Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
YouTube zapowiedział, że jego system rekomendacji będzie w większym stopniu premiował oryginalne treści. Jednocześnie platforma zamierza ograniczać zasięg filmów pobranych od innych twórców i opublikowanych ponownie bez istotnego wkładu autora kanału.
Zmiana dotyczy przede wszystkim tzw. clipper accounts, czyli kont agregujących fragmenty podcastów, transmisji, wywiadów i innych materiałów nagranych przez kogoś innego.
Kanały, które w większości publikują takie filmy bez znaczących zmian, mają być rzadziej pokazywane użytkownikom w feedzie Shortsów. YouTube podkreśla, że celem jest poprawienie jakości rekomendacji oraz zwiększenie szans na rozwój twórców przygotowujących własne materiały.
Sam montaż może nie wystarczyć
Wykorzystywanie fragmentów cudzych nagrań nadal będzie możliwe. Warunkiem utrzymania zasięgów ma być jednak dodanie do materiału własnej wartości – na przykład autorskiego komentarza, wyraźnie zmienionej narracji, unikalnego montażu lub własnego punktu widzenia.

YouTube ostrzega, że niewielkie poprawki techniczne, proste skrócenie materiału albo zastosowanie gotowego szablonu nie muszą zostać uznane za wystarczające. Platforma zachęca twórców, aby nie ograniczali się do zmiany formatu filmu, lecz dodawali do niego własny kontekst i opowieść.
Nie oznacza to automatycznego usuwania takich nagrań. Zmiana dotyczy przede wszystkim ich dystrybucji przez algorytm. Materiał może pozostać dostępny w serwisie, ale będzie miał mniejsze szanse na dotarcie do szerokiej grupy odbiorców.
YouTube nie ujawnił, w jaki sposób algorytm będzie rozpoznawał oryginalne treści ani jak duże mogą być spadki zasięgów. Nie podał również precyzyjnej daty pełnego wdrożenia zmian.
Co z fragmentami własnych filmów?
Niejasna pozostaje sytuacja twórców, którzy publikują w Shortsach fragmenty swoich dłuższych materiałów. To powszechna praktyka wśród autorów podcastów, wywiadów i programów wideo, dla których krótkie klipy są sposobem na promocję pełnych odcinków.

YouTube nie wyjaśnił, czy algorytm będzie potrafił odróżnić takie materiały od filmów skopiowanych z cudzych kanałów. Nie wiadomo więc, czy nowe zasady mogą przypadkowo ograniczyć także zasięg klipów wycinanych przez twórców z ich własnych produkcji.
Nie tylko YouTube
To kolejna platforma, która walczy z tego typu praktyką. Podobne działania podjęto wcześniej na X. W maju platforma zaczęła ograniczać zasięgi i zarobki dużych kont, które automatycznie kopiowały materiały mniejszych twórców, aby zdobywać wyświetlenia i pieniądze z programu dzielenia się przychodami. X zapowiadał wówczas przypisywanie wyświetleń oryginalnym autorom oraz zachęcał użytkowników do korzystania z funkcji cytowania i udostępniania filmów zamiast ponownego ich publikowania.
Podobny kierunek obrały również platformy należące do Mety. Instagram ogranicza rekomendowanie materiałów publikowanych przez konta agregujące cudze treści, starając się zwiększyć widoczność ich pierwotnych autorów.













