WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

W „Uchu prezesa” Kurski i Czabański sprzeczają się o abonament, „paski” TVP Info, Opole i tureckie seriale

Juliusz Braun: Nielsen to było rozsądne rozwiązanie. Cały rynek posługiwał się tymi badaniami

2017-09-21 A A A KOMENTARZE: 23 FORUM DRUKUJ POLEĆ

- Można stworzyć narodowy instytut badania oglądalności i ogłosić, że 99 procent Polaków ogląda TVP, ale rynek przecież i tak nie będzie brał tego pod uwagę - tak Juliusz Braun, członek Rady Mediów Narodowych i były prezes TVP komentuje dla Wirtualnemedia.pl informację Jacka Kurskiego o tym, że telewizja publiczna pracuje nad własnymi badaniami oglądalności.

Juliusz Braun, fot. TVP Juliusz Braun, fot. TVP

Prezes Kurski we wtorek zaatakował po raz kolejny metody badawcze, stosowane przez Nielsen Audience Measurement, z którym TVP ma umowę do końca 2019 roku. Stwierdził, że metodologia ta nie oddaje stanu rzeczy, gdyż opiera się na badaniu przeprowadzonym na 1887 gospodarstwach domowych. - Ich wyniki są absurdalne. TVP jest wskutek tego okradana z milionów zł przychodów reklamowych - mówił prezes publicznego nadawcy.

Poinformował też, że telewizja pracuje nad własnymi badaniami oglądalności, we współpracy z Netią. - Chcemy za kilka tygodni zacząć podawać wyniki badania zawierającego analizy big data autorstwa socjologów. Przetworzy ona dużą bazę danych i pozwoli na ekstrapolację z nich rzeczywistych zachowań wszystkich widzów. Pokażemy, jak bardzo Nielsen krzywdzi telewizję publiczną - przekonywał Kurski. Winą za podpisanie umowy z Nielsenem obarczył zarząd TVP z Juliuszem Braunem na czele.

Tymczasem sam Juliusz Braun w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl widzi to inaczej: - Jacek Kurski oskarża poprzednie władze TVP o wszystkie swoje nieszczęścia, a jednocześnie telewizja ma dobre wyniki wyłącznie dzięki temu, co właśnie wprowadziły poprzednie władze.

Zdaniem Brauna, w 2011 roku, gdy OBOP przestawał badać oglądalność TVP, a jego zarząd decydował się na Nielsena, było to jedyne rozsądne rozwiązanie. - To zresztą było już przygotowywane dużo wcześniej. Decyzja była poprzedzona dokładną analizą. Sytuacja była taka, że cały rynek posługiwał się badaniami Nielsena. Tylko telewizja publiczna posługiwała się wynikami OBOP-u. Te wyniki były na ogół zbliżone, choć bywały incydenty, że OBOP miał wskazania korzystniejsze dla TVP, ale podkreślam: to były wyjątkowe sytuacje. Warte odnotowania jest to, że badania OBOP kosztowały wiele milionów złotych rocznie, a cały rynek i tak posługiwał się tańszym Nielsenem. Co więcej, przeliczał wyniki OBOP-u wedle wskaźnika niekorzystnego dla telewizji publicznej.

Były szef TVP podkreśla, że także rynek reklamy wówczas już posługiwał się badaniami Nielsena. - Oglądalność służy przecież pragmatycznie rozliczeniu reklamy. Telewizja więc płaciła wiele milionów za badania, które rynek i tak przeliczał po swojemu, w niekorzystny sposób. Nie było sensu utrzymywania tego pomiaru. Zresztą Nielsen to najpoważniejszy światowy podmiot w tej dziedzinie - dodaje.

Na argumenty Jacka Kurskiego, podważające metodologie badan oglądalności, Braun odpowiada: - Stłucz termometr, nie będziesz miał gorączki. Oczywiście: można przecież zrobić narodowy instytut badania oglądalności i ogłosić, że 99 proc. Polaków ogląda TVP. Można mieć z tego powodu głęboką satysfakcję i przedstawiać to codziennie prezesowi Kaczyńskiemu. Ale cały rynek i tak nie będzie tego brał pod uwagę.

Sam Nielsen w piśmie przysłanym do redakcji Wirtualnemedia.pl podkreśla, że jego panel pomiaru oglądalności jest „jedynym w pełni reprezentatywnym, szczegółowym odzwierciedleniem widowni dostępnym w Polsce”.

Według badania Nielsen Audience Measurement w pierwszej połowie br. udział TVP1 w rynku oglądalności wyniósł 10,14 proc. (po spadku o 12,66 proc. w skali roku), TVP2 - 7,84 proc. (7,22 proc. w dół), a TVP Info - 3,52 proc. (po wzroście o 12,46 proc.).

W 2016 roku TVP zanotowała 180 mln zł straty. Udział Grupy TVP w rynku telewizyjnym wśród wszystkich widzów w 2016 roku wyniósł 29,38 proc..

Telewizja Polska w raporcie dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji stwierdziła, że w ub.r. zanotowała 872 mln zł wpływów z reklam (o 5,4 proc. mniej niż rok wcześniej) i 365,5 mln zł z abonamentu radiowo-telewizyjnego (o 9,6 proc. mniej niż w 2015 roku).

Dodajmy, że według Starcomu w ub.r. nakłady reklamowe w telewizji w Polsce wyniosły 4,07 mld zł, o 1,3 proc. więcej niż rok wcześniej, a udział reklamy tv w całym rynku wzrósł minimalnie, z 49,7 do 49,8 proc. Natomiast firmy Double Check i Kantar Media oszacowały wartość reklamy telewizyjnej w ub.r. na 3,56 mld zł (1,3 proc. więcej niż rok wcześniej), a jej udział w całym rynku reklamowym - na 51,7 proc.

Autor: Jacek Kowalski

Wiecej informacji: Juliusz Braun, Nielsen, Jacek Kurski

Komentarze (23) Dodaj komentarz

  1. Ilu jest takich matołów jak radomski prymitywny apologeta narodowych socjalistów, dla których tv jest tylko tępym narzędziem propagandy mniejszościowej partyjki za pieniądze wszystkich obywateli. Na szczęście mniejszość.
    Jako medium społeczne tv musi się poddawać ocenie, a skoro wyciąga łapę po pieniądze reklamodawców, to nie na piękne oczy kÓrskiego ( choć prymityw nie zrozumie zapisu nazwiska tego funkcjonariusza). Wpadki OBOPu zaś do dzisiaj można wspominać. I to powinna być nauczka, że własnym narzędziami badawczymi można się "pokaleczyć". Propagandowa mantra, że Nielsen coś przekłamuje działa tylko na ślepców i bezmyślnych sekciarzy pokroju radomskich hurtowników. Pozostałe 67 krajów korzysta z danych Nielsena. Co nie oznacza, że robi to wyłącznie w oparciu o te dane i nie dokonuje weryfikacji.
    Minimalne IQ ( niedostępne dla jednokomórkowca radomskiego) wystarczy by stwierdzić, że pisowska tv jest prostacką formą "ucierania" umysłów do chorej ideologii narodowych socjalistów z Nowogrodzkiej, a tym samym, nie osiągnie sukcesu, bo prócz sekciarzy większość społeczeństwa ma różnicowane poglądy. Sekta zaś pragnie kontrolować wszystko, bo przecież - jak to sekta - dookoła same spiski i wrogowie rewolucji.
    872 mln wpływów z reklam uzyskane od reklamodawców oznacza, że pisowska tv nie tylko ma świadomość, że musi dawać gwarancję oglądalności, ale i CHCE to nadal robić. Nawet w nieudolnych projektach legislacyjnych firmowanych przez Lewandowskiego nie ma zapisów o rezygnacji z reklam.
    A może tak rewolucjoniści pisowscy zrobiliby publiczną tv? Podnieśli poziom merytoryczny? Samodzielnie coś wymyślili? A..nie!! To ostatnie jest niemożliwe.

    ps. bawią mnie infantylne argumenty ad personam, gdy prostacki radomski narodowy socjalista nazywa mnie obleśnym lewakiem. Takie zaczepki dowodzą tylko, że mam rację. Odejdź ode mnie bo się brzydzę takimi "tworami". Klaszcz u kaczora. Z dala ode mnie.

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Praca - WirtualneMedia