Do sporu w programie "Miłosz Kłeczek zaprasza" doszło ws. wybuchu pocisku pod Lublinem, który miał miejsce w nocy ze środy na czwartek. Jak informowaliśmy w Wirtualnemedia.pl w czwartek nad ranem rosyjski pocisk naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim.
Miłosz Kłeczek w czasie programu czytał posłowi Polski 2050 "Poradnik Bezpieczeństwa", w którym opisane są zalecenia na wypadek uruchomienia syren alarmowych.
– Czytaj ze zrozumieniem: służby korzystają z systemów alarmowych w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Tak? – czytał prowadzący TV Republika.
Wtedy Wnuk próbował coś powiedzieć. – Ale uspokój się. Uspokój się! Teraz ja, potem ty! – mówił podniesionym głosem Miłosz Kłeczek.
Parlamentarzysta wówczas zamilkł. – Był atak z powietrza i pocisk manewrujący – kontynuował dziennikarz stacji.

Poseł Polski 2050 zauważył wtedy, że w cytowanym przez niego fragmencie nie chodzi o sytuację z atakiem z powietrza. – Kamil! Teraz ja, potem ty. Uspokój się, człowieku – przerwał mu prowadzący.
– Ale proszę mi nie manipulować faktami To jest inny rozdział – stwierdził Wnuk. Miłosz Kłeczek w tym momencie zaczął pokazywać poradnik do kamery. – Możesz przestać mówić? Ja ci nie będę przerywał. Uspokój się – powiedział do parlamentarzysty.
Wtedy poseł Polski 2050 pytał dziennikarza, czy w końcu pozwoli mu zabrać głos. – Kamilu Wnuku, jesteś posłem na Sejm, zachowaj się jak poseł na Sejm – odparł Miłosz Kłeczek, który po dalszej wymianie zdań ostatecznie wyprosił polityka ze studia.

– Już tu pana nie chcę. Wyjdzie pan sam? Mam nadzieję, że pan spokojnie wyjdzie – powiedział Miłosz Kłeczek do posła.
– Do swidanija! – odpowiedział Kamil Wnuk.
– Proszę, jeszcze się po rusku pożegnał – skomentował prowadzący, zwracając się do pozostałych uczestników programu.
– Języka polskiego pan nie zna, to może rosyjski lepiej poznał – odparł polityk.
– Proszę państwa, to jest jeden, wielki skandal – dodał prowadzący po powrocie na swoje miejsce.
Poseł Kamil Wnuk wstał, zabrał swoje rzeczy i skierował się w stronę wyjścia, zwracając się jeszcze do dziennikarza słowami: – Pan kłamie i oszukuje obywateli polskich.
Kiedy polityk podnosił swoją teczkę, Kłeczek skomentował: – Już myślałem, że jakiś ładunek pan tu trzymał.
– Do widzenia, towarzyszu – powiedział prowadzący.
– Proszę tak do mnie nie mówić – odpowiedział Wnuk.

Chwilę później Miłosz Kłeczek podszedł do posła i wskazując ręką wyjście powiedział: – Tam są drzwi!
– Każe mi pan opuścić studio, tak? – zapytał polityk.
– Tak, każę panu opuścić studio – odpowiedział prowadzący, dodając, że poseł nie zostanie już zaproszony do jego programu.
Na zakończenie wymiany zdań Kłeczek stwierdził pod adresem swojego gościa: – Pan ma problemy emocjonalne, powiem panu. Nie potrafi się pan zmierzyć z krytyką.











