Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm

– Technologia zmieniła się totalnie. Rytm programów jest dużo szybszy, inny montaż, nowoczesne efekty, ale ich prowadzenie to wciąż kwestia pewnej magii. I to się nie zmienia – mówi Krzysztof Ibisz, który w Polsacie pracuje od 26 lat.

Patryk Pallus
Patryk Pallus
Udostępnij artykuł:
Krzysztof Ibisz: prowadzący musi mieć w sobie magnetyzm
Krzysztof Ibisz, fot. Jacek Kurnikowski/AKPA/Polsat

"Awantura o kasę" wróciła po kilkunastu latach. Wierzyłeś, że ponownie będzie to hit?

Tak, bo czułem ogromne oczekiwania fanów, publiczności, żeby "Awantura" wróciła. Codziennie dostawałem po kilka, kilkanaście wiadomości z pytaniem o powrót programu. I tak chodziłem za moimi szefami, mówiłem: "Zróbmy Awanturę". Nie wiem, czy ja to wychodziłem, czy oni pomyśleli tak samo, ale stało się.

Polsatowi brakowało teleturnieju?

Tak. Cały świat wraca do teleturniejów. Pojawiają się na targach telewizyjnych, każda duża stacja je emituje. Odpowiedzią Polsatu na ten trend jest właśnie "Awantura o kasę".

"Awantura" potrafi zgromadzić nawet 1,3 mln widzów w weekend o 17:30, mimo że to format sprzed 20 lat. Nie każdy powrót w telewizji się udaje.

Długo się zastanawialiśmy, co zmienić w programie, a czego nie. W końcu postanowiliśmy trzymać się zasady: "Nie zmieniaj tego, co działa". Zostawiliśmy to, co ludzie kochali – tradycyjne koło, które naprawdę się obraca, bez żadnej elektroniki. Próbowaliśmy dodać nowoczesne wyświetlacze, ale okazało się, że musi być klasycznie.

Dodaliśmy złote skrzynki, wprowadziliśmy kilka świeżych elementów, ale zachowaliśmy ducha oryginału. Jest słynny "ogórek kiszony". Mam na sobie znany z pierwszych sezonów strój, wygląda on trochę jak z "Ptaków ciernistych krzewów", a trochę jakby nosił go Bruce Lee.

A prawda jest taka, że kupiłem go kiedyś przypadkiem w centrum handlowym we Wrocławiu. Dla wielu widzów "Awantura" to powrót do wspomnień z dzieciństwa, do dobrego nastroju sprzed lat. Dla mnie najważniejsze jest sprawiać ludziom radość.

Czy sukces "Awantury" wynika też z tego, że to jeden z nielicznych polskich formatów w telewizji?

Wymyśliliśmy ten program we trzech z Tomaszem Kurzewskim i Okiłem Khamidovem, 25 lat temu, przy obiedzie w bufecie ATM-u. Myślę, że właśnie ta polskość jest źródłem jego sukcesu. "

Awantura" przypomina trochę spotkanie u cioci na imieninach – ktoś pożartuje, ktoś zaśpiewa, wszyscy dobrze się bawią. Uczestnicy lekko się przekomarzają, ale bez złośliwości.

Krzysztof Ibisz

Ludzie grają w "Awanturę" w domach, podczas pub quizów, na imprezach. Jest też trend na wiedzę, a my przecież tę wiedzę promujemy. To rozrywka połączona z edukacją. Widzowie oglądają nas całymi rodzinami i to jest dla mnie największa nagroda.

O powrocie "Awantury" zdecydował Edward Miszczak, który zastąpił Ninę Terentiew w roli dyrektora programowego Polsatu. Jak z nim się współpracuje?

Wspaniale. Myślę, że obaj kochamy telewizję całym sobą. Świetnie się dogadujemy, czasem wystarczy spojrzenie i już wiemy, co myślimy. Dla mnie Edward to mag mediów, mistrz telewizji i emocji.

Przykładowa niedziela. Włączasz o 8.00 Polsat, a tu "Halo tu Polsat" i Krzysztof Ibisz. O 15.30 przełączasz na Polsat Cafe, a tam "Demakijaż" Krzysztofa Ibisza. O 17.30 "Awanturę o kasę" i znów Ibisz. Na koniec, o 19:55, rusza "Taniec z gwiazdami" i kogo widzimy na ekranie? Krzysztofa Ibisza. Jak dajesz radę łączyć to wszystko?

Wymagało to pewnych przetasowań. Skupiam się teraz wyłącznie na pracy dla Telewizji Polsat, to mój główny zawodowy kierunek. Wiele aktywności pozatelewizyjnych musiałem odłożyć. Aktywnie prowadzę social media, ale przede wszystkim jestem tatą i mężem. Łączę te dwa światy – rodzinę i telewizję. Jestem dobrze zorganizowany, więc daję radę.

Skąd pomysł na humorystyczne filmiki na TikToku?

Przyznam, że długo nie mogłem się przekonać do TikToka. W pewnym momencie poczułem jednak gotowość, wewnętrzną zmianę wajchy na tryb totalnego poczucia humoru. Czasem to humor slapstickowy, czasem kompletnie odjechany, ale taki właśnie ma być, radosny, spontaniczny.

TikTok rządzi się swoimi prawami, nie wszystko musi być tam logiczne. Ma po prostu bawić. Nagrywanie tych filmików sprawia mi ogromną frajdę, a moje konto ma już ponad 6 milionów polubień.

Myślałeś o tym, żeby prowadzić jakiś program na YouTube?

Telewizja w pełni mi wystarcza. Kiedyś miałem taki projekt Kris TV na Instagramie, gdzie pokazywałem, jak podróżuję. Stwierdziłem jednak, że zostanę przy kanałach, które mam w małym palcu, czyli TikToku i Instagramie. One świetnie łączą się z telewizją.

Wyniki za zeszłoroczną jesień pokazują, że telewizja ma się dobrze.

Topowi influencerzy, jak Marysia Jeleniewska, numer jeden na polskim TikToku, czy Bagi, startują w "Tańcu z gwiazdami" i marzą o tym, żeby być w telewizji. Dla mnie jako człowieka telewizji to bardzo miłe uczucie.

W zeszłym roku w Polsacie pojawili się "Milionerzy" wraz z Hubertem Urbańskim. Edward Miszczak mówił o was obu jako o najlepszych prezenterach rozrywki w Polsce. Jak wygląda wasza relacja?

Świetnie! My się z Hubertem lubimy i szanujemy. Znamy się jeszcze z czasów, gdy Edward był w TVN-ie, a ja tam pracowałem, zanim przeszedłem do Polsatu.

Pamiętam, że byłem jednym z trzech kandydatów do prowadzenia "Milionerów", ale ostatecznie Hubert stał się idealnym wyborem. Teraz razem budujemy silne pasmo teleturniejów w Polsacie. To pewna misja: dawać ludziom radość i wiedzę.

Rozrywka to też "Taniec z gwiazdami". To już 30 edycji w Polsce. Z czego wynika jego fenomen?

Dla mnie to będzie już 18. edycja w Polsacie. Ten program został świetnie wymyślony. Jego sednem jest opowiadanie ludzkich historii – szczerych i prawdziwych.

W tych krótkich filmach o uczestnikach staramy się pokazać prawdę o nich. I to działa – program potrafi przyciągnąć nawet 2,5 miliona widzów w niedzielny wieczór. To absolutny numer jeden w rozrywce.

Czy jest kolejny format sprzed lat, który chciałbyś ponownie poprowadzić?

Ciekawym pomysłem byłby powrót "Gry w ciemno", ciągle dostaję pytania w tej sprawie. A może powrót "Kłamczucha"? Mam też ogromny sentyment do "Czaru Par", bo to był mój pierwszy wielki show rozrywkowy. Próbowano go wznowić, ale po jednej edycji się nie udało.

Jak zmieniła się telewizja od czasu "Czaru par"?

Technologia zmieniła się totalnie. Rytm programów jest dużo szybszy, inny montaż, nowoczesne efekty, ale prowadzenie programów to wciąż kwestia pewnej magii i to się nie zmienia.

Chodzi o to, czy prowadzący potrafi zainteresować widza, ciekawie i z charyzmą opowiedzieć historię. Czy widz go polubi? Czy ktoś w domu, robiąc herbatę, odwróci się do telewizora, gdy usłyszy jego głos? To coś, co trzeba mieć w sobie. Ten magnetyzm. Tego nie da się w pełni nauczyć. To rzadki dar, dlatego rynek prowadzących jest tak wąski.

W Polsacie pracujesz już od 26 lat. Co musiałoby się stać, abyś odszedł do innej stacji?

Jestem bardzo związany z Polsatem – to mój zawodowy dom. Kocham tych ludzi, znamy się jak łyse konie. Pracowałem w tylu miejscach i kanałach – w Czwórce, Super Polsacie, Polsat Café, prowadziłem programy na wielu antenach.

Od poranków w Polsat News po największe show rozrywkowe. Jestem wdzięczny, że mogę działać w tylu tak różnorodnych dziedzinach tej sztuki, jaką jest telewizja. To medium, które najbardziej kocham.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Wyjątek na trudnym rynku. Ten magazyn zwiększa sprzedaż drukowaną i cyfrową

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Rusza "Wojna zastępcza". O czym jest nowy serial TVP1?

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Gigantyczna kara KRRiT za patostreaming na YouTube. Za brak ochrony dzieci

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Nie żyje aktorka z "Na Wspólnej". Tragiczny finał poszukiwań

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń

Platformy społecznościowe usuwają tylko niewielką część dezinformacji. Mimo licznych zgłoszeń

Nowa funkcja w mObywatelu. Skorzystają młodzi rodzice

Nowa funkcja w mObywatelu. Skorzystają młodzi rodzice