WP i TVN24 opisały, że 30 września zeszłego roku szef Zondacrypto Przemysław Kral spotkał się w Bergamo (Zondacrypto sponsorowała wtedy tamtejszy klub piłkarski Atalanta) z osobami z władz Polskiego Związku Piłki Nożnej: prezesem Cezarym Kuleszą i sekretarzem generalnym Łukaszem Wachowskim. Rozmowy dotyczyły możliwej umowy sponsorskiej firmy z PZPN-em, której ostatecznie nie zawarto.
W tekście zaznaczono, że w połowie września pracownica Zondacrypto założyła na WhatsAppie grupę "zondacrypto Public Relations", do której oprócz Krala zaproszeni zostali Sławomir Jastrzębowski, od września 2024 roku związany z Telewizją Republika, oraz Marcin Śmigielski z agencji Publicon Sport obsługującej wówczas PZPN w zakresie pozyskiwania sponsorów.
Sławomir Jastrzębowski na wyjeździe z szefem Zondacrypto
Kral opisał na tej grupie plan pobytu w Bergamo. – Na 10:00 mamy zamówioną salę na stadionie Atalanty. Tam chciałbym zrobić krótką prezentację dla Was i Panów z PZPN. Później pójdziemy na obiad. Po obiedzie wrócimy do hotelu. Możemy Ty, Sławek i ja spotkać się w tamtejszej restauracji i pogadać. Później mecz – stwierdził. Wysłał im też elektroniczne bilety na spotkanie Atalanta – Club Brugge oraz dokumenty z jego sporów prawnych z TVN.

Szef Zondacrypto spytał pozostałych członków grupy, czy potrzebują jeszcze innych materiałów. – Chyba na teraz wystarczy – odpowiedział Jastrzębowski. – A może jest gdzieś pod ręką ten materiał z superwizjera? Jak nie, to odszukam, ale może posiadacie jakiś łatwy dostęp – zaznaczył Śmigielski.
W tekście stwierdzono, że Śmigielskiemu chodziło o reportaż Michała Fiu w "Superwizjerze", w którym przedstawiono zastrzeżenia wobec giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Przypomniano, że dla firmy pracowała wówczas agencja R4S, w której od połowy 2018 roku do kwietnia 2021 roku Sławomir Jastrzębowski był jednym z partnerów.
Przemysław Kral w 2022 roku w śledztwie prokuratorskim dotyczącym gróźb i próby powstrzymania reportażu Michała Fui (dziennikarz opisał, że zaproponowano mu milion zł łapówki) powiedział, że R4S "miała zlecenie w przedmiocie PR, czyli działań związanych z ratowaniem wizerunku firmy BitBay w związku z informacjami pozyskanymi w trakcie reportażu". Dodał, że w spotkaniach w siedzibie agencji uczestniczył "były redaktor Super Expressu".

Marcin Śmigielski potwierdził WP i TVN24, że wyjazd we wrześniu zeszłego roku do Bergamo przebiegał tak, jak zapowiedziano w korespondencji na WhatsAppie.
Jastrzębowski chce pozwać za pomówienie
Natomiast Sławomir Jastrzębowski nie odpowiedział na pytania, za to do tekstu zaraz po jego publikacji odniósł się w piątek rano na platformie X. Oburzył go przede wszystkim tytuł: "W służbie Krala. Szef Zondacrypto i dziennikarze Republiki".
– Panie Fuja, z Przemysławem Kralem nigdy nie łączyły mnie żadne relacje biznesowe. Żadne, nigdy. Żadnej umowy, żadnej faktury, żadnych pieniędzy. Nic. Pisanie "w służbie" to oczywiście obrzydliwe pomówienie. Cały ten tekst, to pomówienie – ocenił.
Zasugerował, że skieruje sprawę do sądu. – I cyk, kolejny procesik naszych dwóch asów pomawiających. Z panem Kralem nie miałem nigdy, powtarzam nigdy żadnych relacji biznesowych. Za to dziś porozmawiamy o tym, o co oskarżony jest red. Fuja z TVN – zapowiedział.

W piątek rano we współprowadzonym przez Jastrzębowskiego programie "Przyjaciele Republiki" pokazano krótką relację z rozprawy w procesie karnym z art. 212, w którym Michał Fuja jest oskarżony o wypowiedź z wiosny 2024 roku na temat jego reportażu "Imperium Roszkowscy". W opisie tego materiału stwierdzono, że "wspólnym mianownikiem wielu przedsięwzięć Marcina Roszkowskiego jest to, że otrzymywał wielomilionowe kwoty ze spółek Skarbu Państwa i od podmiotów z nimi powiązanych. Na liście darczyńców odnajdujemy Orlen, PGE, a także fundację powołaną przez Bank Gospodarstwa Krajowego".
W "Przyjaciołach Republiki" odczytano krótki fragment aktu oskarżenia wobec Fui i krótką relację z sądu (z dziennikarzem TVN24 usiłowała tam porozmawiać reporterka TV Republika).
Marcin Dobski z wpisami o dziennikarzach TVN24 i WP
WP i TVN24 przypomniano, że od zeszłego roku dla spółki powiązanej z Zondacrypto pracowała agencja komunikacyjno-lobbingowa Fiverand, kierowana przez byłego dziennikarza Michała Krzymowskiego. Dostawała za to miesięcznie 10 tys. euro, ale w listopadzie stawka wzrosła o 5 tys.

W artykule podano, że według osób z otoczenia Przemysława Krala dodatkowa kwota była przeznaczona na aktywności Marcina Dobskiego, dziennikarza od ponad dwóch lat związanego z TV Republika. Nie ustalono, co konkretnie Dobski miałby robić dla Krala i czy rzeczywiście dostał za to pieniądze.
Przypomniano zaś, że na przełomie listopada i grudnia zeszłego roku Marcin Dobski zamieścił na X kilka wpisów dotyczących Michała Fui, powołując się na akta sprawy dostępne w Sądzie Najwyższym. Sugerował, że w czasie pracy nad reportażem o BitBay Fuja był "prowadzony przez służby, a konkretnie CBŚP", oraz opublikował zdjęcia z protokołu oględzin pendrive'a w domu dziennikarza TVN24. – Redaktor był w niebezpieczeństwie i musiał chować się przed bandziorami czy siedział w domu, w ciepłych kapciach i popijał herbatę? – spytał Dobski.

Krzymowski i Dobski nie odpowiedzieli na pytania TVN24 i WP dotyczące domniemanych pieniędzy dla dziennikarza Republiki.
Dobski proponował Kralowi "fundusz wsparcia dla utalentowanych dziennikarzy"
W tekście opisano, że pod koniec marca Marcin Dobski na Telegramie napisał do Przemysława Krala: "To jak z tą współpracą? Bo się znamy korespondencyjnie, że tak to nazwę" oraz spytał, dlaczego Zondacrypto nie reklamuje się już w Republice.
– Zrezygnowaliśmy, bo więcej z tego gówna niż pożytku – odpowiada Kral. – To jest zawieszenie reklam aż się Sakiewicz trochę ogarnie. Może wrócimy. Nie rozstaliśmy się w złych stosunkach – zaznaczył. Szefa Republiki Tomasza Sakiewicza określił jako "studnię bez dna".
– Jestem chyba czołowym dziennikarzem i nie płacą mi regularnie, przez co ledwo wiążę koniec z końcem. To najlepiej świadczy – skomentował Dobski. I zaproponował szefowi Zondacrypto "fundusz wsparcia dla utalentowanych dziennikarzy".

– Znajdzie się. (…) O tym też pogadamy – zapewnił Przemysław Kral. Opisał, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego może próbować werbowania do współpracy jego pracowników. Dobski zapewnił, że "ścignie tego jełopa z ABW" i poprosił o numer telefonu wskazanego funkcjonariusza.
W SMS-ie spytał go: "To pan dzwoni do pracowników Zonda Crypto i pyta o współpracę z Republiką? Jaki jest tego cel? Co to za śledztwo?" Funkcjonariusz nie odpowiedział.
Marcin Dobski dopytywał Krala, kto zapłacił za bilety lotnicze i hotel dla dziennikarza WP Sportowych Faktów Mateusza Puki, który pod koniec października był w Monako na uroczystym podpisaniu umowy sponsorskiej Zondacrypto z PKOl (byli tam obecni dziennikarze wielu mediów, m.in. Republiki, która obszernie i w mocno przychylnym tonie opisywała sprawę). Pytał też o analogiczne koszty w przypadku meczu Monaco – Tottenham.

Po tym, jak Kral potwierdzał, że to Zondacrypto opłaciła dziennikarzom pobyt na obu wydarzeniach, Dobski na X wytykał to jedynie reporterowi WP Sportowych Faktów. – Dziennikarzom Przemysław Kral opłacił jeden z najlepszych hoteli, obiad, a na deser jeszcze mecz Ligi Mistrzów AS Monaco – Tottenham. Niech @SzJadczak zapyta kolegę z redakcji @MateuszPuka, jakie niewygodne pytania zadał wtedy Kralowi – stwierdził w jednym z tych wpisów.
Wirtualna Polska i Money.pl w marcu i kwietniu w serii tekstów autorstwa Szymona Jadczaka i Karoliny Wysoty opisały okoliczności, w jakich Zondacrypto straciła wypłacalność i przestała działać, a Przemysław Kral wyjechał z Monako.
Marcin Dobski w jednej z wiadomości do Krala opisywał swoją znajomość z Michałem Krzymowskim. – To jest mój zaufany przyboczny. Mądry i dobry człowiek. Znam go od lat. Zawsze mogę na niego liczyć – stwierdził. Dobski i Krzymowski nie odpowiedzieli na pytania WP i TVN24.












