Włodzimierz Szymański od 2015 roku cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne. W ostatnich latach życia pracował nad kilkutomową monografią historii chodu.
– Stawał się coraz słabszy. Ale pisał nawet wtedy, gdy był już sparaliżowany i podłączony do respiratora, obsługując laptop jednym sprawnym palcem. Gdy i palec przestał funkcjonować, próbował "pisać" oczami, korzystając ze specjalnej aparatury. Niestety, oczy też stały się zbyt słabe – opisano w serwisie ZawszePomorze.pl.
– Monografii nie ukończył, ale nadal ukazują się książki, których jest współautorem. Większość materiałów przekazał bowiem Krzysztofowi i Jarosławowi Kisielom, którzy zaczęli wydawać "Historię Chodu w Polsce". Dziś wyszła z drukarni kolejna jej część – zaznaczono.
Szymański pracował m.in. w "Przeglądzie Sportowym", "Dzienniku Bałtyckim", "Gazecie Tczewskiej" i nowojorskim "Nowym Dzienniku". Napisał ponad 20 książek o historii sportu w Polsce (zwłaszcza na Pomorzu).

Działał społecznie w Polskim Związku Lekkiej Atletyki (m.in. jako członek komisji statystycznej i historycznej), należał do międzynarodowej organizacji statystyków lekkoatletycznych ATFS.
– Lubiany kolega, oddany przyjaciel. Jednocześnie silny i wrażliwy. Dusza sportowca sprawiła, że ciężkiej chorobie nigdy się nie poddał, walczył do końca, z godnością i uśmiechem. W tej długoletniej walce wspierała Go całym sercem żona, także dziennikarka, Irena Łaszyn – podkreślono na ZawszePomorze.pl.












