Do zdarzenia doszło 12 września podczas zawodów HYROX w Pekinie. Wietrzyk w trakcie rywalizacji doznała nagłych problemów jelitowych, ale nie zeszła z trasy. Mimo znaczącego zabrudzenia ciała kontynuowała bieg i wykonywała kolejne ćwiczenia na współdzielonych z innymi zawodnikami stanowiskach, m.in. na ergometrze i przy pchaniu sań. Ostatecznie wygrała zawody z czasem 1:01:23.
Zdjęcia i nagrania przedstawiające zabrudzoną zawodniczkę błyskawicznie rozeszły się w chińskich mediach społecznościowych, a następnie trafiły do największych zachodnich mediów. Lokalny incydent sportowy w ciągu kilku dni stał się viralową historią o granicach sportowej determinacji i odpowiedzialności organizatorów.
"Wygrana to wygrana"
Pierwsza reakcja Wietrzyk tylko spotęgowała kryzys. Zawodniczka zamieściła na Instagramie zdjęcie z łóżka szpitalnego i napisała: "Go hard or go home… a win is a win", czyli: "Daj z siebie wszystko albo wracaj do domu… wygrana to wygrana".

Wpis został później usunięty, ale zdążył zostać powielony przez media i internautów. Zamiast wyjaśnienia lub przeprosin pojawił się komunikat przedstawiający kontynuowanie zawodów jako dowód sportowej nieustępliwości. Krytycy zwracali uwagę, że problemem nie był sam wypadek zdrowotny, lecz decyzja o korzystaniu po nim ze wspólnego sprzętu i narażeniu innych uczestników oraz obsługi.
HYROX początkowo nie przerwał startu zawodniczki. Dopiero po fali krytyki współzałożyciel organizacji Moritz Fürste przyznał, że popełniono błąd.
– HYROX popełnił błąd, nie reagując natychmiast podczas wyścigu. Przepraszam wszystkich, których ta sytuacja dotknęła bezpośrednio lub pośrednio – przekazał.
Organizator zmienił następnie regulamin. Dyrektor zawodów może obecnie wycofać uczestnika, jeżeli jego krew, wymiociny, mocz lub kał stwarzają zagrożenie dla niego samego albo innych zawodników. ABC podało, że decyzję podjęto bezpośrednio po kryzysie wywołanym wydarzeniami w Pekinie.

Puma usuwa nazwisko zawodniczki
Sprawa szybko objęła także Pumę, jednego z najważniejszych partnerów HYROX i sponsora Wietrzyk. Australijka była mocno eksponowaną ambasadorką marki. Na początku 2026 roku ustanowiła rekord świata Women’s Solo Pro z czasem 56:03, startując w promowanych przez firmę butach Deviate NITRO Elite HYROX. Puma przedstawiała ten wynik jako potwierdzenie skuteczności produktu.
W wielu regionalnych wersjach sklepu działały strony "Joanna Wietrzyk x PUMA", prezentujące buty i odzież treningową rekomendowaną przez zawodniczkę. Jej nazwisko i wizerunek były więc widoczne nie tylko w komunikacji sportowej, lecz także bezpośrednio w kanale sprzedażowym marki.
Po wybuchu kryzysu strony zniknęły z części sklepów internetowych Pumy. Jak opisał amerykański "Newsweek", wyniki wyszukiwania nadal prowadziły do kategorii "Joanna Wietrzyk x PUMA", ale po wejściu na stronę nie wyświetlały się produkty. Część tych samych artykułów można było znaleźć w sklepie inną drogą, już bez nazwiska sportsmenki.

Marka znalazła się pod dodatkową presją z powodu internetowych żartów łączących jej nazwę z incydentem. W komentarzach zaczęło pojawiać się określenie "Poo-ma", a internauci tworzyli parodie reklam ze sloganami odnoszącymi się do wydarzeń w Pekinie.
Puma nie poinformowała oficjalnie o zerwaniu umowy z Wietrzyk. "Newsweek" nie otrzymał stanowiska Pumy. Zawodniczka nadal określała się na Instagramie jako "PUMA Training athlete", a część materiałów z jej udziałem pozostała na profilach firmy. Potwierdzone jest więc usunięcie dedykowanej oferty i części treści, ale nie zakończenie całej współpracy.
Przeprosiny pięć dni po zawodach
Dopiero po zniknięciu stron sprzedażowych Pumy Wietrzyk opublikowała obszerne przeprosiny. Przyznała, że powinna była wycofać się z rywalizacji.

– Chcę szczerze przeprosić mieszkańców Chin, moje rywalki, widzów i organizatorów HYROX za to, co wydarzyło się podczas zawodów w Pekinie – napisała.
Zawodniczka zapewniła, że przed startem czuła się zdrowa i nie miała powodów, by spodziewać się problemów. Jednocześnie wzięła odpowiedzialność za późniejszą decyzję.
– Z perspektywy czasu żałuję, że nie zeszłam z trasy. Powinnam była dokonać innego wyboru – stwierdziła.
Wietrzyk zdecydowała także o wycofaniu swojego wyniku i rezygnacji z punktów zdobytych w Pekinie. Zapowiedziała przerwę od publicznej aktywności, czas na regenerację i refleksję. Napisała również, że zrozumiała, iż "w życiu istnieje coś więcej niż ściganie się".
A w komentarzach już żartują, że teraz otwiera się szansa na kampanię z Nike – just do it.












