Jedna z niepublicznych szkół podstawowych z południowej Polski "zasłynęła" kontrowersyjnym pomysłem. Z zapisu "cennika" na rok szkolny 2025/2026 wynika, że rodzice, którzy wyrażą zgodę na publikację wizerunku dziecka, otrzymają 10-procentową zniżkę za czesne. I nie zapłacą 35 tys. zł rocznie, tylko 31,5 tys. zł. O sprawie jako pierwszy poinformował portal Niebezpiecznik.pl.
"Żenujące jest takie różnicowanie cen i robienie sobie marketingu na prywatności dzieci-klientów" – skomentowali dziennikarze.
Placówkę krytykowali nie tylko przedstawiciele mediów, ale i zaskoczeni internauci czy eksperci. Ci ostatni wskazywali, że taki sposób konstrukcji cennika budzi pytania o dobrowolność zgody, którą przewiduje RODO, sugerując, że ochrona prywatności staje się dodatkowo płatnym luksusem.
Z kolei eksperci od cyberbezpieczeństwa alarmowali, że wizerunek dziecka może być wykorzystywany do skrzywdzenia go na różne sposoby: od hejtu, prześladowania rówieśniczego po cyberatak. Podkreślając także, że przez publiczne fotografie ucznia problemy z cyberprzestępczością mogą mieć jego rodzice czy opiekunowie.

Aktywiści i zajmujący się prawami człowieka do tej listy dorzucali kolejne argumenty: zdjęcia dzieci z ogólnodostępnych zasobów są łatwym łupem choćby dla predatorów seksualnych. Na podstawie jednej fotografii przestępca jest w stanie "namierzyć" konkretne dziecko.
Szkoła: działamy zgodnie z zasadami
Po nagłośnieniu sprawy w mediach placówka zmodyfikowała zapis, dodając, że zniżka jest "wyrazem wdzięczności za zaufanie i wsparcie w budowaniu społeczności szkoły". Dopisano także: "Zgoda jest całkowicie dobrowolna i nie wpływa na sytuację dziecka w szkole".
Zapytaliśmy przedstawicieli wspominanej placówki m.in. o etyczny wymiar sprawy. W odpowiedzi czytamy, że wszelkie sugestie jakoby szkoła "wymuszała" zgody na używanie wizerunku dzieci, są "krzywdzące".

– Szczególnie w kontekście etosu, w duchu którego prowadzimy nasze placówki – uważa Anna Tomczyk, która reprezentuje właściciela szkoły.
– Zniżka stanowi dobrowolną, jednostronną korzyść oferowaną przez szkołę rodzicom, którzy wyrażają zgodę – nie jest natomiast warunkiem zawarcia ani wykonania umowy o kształcenie. (...) Zgoda na wizerunek jest odrębnym, fakultatywnym oświadczeniem woli, które nie wpływa ani na treść tej umowy, ani na prawa ucznia wynikające ze statutu – dodaje Tomczyk.
Szkoła informuje też, że przed wprowadzeniem zniżki przeprowadziła konsultację prawną i ma stosowną opinię w tej sprawie. "Praktyka jest zgodna z przepisami o ochronie danych osobowych. Kluczowym wymogiem RODO jest, by zgoda była dobrowolna, świadoma i niewymuszona – i wszystkie te warunki są w naszym przypadku spełnione" – czytamy w odpowiedziach dla Wirtualnemedia.pl.

Open Future prowadzi kształcenie w oparciu o program International Baccalaureate (IB), którego fundamentem jest poszanowanie autonomii, godności i praw każdego uczącego się. Szkoła certyfikowana przez IB to placówka, w której podmiotowość dziecka i rodziny nie jest pustym sloganem, lecz codzienną praktyką edukacyjną – weryfikowaną przez zewnętrzną organizację międzynarodową. Wymuszanie czegokolwiek na rodzicach byłoby nie tylko sprzeczne z prawem, ale przede wszystkim z fundamentalnymi wartościami, na których opiera się nasza szkoła.
Przedstawicielka placówki podkreśla, że rodzice są w pełni informowani o tym, gdzie i w jaki sposób wizerunek dziecka będzie wykorzystywany. – Zniżka nie jest "ceną za zgodę" – jest wyrazem wdzięczności szkoły wobec rodzin, które dobrowolnie wspierają budowanie jej społeczności – zaznacza Tomczyk.
Rodzewicz: oburzają mnie tłumaczenia dorosłych
Inne spojrzenie na sprawę wykorzystywania wizerunku dzieci przez szkoły ma Aleksandra Rodzewicz, ekspertka kluczowa ds. pakietów diagnostycznych Instytutu Badań Edukacyjnych.
– Szkoła nie może zachęcać rodziców do "sprzedaży danych dziecka". Bo czymże innym jest taka propozycja, jeśli nie zachętą do sprzedania wizerunku swojego dziecka? – pyta retorycznie.

Rodzewicz wskazuje, że prawo oświatowe zobowiązuje szkoły do edukowania uczniów z wiedzy o bezpieczeństwie i świadomości zagrożeń, w tym tych związanych z korzystaniem z nowych technologii.
– To jedno z podstawowych zadań przedszkola czy szkoły. Jasne jest więc, że przedszkola i szkoły powinny, kierując się tymi zasadami, upowszechniać wśród dzieci, uczniów zasadę minimalizowania zbierania i udostępniania danych – ocenia Aleksandra Rodzewicz.
Oburza mnie tłumaczenie wielu dorosłych, że "mają prawo" tak postępować. Przypominam im, że mają przede wszystkim obowiązki względem ochrony dzieci. Konstytucja RP mówi, że "Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją"(art. 72 Konstytucji). W mojej ocenie używanie takich zachęt finansowych w celu uzyskania zgody na publikowanie wizerunku dziecka, jest po prostu wyzyskiem. Kodeks cywilny go definiuje. Wyzysk dotyczy zarówno rodziców (którzy są w układzie zależności np. z dyrektorem szkoły), nie wspominając już o dziecku i jego prawie do pisania własnej historii i tego czy oraz jak będzie tworzyć swój ślad cyfrowy.
Nasza rozmówczyni zauważa, że jeśli zgoda na wizerunek jest motywowana finansowo, to można zastanowić się, czy wypełnia przepisy RODO (art. 4.11 "zgoda na wykorzystanie wizerunku powinna być dobrowolna, konkretna, świadoma i jednoznaczna").

– Takie zachęty finansowe podważają również dobrowolność, nie tylko zgody na przetwarzanie danych, ale mogą też prowadzić do jej nieważności na gruncie RODO, zwłaszcza w kontekście obowiązku szkolnego i publicznego charakteru edukacji. W Polsce mamy obowiązek szkolny do ukończenia szkoły podstawowej, a do 18 r.ż obowiązek nauki. Placówki edukacyjne nie powinny funkcjonować na zasadach wolnorynkowej konkurencji, ponieważ mogą w ten sposób zaburzać zasadę równego dostępu do edukacji – podsumowuje Aleksandra Rodzewicz.
MEN: nie mamy uprawnień
O sprawę zapytaliśmy także Ministerstwo Edukacji Narodowej, które nadzoruje szkoły. Ale rzeczniczka resortu Ewelina Gorczyca przekazuje: – MEN nie ma uprawnień ustawowych do rozstrzygania tego typu sporów.
Odnosząc się do kwestii publikowania wizerunku dzieci, warto podkreślić, że w obowiązującym systemie prawnym istnieją już przepisy zapewniające ochronę wizerunku i prywatność dzieci. Resort edukacji dostrzega jednak potrzebę dalszego wzmacniania świadomości w tym obszarze. Jesteśmy otwarci na działania informacyjne i edukacyjne kierowane do szkół, nauczycieli i rodziców, które pomogą w odpowiedzialnym podejmowaniu decyzji dotyczących publikacji wizerunku dzieci. W naszej ocenie kluczowe znaczenie ma rozwaga i odpowiedzialność. W wielu przypadkach zasadne jest ograniczanie publikacji w sieci, korzystanie z zamkniętych grup komunikacji z rodzicami lub rezygnacja z upubliczniania wizerunku dzieci. Zgoda rodziców na publikację powinna być zawsze świadoma i dobrowolna.
Rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca dodała także, że ministra edukacji na "niedawnej naradzie z kuratoriami oświaty zwróciła się do nich, by przypomnieli i uczulili szkoły oraz placówki na swoim terenie na zasady, przestrzeganie przepisów i ostrożność przy publikacji wizerunku uczniów".













