30 kwietnia Janusz Kowalski ogłosił odejście z klubu parlamentarnego PiS. Informację o rezygnacji jako pierwszy podał Krzysztof Berenda z RMF FM. Dziennikarze Onetu w opublikowanym tego popołudnia tekście wskazywali, że powodem były domniemane związki finansowe polityka z Zondacrypto.
Kilka godzin później opublikowany został materiał Wirtualnej Polski opisujący zarzuty dotyczące Kowalskiego.

Co znajdowało się w usuniętym artykule?
W artykule "Kulisy odejścia Janusza Kowalskiego z PiS. W tle Zondacrypto i «zagłuszarki»" Szymon Jadczak i Karolina Wysota podawali, że do kierownictwa PiS dotarł anonim opisujący domniemane powiązania posła z giełdą. Kowalski miał uprzedzić ruch partii i sam podjął decyzję o odejściu.
Pracownicy Zondacrypto mieli opowiedzieć dziennikarzom o co najmniej czterech wizytach polityka w katowickich lokalach związanych z Przemysławem Kralem. Według informatorów WP podczas spotkań włączano zagłuszarki, a dane o wizytach miały znajdować się na estońskich serwerach firmy. Portal podawał również, że polskie służby nawiązały współpracę ze stroną estońską, aby je zabezpieczyć. Jeden z rozmówców twierdził, że Kowalski pomógł nawiązać kontakty między Kralem a kierownictwem Telewizji Republika.

Po ukazaniu się materiału Kowalski zapowiedział działania prawne. "To nie jest żadne dziennikarstwo, ale brudna kłamliwa kampania. Nawet dziś zapraszam z wykrywaczem kłamstw. Za kłamstwa odpowiecie w sądzie" – napisał na platformie X. 2 maja poinformował, że prywatny akt oskarżenia przeciwko autorom publikacji został opłacony i wysłany.
Usunięty artykuł WP zachował się w Wayback Machine. Zapytana przez Wirtualne Media o powód usunięcia tekstu, Wirtualna Polska odmówiła komentarza. Nie potwierdziła, czy decyzja miała związek z działaniami prawnymi posła.













