We wtorek popołudniowy program Miłosza Kłeczka w Telewizji Republika zaczął się, gdy trwało posiedzenie komitetu politycznego PiS w sprawie członków partii, którzy wbrew zaleceniom władz do minionego czwartku nie złożyli oświadczenia o braku przynależności do stowarzyszeń politycznych. W praktyce chodziło o ok. 40 polityków z Mateuszem Morawieckim na czele, którzy od kilku miesięcy są zaangażowani w stowarzyszenie Rozwój Plus.
Spodziewano się wówczas, że władze PiS podejmą uchwałę o wykluczeniu tych polityków z partii, co zasugerował w zeszły piątek Jarosław Kaczyński, mówiąc, że "jest już po wszystkim" i tłumacząc okoliczności rozstania politycznego Morawieckim.
Podobnego zdania był Miłosz Kłeczek. – Już za chwilę zostanie wyrzuconych z partii Prawo i Sprawiedliwość kilkudziesięciu posłów, którzy poszli za premierem Mateuszem Morawieckim – zaznaczył na początku programu.

Przedstawiając swoich gości, o polityku Polski 2050 stwierdził, że "najprawdopodobniej premier Mateusz Morawiecki już kreśli nową strukturę partyjną i próbuje dobrać sobie, czy też obudować się parlamentarzystami, rozmawia z Pełczyńską-Nałęcz". Natomiast o pośle Krzysztofie Szczuckim, zaangażowanym w Rozwój Plus, powiedział, że to "ten, który z partii został już wyrzucony niedawno (Szczucki na początku kwietnia został w PiS zawieszony – przyp.), a jego koledzy dzisiaj też będą wyrzuceni".
Miłosz Kłeczek i oświadczenie dla posła PiS
Pierwsze pytanie Kłeczek skierował do posłanki PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk. – To jest jeszcze czas, żeby przekonać tych, którzy nie podpisali oświadczenia, żeby zeszli na dobrą drogę, żeby szli w Prawo i Sprawiedliwość. To są koledzy pana posła Krzysztofa Szczuckiego od premiera Morawieckiego. Jak by pani ich przekonała, żeby wykorzystali jeszcze tych kilkadziesiąt minut i podpisali to proste oświadczenie? – spytał.

Gdy posłanka oceniła, że to nieuczciwe, że niektórzy politycy po tym jak zostali wybrani do Sejmu z listy PiS, zostają posłami niezależnymi, Miło Kłeczek wtrącił: "No to tu ma pani pana Szczuckiego: pan Szczucki wszedł do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości"
Po jej wypowiedzi Kłeczek z długopisem i kartką papieru podszedł do Krzysztofa Szczuckiego. – Ja panu profesorowi to ułatwię. Proszę, panie profesorze, ma pan kartkę czystą, długopis, pan pisze – powiedział. – Jest gotowy formularz, który partia przygotowała – wtrącił poseł.
– Ale nie, pan pisze, profesorze – podkreślił Kłeczek. – Ja się chętnie odniosę do tego, o czym mówiła pani poseł – stwierdził polityk. Dziennikarza Republiki to nie zraziło i zaczął dyktować: "Oświadczenie. Ja niżej podpisany profesor Szczucki oświadczam, że wycofuję się ze stowarzyszenia Rozwój Plus i wracam na łono partii matki Prawo i Sprawiedliwość. Jednocześnie gwarantuję, że od dzisiaj będę dbał o jedność w obozie solidarnościowym i niepodległościowym". – Proszę pisać – dodał.

– Matka może być tylko jedna, ewentualnie z instytucji to matką może być tylko Kościół, a nie partia – skomentował Krzysztof Szczucki.
– Ale pan się boi nawet długopisem do kartki przyłożyć. Kto pana zastraszył? – spytał Kłeczek. – Długopis mam, kartkę mam, ale chętnie bym się odniósł – zauważył poseł. – Czyli nie podpisze pan? Długopis zostanie, ma pan jeszcze raz do końca programu – dodał prowadzący program (w poniższym wideo ta sytuacja zaczyna się w 11. minucie).

Miłosz Kłeczek w pokazanym w zeszłą niedzielę odcinku programu "W ruchu" o stowarzyszenie Rozwój Plus spierał się zaangażowany w tę inicjatywę posłem Markiem Jakubiakiem, wybranym do Sejmu z listy PiS.
Sprawą zajmie się rzecznik dyscypliny PiS
Po posiedzeniu komitetu politycznego rzecznik PiS Rafał Bochenek powiedział dziennikarzom, że – według niego – w ciągu najbliższych kilkunastu dni rzecznik dyscypliny partyjnej podejmie decyzję o dalszym losie 44 osób, które nie złożyły w wymaganym terminie oświadczenia o braku przynależności do stowarzyszeń politycznych. Jak tłumaczył, rzecznik dyscypliny partyjnej może podjąć decyzję o upomnieniu, naganie, wykluczeniu z ugrupowania lub skierowaniu sprawy do dyscyplinarnego sądu koleżeńskiego.
– Od strony formalno-prawnej pan Mateusz Morawiecki jeszcze nie został skreślony z listy członków – dodał rzecznik PiS.

Poinformował również, że b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, złożył stosowną deklarację w wymaganym terminie. – Nie wiem, jak pan (Marcin) Romanowski - chyba też, ale musiałbym to potwierdzić – podkreślił.
Bochenek dopytywany, czy europosłowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik również złożyli wymagane oświadczenia, przekazał, że to m.in. oni złożyli deklaracje na niewłaściwych formularzach. – Myślę, że to jest sprawa jeszcze do wyjaśnienia, bo z różnych powodów te osoby, przebywające na różnych delegacjach, chociażby zagranicznych, nie miały technicznej możliwości, aby na właściwej formatce złożyć takie oświadczenie – dodał.
Jak dodał, na posiedzeniu Komitetu była bardzo dobra, merytoryczna dyskusja. – Padły różne głosy, jeżeli chodzi o bieżącą sytuację polityczną w kraju i również sytuację polityczną naszego środowiska. Był jeden głos sprzeciwu, jeżeli chodzi o to stanowisko i ten wniosek Komitetu Politycznego do Rzecznika Dyscypliny Partyjnej. Przytłaczająca większość osób zagłosowała za tym wnioskiem – poinformował rzecznik PiS.

źródło części tekstu: PAP










