Robert Jurszo o swoim pożegnaniu z "Gazetą Wyborczą" poinformował we wtorek na Facebooku. – W ciągu ostatnich wspaniałych 5 lat miałem okazję włóczyć się z pasterzami owiec po górach Kastylii, w Dakarze rozmawiać z ludźmi, którym globalne ocieplenie zabrało domy, zwiedzić elektrykiem spory kawałek Szwajcarii, napsuć krwi myśliwym-kłusownikom, wkurzyć parę razy nieodpowiedzialnych kociarzy i zrobić parę innych rzeczy - czasem smutnych, czasem wesołych, ale za każdym razem ciekawych, ważnych i potrzebnych. To właśnie przywilej bycia dziennikarzem – wyliczył.
– Ale praca w "Wyborczej" była – może przede wszystkim – spotkaniem ze wspaniałymi ludźmi, którzy tę gazetę tworzyli i nadal tworzą. Pracowałem w dwóch świetnych zespołach: Klimat i Środowisko, następnie Nauka, Klimat, Zdrowie. I choć wszyscy byli tam dla mnie ważni – podkreślił. Wyliczył kilka spośród tych osób.

Jurszo nie podał swoich konkretnych planów zawodowych. – Dla Was, Czytelniczek i Czytelników, to wszystko oznacza tylko tyle, że będziecie mnie teraz czytali w innych miejscach – zaznaczył.

Robert Jurszo do "Gazety Wyborczej" przeszedł wiosną 2021 roku, po czterech latach współpracy z OKO.press, gdzie zajmował się tematami ochrony przyrody, łowiectwa, praw zwierząt, smogu i klimatu oraz komisją smoleńską.
Jest też stałym współpracownikiem miesięcznika ekologicznego "Dzikie Życie". Wcześniej był związany z Polską Agencją Prasową i Wirtualną Polską.
W styczniu i lutym 2026 roku grupa Agora w ramach zwolnień grupowych pożegnała się ze 140 pracownikami (56 ze spółki Wyborcza, 46 z Gazeta.pl, 13 z Eurozet Consulting oraz 25 z pozostałych obszarów).










