W ostatnich tygodniach powrócił temat belek. A to za sprawą krytyki niemieckojęzycznych pasków Republiki, a także sporu między Telewizją Polską a Kanałem Zero. I dziennikarze, i politycy zaczęli porównywać paski różnych stacji, zarzucając sobie nawzajem propagandę. To kolejny moment, gdy krótkie komunikaty z dołu ekranu stają się elementem szerszej "wojny medialnej".
O paskach Republiki regularnie mówi nawet rzecznik rządu. — Tym razem nie wrzuciliśmy żadnej dezinformacji z Republiki, bo paski, które się pojawiały w tej telewizji, były tak obrzydliwe, że nie dało się tego puszczać w innych telewizjach niż Republika — stwierdził podczas konferencji prasowej.
Profil Oglądam "Wiadomości", bo nie stać mnie na dopalacze na portalu X ocenia jednak paski nie tylko prawicowych telewizji, ale także TVP Info. Nie wszystkie są neutralne, jak zapowiadano. "Ewa Wrzosek się nie boi", "Komuś zależy na utrąceniu Wrzosek", "Głosowanie PiS to zdrada stanu" — można było niedawno przeczytać na antenie. "Sutenerska przeszłość kandydata?", "Nawrocki i trójmiejski półświatek", "Nawrocki i proceder sutenerstwa? — to z kolei przykłady z kampanii prezydenckiej.

Paski znów na świeczniku
Niedawno dziennikarz Kanału Zero Dawid Chęć skrytykował "paski" w TVP Info, zestawiając je z przekazem TV Republika. Zwrócił też uwagę na "paski" dotyczące Unii Europejskiej, takie jak "Opuścili Unię, teraz żałują", "Unia napędza wielkie inwestycje", "Tusk: polexit realnym zagrożeniem", "Polska w Unii, co zyskała wieś", "Środki z Unii ułatwiły życie". Chęć określił belki mianem "totalnej rządowej propagandy", bo wpisują się w straszenie przez rząd polexitem.
— Panie Dawidzie, tak, na antenie TVP Info analizujemy słowa najważniejszych polityków, w tym słowa polskiego premiera. Tak, wczoraj było u nas dużo o korzyściach płynących z członkostwa we wspólnocie. A nasze "belki", ich treść, jak przystało na stację informacyjną, opierają się na faktach — odpowiedziała prowadząca program "Wykrywacz Kłamstw" Magdalena Pernet i wytknęła mu rozmowę z "Braćmi Kamratami".

Na jakich zasadach publikowane są paski TVP Info? — W ustrukturyzowanych programach typu: "Panorama", "19.30" belki piszą wydawcy lub podwydawcy. W serwisach info (bieżąca antena) jest osobny dziennikarz od belek, który pisze te teksty. Wydawca może ewentualnie interweniować. Ale on raczej nie ma czasu, żeby zajmować się belkami. Zwróć uwagę, że po zmianie władzy na belkach rzadko są cytaty — mówi nam dziennikarz TVP Info.
Nadawca postanowił wyraźnie odróżnić cytaty od newsowych belek. — Belki celowo zostały skrócone (mało znaków), żeby nie można było tam dawać opinii albo słynnych kłamliwych elaboratów, jak za PiS-u, a tylko suche fakty. Cytaty są na osobnej belce po lewej stronie na środku ekranu. W TVP Info wyraźnie podkreślają, że jest to cytat — dodaje przedstawiciel TVP Info.
Paski grozy
Cofnijmy się. 2016 rok, rządy Prawa i Sprawiedliwości. Prezesem TVP jest wówczas Jacek Kurski, były polityk Zjednoczonej Prawicy, który pozostaje pod wpływem Jarosława Kaczyńskiego. To wtedy neutralne, informacyjne komunikaty widoczne na dole ekranu w trakcie emisji są zastąpione propagandowymi przekazami. Zostają okrzyknięte słynnymi "paskami grozy". Uderzają w będącą wówczas w opozycji Platformę Obywatelską i wychwalają rządzący PiS.

Przykłady: "Bruksela pozwala Hiszpanom pałować ludzi, a nam zabrania zwalczać kornika drukarza"; "Platforma Obywatelska wykorzystuje metody niemieckiej hitlerowskiej propagandy"; "Świat pod wrażeniem polskiej gospodarki"; "Rząd zjednoczonej prawicy buduje silną pozycję Polski na świecie".
Z analizy Rady Języka Polskiego (lata 2016-2017) jasno wynika, że aż 75 proc. spośród nieco ponad 300 pasków informacyjnych pokazywanych w głównym wydaniu "Wiadomości" TVP nie spełniało funkcji informacyjnej. Ale: perswazyjną (wpływanie na widza), magiczną (kreowanie rzeczywistości), ekspresywną (wyrażanie emocji).
Jak grzyby po deszczu powstają profile, które analizują paski poszczególnych stacji. Internauci wyśmiewają i krytykują nie tylko prawicowe redakcje, ale też te o profilu bardziej liberalnym.

Belkowy z TVP w Republice
Przez lata wielu zastanawiało się, kto tworzy belki dla TVP.
Pamiętam, że w TVP Info te paski wymyślał osobiście sam Olechowski i dyrektor Paweł Gajewski. Przypuszczam, że teraz jest podobnie.
Jarosław Olechowski był w latach 2018-2023 szefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Gajewski, były asystent Jacka Kurskiego w partii Solidarna Polska, był m.in. wiceszefem TAI. Choć pracę w TVP zaczął w 2016 roku, to media podały, że maturę zdał trzy lata później.
Jednym z paskowych TVP Info był Bartosz Gonzalez. Pracę w TVP Info zaczął w 2019 roku. Z TVP Info zwolnił go jeszcze Samuel Pereira. W późniejszych wywiadach Gonzalez krytykował byłego szefa TVP Info za wymyślanie kontrowersyjnych i złożonych treści na paski w stylu: "Nagonka opozycji na lekarzy i służbę zdrowia i oszukiwanie kobiet".

Przyznał, że na polecenie szefostwa przygotował belkę, z której wynikało, że "Trump wygrał" w 2020 roku wybory, choć wszystkie inne stacje podawały, że przegrał.
Stanowisko wydawcy belki było też zwane operatorem graficznym, bo polegało na wpisywaniu treści w program emisyjny. W czasach Jacka Kurskiego nic, co było na antenie, nie mogło się ukazać bez akceptacji przełożonych, nie było samodzielnej twórczości poszczególnych dziennikarzy, raczej praca zespołowa redakcji, jeśli ukazywało się coś, co nie powinno się ukazać, wyciągano surowe konsekwencje od legendarnych dyżurów za złotówkę, przez zawieszenia, do zwolnienia.
Gonzalez zatrudnienie znalazł w Republice. Twierdzi, że sporo osób z dawnej ekipy nadal pracuje na różnych stanowiskach w Telewizji Polskiej.
— Nikt nie ma z tym problemu. Spotykam czasami na ulicy znajomych z TVP, ale udają, że się nie znamy. Ja nie mam pretensji, że ktoś tam jest, bo może ma kredyt albo jest chory i nie ma innych możliwości pracy, są różne historie. Ale dlaczego dawni znajomi mnie nie znają? Nie wiem — przyznaje.

Republika: "naszym widzom podoba się styl tych belek"
Najwięcej emocji budzą ostatnio paski Republiki, na które do KRRiT wpłynęły skargi.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski opublikował nawet zrzuty ekranu z przykładami belek budzących kontrowersje: "Sejf prezydenta RP vs. Der Safe Tuska für Deutschland", "Herr Tusk chce zastraszyć prezydenta Nawrockiego", "Herr Donald für Deutschland Tusk rozkazuje prezydentowi RP", "Tusk woli toksyczną niemiecką pożyczkę od polskiego złota", "Niemiec płakał jak sprzedawał Tuskowi kredyt Safe", "Kredyt SAFE = niemiecki syf dla Polaków".
— To były belki informacyjne. Być może niektóre były w języku niemieckim, ale udzielały informacji, nie było nic więcej. Pan Sikorski, który krzyczy z mównicy sejmowej "Świrze!", jednocześnie oburza się na przekaz o kredycie korzystnym dla Niemiec — mówi nam Jarosław Olechowski, szef wydawców Republiki.

Podkreśla też, że kontrowersje są wpisane w strategię stacji.
Jesteśmy telewizją komercyjną i nam zależy na tym, żeby jak największa grupa widzów nas oglądała. Gdyby nie bojkot reklamowy, to przekładałoby się na reklamy, ale przekłada się na wsparcie widzów. Naszym widzom podoba się styl anteny i styl tych belek. Widzimy to po zaangażowaniu, jeśli chodzi o wpłaty.
Formuły pasków w Republice broni też Gonzalez: — Paski w Republice są oceniane przez rekordowo wysoką widownię, paski w TVP Info mają wielokrotnie mniej widzów, czyli się nie podobają. Czy telewizję robi się dla zadowolenia tzw. specjalistów, czy dla widzów? Wydaje mi się, że powinniśmy być bardziej pragmatyczni i odrzucić głosy ludzi, którzy uchodzą za znawców. Na mediach zna się ten, kto ma wyniki.

Nie wszyscy podzielają ich entuzjazm. Z tego powodu ze stacji odeszło wielu reklamodawców. — Te paski są rodem z nawiedzonego brukowca dla fanatycznych działaczy i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Gdyby jeszcze potrafili finezyjnie punktować rząd, a tutaj mamy przekaz trafiający chyba tylko do wyborców z podstawowym wykształceniem. Od lat tylko "für Deutschland", nie wymyślili nic nowego. To partyjna propagandówka — ocenia dziennikarz, który tworzył belki.
Czy belki w Republice nie są za bardzo tabloidowe? — Tabloid też jest formą dziennikarską. Nie słyszałem nigdy, żeby były jakieś skargi na tytuły w tabloidach. To element wojny politycznej — odpowiada Olechowski.
Rola belki jest podobna jak tytułu w gazecie. Ma zaciekawić, zaintrygować widza. Są osoby, które skaczą po kanałach. Jak zobaczą jakiś dobry tytuł, to jak w gazecie, zatrzymają się, aby przeczytać artykuł albo zostaną z nami, żeby obejrzeć informacje. Jeżeli tytuł wywołuje jakieś emocje i rozmawiamy na ten temat, to znaczy, że jest dobry, ale belka musi oddawać rzeczywistość.
Dyżur belkowy w Republice
Jak opisuje Olechowski, nad belkami pracuje kilkuosobowy zespół: — Mamy dyżur belkowy, osobnych redaktorów i wydawców programów. To praca zespołowa blisko 10 osób. W reżyserce jest stanowisko wydawcy serwisu belkowego.

Olechowski zarzeka się, że paskowymi nie są początkujący pracownicy. Wbrew pozorom nie jest to praca jednej osoby. Jak opisuje szef wydawców Republiki, nad belkami pracuje kilkuosobowy zespół.
Olechowski zapewnia, że nie są to początkujący pracownicy: — To bardzo odpowiedzialna praca i trudna jednocześnie. To raczej osoby doświadczone. Ciągle są oczywiście przyjmowane nowe osoby i szkolone, ale trzon stanowią osoby z dużym doświadczeniem. Ma to znaczenie szczególnie, jeśli chodzi o cytowanie wypowiedzi z anteny. Aby szybko oddać jej sens i nie zrobić błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, trzeba mieć duże doświadczenie. Nikt tego potem nie zatwierdza. Osoba odpowiedzialna pisze i wypuszcza.
Coraz ostrzej we wPolsce24
Podobną drogą zaczyna podążać telewizja wPolsce24, która jeszcze niedawno uchodziła za bardziej stonowaną niż Republika. Teraz na ekranie pyta, dlaczego marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty "pluje na prezydenta". Niekiedy też nazywa lidera lewicy "starym komuchem". Unijny program pożyczek na obronność określany był "kagańcem" na Polskę. Kanał informował, że premier Donald Tusk będzie "na smyczy" Unii Europejskiej.

Widzowie mogli zobaczyć też belki: "Pogardliwy język starego komucha", "Marszałek Sejmu Stary komuch?", "Arogancja starego komucha" i "Komuch hamuje prezydencki SAFE".
Jestem więcej niż pewny, że któregoś dnia nasza telewizja przegnie pałę, a to się już powoli dzieje. Będą mieli powtórkę z Republiki, która boryka się z bojkotem reklamodawców. Prywatnie nie akceptuję belek, które pojawiają się na naszej antenie. Uważam, że przykładamy rękę do polaryzacji społeczeństwa i wojny między ludźmi.
Fratria, nadawca kanału, nie odpowiedziała na nasze pytanie w sprawie belek. Jak powstają? — Mamy 3-4 belkowych, którzy siedzą na belce 8 godzin w reżyserce. To inwencja własna, ale czasami wydawcy programów przygotowują belki w konkretnym temacie. Jeżeli jest przemówienie prezydenta, to dajemy jego cytaty. Jeżeli chodzi o belki kontrowersyjne, to często wydawca dnia lub dyrektor programowy mówi przez interkom "słuchajcie, dajcie teraz taką belkę" — odpowiada dziennikarz stacji.
Zapewnia, że belkami nie zajmują się studenci. — Część osób zajmuje się tylko belkami, a część ma także inne dyżury newsroomowe. Nie są to praktykanci, tylko osoby, które w jakichś mediach wcześniej pracowały. Czasami dochodziło do spięć, jak ktoś nie chciał dawać belek typu "für Deutschland". Autor kontrowersyjnych belek w TVP poszedł jednak do Republiki i tam dostał pełną swobodę — zauważa.
Wydawca TVN24: Presja czasu jest duża
Jeśli przełączamy kanały i nie patrzymy na logo stacji, to możemy łatwo domyślić się, jakie medium uruchomiliśmy. 11 listopada Republika informuje nas o "Marszu polskich patriotów", a TVN24 o "Marszu nacjonalistów". Paski najstarszego kanału informacyjnego niekiedy wbijają w kogoś szpilę.
Tak było w grudniu 2023 roku, kiedy odchodzący premier Mateusz Morawiecki wygłaszał exposé, nie mając szans na zdobycie wotum zaufania. Paskowy TVN24 określił przemówienie mianem "Endpose". Zdarzają się też luźniejsze belki, jak "Piłkarze zjedli śniadanie" w czasie Euro 2012.
— Do belek są oczywiście dedykowane osobne osoby, odpowiadają za tak zwany scroll. Przygotowują pasek, belki, tickery i inne infograficzne elementy na antenie. Co do zasady sami decydują, co jest na belkach, ale oczywiście wydawca może mieć na to wpływ. Jak to jest sprawdzane? W oparciu o zaufanych ludzi, którzy mają doświadczenie, wyczucie i na dodatek muszą mieć zimną krew, bo presja czasu jest duża — mówi wydawca TVN24.
Stacja przesłała nam informację o paskowych: "W redakcji TVN24 za przygotowanie pasków i belek odpowiada wyspecjalizowany zespół infografiki, który tworzą kilkunastu doświadczonych dziennikarzy z nawet kilkunastoletnim stażem pracy w redakcji. Przywiązujemy dużą wagę do tego obszaru, ponieważ wymaga on samodzielności, wyczucia językowego i odpowiedzialności, a także odpowiedniego przygotowania merytorycznego".
Nadawca zapewnia, że belki i pasek są weryfikowane przed emisją na antenie. "Treści powstają we współpracy z wydawcami infografiki, którzy uczestniczą w ich weryfikacji, co pozwala zachować precyzję, właściwy kontekst i zgodność z obowiązującymi standardami" — dodają przedstawiciele biura prasowego.
Pierwsza praca na pasku Polsat News?
O zasady paska pytaliśmy też Telewizję Polsat. — Mamy jasny model pracy dziennikarzy na pasku. Przekazują informacje. Paski finalnie akceptuje wydawca — informuje nas lakonicznie redakcja.
Dziennikarz stacji dodaje, że Wydarzenia 24 nie mają swojego paska. Emitowany jest ten z Polsat News. — Belki robią wydawcy albo akceptują, zmieniają proponowane przez edytorów. Kluczowa zasada – belki mają być informacyjne, neutralne, opowiadające o faktach — tłumaczy.
Dyżur polega nie tylko na pisaniu belek. — W Polsacie jest jedna osoba na dyżurze, która za to odpowiada i pisze też pasek dolny płynący z najważniejszymi informacjami dnia. Co do pasków pod Live, LTT, setki zajmują się tym edytorzy (redaktorzy), którzy też obrabiają konkretną surówkę. To wygląda tak, że jak masz zlecenie na obrobienie LTT (paralive), to oprócz tego, że wycinasz i układasz montażowo, to edytorzy jeszcze piszą do tego białą, dodają belkę z tekstem na zapowiedzi, a później ewentualnie jest to zmieniane przez wydawcę — mówi dziennikarz Polsat News.
Nasz rozmówca twierdzi, że średnia wieku na takim stanowisku to 23-24 lata. — To przede wszystkim ludzie na studiach, często wykonują pierwszą pracę. Presja jest oczywista, bo zlecenia potrafią przychodzić pół godziny przed emisją. Stąd takie belki, jak "Koalicyjne układanki. Polityczne komentarze". Najprostsza, szybka forma, bo czasu jak na lekarstwo – dodaje przedstawiciel Polsatu.
Ograniczony czas i nerwy czasami kończą się literówkami lub błędami. Dwa lata temu w Polsat News pojawiła się belka "Hołt dla rodziny Ulmów". Kiedyś "Fakty" TVN na wizytówce towarzyszącej przedheadowi, czyli zapowiedzi najciekawszych materiałów wymieniły słowo czułość przez "ó".
W małych stacjach belki robią prezenterzy
Bywają też nieco zabawne wpadki. Kiedyś nieistniejąca już Superstacja zamiast podpisać posła jako przedstawiciela partii Ruch Palikota użyła słowa "Rucha". Zrzut ekranu wyciekł do mediów. W momencie, kiedy go wykonano, pływająca część scrolla wyświetlała akurat słowa "w budynku, w którym mieści się centrala IPN".
Im mniejsza telewizja, tym zwykle więcej obowiązków spoczywa na jednej osobie. Damian Biedrzycki przygotowuje belki także do serwisów, które prowadzi na antenie Biznes24.
— Treść paska powinna być krótka, czytelna i konkretna, bez lania wody. Musi zawierać esencję newsa lub tematu, który jest gwoździem danego programu — mówi dziennikarz i producent w stacji, wcześniej związany z Polsat News.
Twierdzi, że pomyłek można uniknąć, jeśli pośpiech nie jest przesadny.
— Większość belek piszę na żywo podczas wydań z gośćmi. Wrogiem jest tempo i brak należytej koncentracji. W mediach kieruję się zasadą "śpiesz się powoli". Szybko reaguj, napisz i wrzuć na wizję nową belkę. Ale zanim to zrobisz, upewnij się, że treść jest logiczna i nie zawiera literówek. Takie błędy są zmorą telewizji informacyjnych — uważa.
Czy na pasku można pracować wiele lat albo całe życie? — To raczej praca na jakiś czas. Dobra dla osób, które nie nauczyły się jeszcze montażu albo nie chcą pracować na wizji lub robić materiałów. Traktowałem to jako pewien etap w życiu, który pozwolił mi na zapoznanie się z tym, jak funkcjonuje kanał newsowy. Potem każdy chce się rozwijać —mówi były paskowy jednej ze stacji.












