W nowym numerze "Plusa Minusa", weekendowego wydania "Rzeczpospolitej", Adam Pantak zrelacjonował, jak starał się przeprowadzić wywiad z Olgą Tokarczuk. Okazją była nadchodząca premiera jej nowej książki "Świata jest za dużo".
Wydawnictwo Literackie przekazało jednak dziennikarzowi, że z uwagi na swój napięty grafik pisarka nie ma czasu na rozmowę z nim, natomiast może odpowiedzieć mailowo na przesłane pytania. – Nie praktykujemy tego typu "wywiadów", dla noblistki zdecydowaliśmy się jednak na wyjątek – zaznaczył Pantak.
Przesłał 25 pytań, a po tygodniu pracownica wydawnictwa poinformowała go telefonicznie, że nie przekaże ich Tokarczuk. – Powód? Zbyt konfrontacyjny ton. Padły też przykłady niedopuszczalnych pytań – opisał dziennikarz.
Dziennikarz "Rzeczpospolitej" pytał Tokarczuk m.in. o AI
Przytoczył kilka zakwestionowanych pytań: "W pani prozie nawet beżowy płaszcz nie jest po prostu płaszczem, ale przedmiotem nadającym koledze jednego z bohaterów »zdolność przekonywania«, ulica nie jest ulicą, kamienica kamienicą. Może to nie świata, ale metafor, za pomocą których go pani szkicuje, jest za dużo?"; "Zrujnowane miasto jako pierwsza w posiadanie bierze przyroda – paprocie, mrówki. Tak jakby natura była równoprawnym bohaterem świadomym tego, że skończyła się wojna. Z kolei losy bohaterów splatają się w przedziwną mozaikę wzajemnych zależności i zaskakujących powiązań. Nie za bardzo baśniowo?"; "Wierzy pani w celowość procesu dziejowego, ducha dziejów Hegla? »Czy istnieje coś takiego jak plan?« – powtarzam pani pytanie z eseju »Lalka i perła«".

Za niedopuszczalne zostało też uznanych kilka pytań dotyczących szeroko komentowanej wypowiedzi Olgi Tokarczuk z wiosny 2026 roku na temat AI. Przypomnijmy, że noblistka stwierdziła, że korzysta ze sztucznej inteligencji także w pracy pisarskiej. – Mimo że wiem o halucynacjach i licznych błędach rzeczowych algorytmów na polu ścisłej ekonomii i twardych danych, muszę oddać to, że w płynnej literackiej fikcji ta technologia stanowi atut o niewiarygodnych wprost proporcjach – podkreśliła.
Adam Pantak przekazał trzy pytania na ten temat: "Jaką część »Świata jest za dużo« napisała sztuczna inteligencja?"; "Wie pani, że ludzie będą wrzucać pani nowe teksty do detektorów AI?"; "Co pani czuje, gdy Tokarczuk to dla wielu dziś ta od nazywania AI »kochaną«?"
Mailowo Wydawnictwo Literackie inaczej uzasadniło odrzucenie przekazanych pytań. – W pisemnej odpowiedzi od wydawnictwa czytam, że przesłane przeze mnie pytania odbiegają od zakresu tematycznego, który nakreśliłem przed lekturą "Świata jest za dużo" i z tego powodu nie trafią do noblistki. O konfrontacyjnym tonie tym razem nie ma ani słowa – opisał dziennikarz.

Pantak podkreślił, że swoje pytania zadawał "z pozycji dociekliwego »studenta«, który głęboko wierzy, że jego profesor, nawet wzięty pod włos, udzieli błyskotliwej odpowiedzi". – Bo prawdziwa wielkość nie obawia się pytań świadczących o tym, że dyskutowany tekst się przeczytało i przemyślało. To przeciwieństwo niezrozumiałej dla mnie metody rozmów o książce polegającej na zachęcaniu autora, by ten streścił akcję swojej powieści – tłumaczył.
– Oczywiście, Olga Tokarczuk (choć wątpię, by podjęła jakąkolwiek decyzję w tej sprawie), podobnie zresztą jak reprezentujące ją wydawnictwo, ma prawo odmówić wywiadu albo wycofać się z wcześniejszych ustaleń, nie podając jakiegokolwiek powodu – zaznaczył dziennikarz.
Jego zdaniem sednem tej sprawy jest coś innego. – To radykalne zamknięcie możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek z jej własnymi tezami albo tym, jak można je czytać – podkreślił.

Zaznaczył, że według jego znajomych lepiej zorientowanych w literackim świecie "Tokarczuk od lat (a zwłaszcza po otrzymaniu Nobla) coraz bardziej otoczona jest bezpiecznym kokonem, na który składają się jej asystenci, pracownicy fundacji jej imienia i menedżerowie wydawnictw, którzy pilnują żeby dostęp do niej mieli jedynie »życzliwi« i »sprawdzeni« rozmówcy".
Jak szczegółowo opisywaliśmy, według danych Polskich Badań Czytelnictwa w drugim kwartale 2026 roku średnia sprzedaż ogółem "Rzeczpospolitej" wynosiła 21 041 egz., co wobec 22 877 egz. rok wcześniej oznacza spadek o 8 proc.
Natomiast portal internetowy "Rzeczpospolitej" Rp.pl we wrześniu 2026 roku odwiedziło 4,34 mln internautów, z których każdy spędził tam średnio 4 minuty i 25 sekund (dane z Mediapanelu).













