Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Informacja o incydencie pojawiła się w zakładce "Aktualności", na stronie ksp.policja.gov.pl. Policja informuje o zajściu, pisze również: "Sąd nie przychylił się do wniosku Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec podejrzanego".
W komunikacie nie ma godziny publikacji, widnieje jedynie data 14 października. Tego samego dnia, po godzinie 10 o zajściu na warszawskim SOR-ze informuje "Gazeta Wyborcza", która, jak się wydaje, wiernie cytuje policyjny komunikat.
News niesie się szerzej: o sprawie informują m.in. TVP3 Warszawa oraz Onet. Około 15 pojawia się również artykuł na wp.pl. Można w nim przeczytać o trzech miesiącach aresztu dla sprawcy. Z zastosowanych środków ostrożności drwi Krzysztof Stanowski:

Niesprawdzoną informację podaje również TVN24, co zauważa Patryk Słowik, przekazując zrzut ekranu z zajawką artykułu. Dziennikarz skomentuje później sprawę na X słowami: "Okazuje się, że czołowe polskie media zmyśliły informację o tym, że mężczyzna, który zrobił zadymę w szpitalu (sprawa porodu), został tymczasowo aresztowany".
Użytkownicy X podają informację dalej. Na jeden z repostów trafia mecenas Olaf Szczypiński, pełnomocnik opisywanego w artykułach mężczyzny.
– O sytuacji dowiedziałem się w środę wieczorem z portalu X. Jedno z kont podało dalej link do materiału Wirtualnej Polski. Sprawa podobna do prowadzonej przez moją kancelarię, z tą różnicą, że sąd zastosował areszt. Chwilę później zrozumiałem, że to jedna i ta sama sprawa – mówi w rozmowie z nami.

Pytany o to, czy wie, skąd mogła wynikać pomyłka i kto podał ją jako pierwszy, mecenas stwierdza, że "najpewniej doszło do pomyłki redakcyjnej".
– Nie analizowałem tego dokładnie, ale część mediów podawała informacje zgodne z prawdą, czyli że aresztu nie było, a w niektórych redakcjach pojawiła się informacja, że areszt był. Kto opublikował informację jako pierwszy, nie wiem – komentuje.
Mecenas Szczypiński dodaje, że rano, 16 października, otrzymał telefony z przeprosinami od redakcji:
– Wirtualna Polska zamieściła sprostowanie, TVN24 również. Dodatkowo otrzymaliśmy przeprosiny telefonicznie za zaistniałą sytuację. Rozumiemy, że była to pomyłka. Klient przeprosiny przyjął – podsumowuje.
Pomyłka, ale nie nasza?
Obecnie artykuł na portalu TVN24.pl przedstawia prawidłową wersję wydarzeń. Nie ma w nim adnotacji o zmianach. Artykuł na wp.pl został natomiast poprawiony, ale na dole strony widnieje adnotacja o zmianach oraz przeprosiny:

"Od redakcji: W pierwszej wersji artykułu, za innymi mediami, błędnie podaliśmy, że 26-latek został aresztowany. Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt, ale sąd tego wniosku nie uwzględnił. Tekst został poprawiony. Za pomyłkę przepraszamy."
Redakcja wp.pl nie odpowiedziała na nasze pytanie, z których "innych mediów" korzystała, podając dalej nieprawdziwą informację. Do chwili publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.









