z autorów tekstów, stwierdził, że "wystarczył mały wybieg i Marcin Dobski sam potwierdził autentyczność publikowanych przez nas jego rozmów z Przemysławem Kralem."

W innym tweecie Dobski stwierdził, że w artykule "nie ma żadnych przesądzających dowodów na zawarte głośne tezy". Dodał, że nie opisano w nim niczego nielegalnego ani niczego, czego nie robiliby inni dziennikarze.
Rachoń skupił się na ABW
Do tekstu odniósł się również Michał Rachoń. Dyrektor programowy Republiki nie skomentował jednak kontaktów Jastrzębowskiego i Dobskiego z Kralem. Skupił się na wątku dotyczącym działań ABW wobec pracowników Zondacrypto.
– Widzę, że nasza konkurencja dzisiaj przygotowała kolejne materiały, które mają uderzyć w Telewizję Republika. Tyle tylko, że w tym tekście nie ma o samej telewizji praktycznie nic – stwierdził Rachoń w nagraniu opublikowanym na platformie X.

Według niego z publikacji ma wynikać, że ABW próbowała pozyskać pracownicę Zondacrypto nie w celu ochrony klientów giełdy, tylko zdobycia informacji o Republice.
– Jeśli prawdą jest to, o czym piszą autorzy, to Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego próbowała zwerbować pracownika Zondacrypto nie po to, żeby chronić pieniądze klientów, tylko po to, żeby ten pracownik dostarczał informacje na temat Telewizji Republika – mówił Rachoń.
W jego opinii miałoby to potwierdzać, iż stacja jest "celem ataku", a działania służb zmierzają do jej zniszczenia. W kolejnym wpisie pytał, czy próba werbunku księgowej Zondacrypto miała służyć pozyskaniu informacji o Republice. Nie odniósł się natomiast do korespondencji dziennikarzy stacji z Kralem ani do pytań o możliwy konflikt interesów.
Sakiewicz mówi o "innej formule reakcji"
O ocenę zachowania Jastrzębowskiego i Dobskiego zapytaliśmy Tomasza Sakiewicza. Chcieliśmy wiedzieć, czy w ich kontaktach z Kralem widzi coś niestosownego lub konflikt interesów z pracą w Republice, a także jak odnosi się do wiadomości Dobskiego dotyczącej nieregularnych płatności ze strony stacji. Prezes Republiki nie odpowiedział wprost na te pytania.

– Mogę odnosić się do tekstów dziennikarskich. Ogłoszenia organów ścigania lub ich współpracowników mają u nas inną formułę reakcji – przekazał Wirtualnym Mediom.
Dopytywany, czy jego stanowisko wynika ze źródła informacji wykorzystanych przez WP i TVN24, odpowiedział: – Nie chodzi o źródło informacji, tylko o to, kim jest autor. Jak wspomniałem, jest na to stosowna formuła reakcji.
Wcześniej władze Republiki reagowały natychmiast
Brak reakcji Sakiewicza i Olechowskiego różni się od sposobu, w jaki przedstawiciele Republiki odpowiadali na wcześniejsze publikacje dotyczące kontaktów kierownictwa stacji z Kralem.
Gdy ustalono, że Sakiewicz był "panem X" z fragmentu zeznań odczytanego w Sejmie przez Donalda Tuska, władze Republiki próbowały podważać przedstawione informacje zarówno na antenie, jak i w mediach społecznościowych.

Sakiewicz sugerował nawet, że prowadzenie działań reklamowych przez Krala na antenie jego telewizji mogło być elementem prowokacji. Oznaczałoby to, że Zondacrypto wydała 37 mln zł na reklamy w Republice przez dwa lata (dane IMM), aby zaszkodzić stacji. Warto zauważyć, że łączne wpływy Republiki z reklam w 2024 i 2025 roku to około 80 milionów.
Jarosław Olechowski określał pytania dziennikarzy jako element "operacji niszczenia Republiki" oraz "współpracy z aparatem represji autorytarnego państwa". Rachoń publikował dokumenty dotyczące współpracy stacji z Zondacrypto i przekonywał, że mają one zaprzeczać tezom autorów. Sakiewicz nie odpowiedział wówczas na szczegółowe pytania, ale odesłał dziennikarzy do wpisu Rachonia – zrobił to również dzisiaj w rozmowie z nami, gdy na ostatnie z pytań, przesłał nam link do wcześniej wspominanej wypowiedzi jego pracownika.

Także w środę, po przesłaniu przez Wirtualnemedia.pl pytań do Marcina Dobskiego w innej sprawie na temat jego domniemanego zatrzymania przez policję, Sakiewicz niemal od razu zamieścił wpis na platformie X, w którym stanął po stronie dziennikarza Republiki. Tym razem na profilach Sakiewicza i Olechowskiego nie pojawiły się wpisy odnoszące się do ich zachowania.












