Jesteś z branży mediów, marketingu i PR? Obserwuj nas na LinkedIn.
Adam Pantak z "Rzeczpospolitej" w weekendowym wydaniu opisał, że nie doszło do jego wywiadu z pisarką Olgą Tokarczuk. Przesłał 25 pytań, a po tygodniu pracownica Wydawnictwa Literackiego poinformowała go telefonicznie, że nie przekaże ich Tokarczuk. – Powód? Zbyt konfrontacyjny ton. Padły też przykłady niedopuszczalnych pytań – opisał dziennikarz.
Wydawnictwo Literackie poinformowało w oświadczeniu: "Pytania zostały przesłane do wydawnictwa i po zapoznaniu się z ich treścią podjęto decyzję, że poziom merytoryczny i sposób skonstruowania niektórych z pytań uniemożliwiają przekazanie ich autorce".
Głos w mocny sposób w sprawie zabrała też Fundacja Olgi Tokarczuk. W opublikowanym na Facebooku poście przedstawiciele organizacji zarzucili gazecie próbę wywołania taniej sensacji przed premierą książki. W oświadczeniu znalazły się też ostre słowa pod adresem redakcji: "Dla 'Rzeczpospolitej' mamy radę, byście namawiali swoich reprezentantów podczas pracy nad bzdurami, które wypisują, do korzystania z jakiejkolwiek inteligencji".

Teraz na oświadczenie odpowiedział Adam Pantak. – Fundacja Olgi Tokarczuk swoim wulgarnym oświadczeniem potwierdza to, co napisałem w swoim tekście o zablokowanym wywiadzie – czytamy w tekście Adama Pantaka.
Dziennikarz podkreśla, że spór nie zmienił jego stosunku do twórczości noblistki. Zaznacza, że nadal wysoko ceni jej książki, w szczególności "Dom dzienny, dom nocny", i nie zamierza utożsamiać krytyki sposobu prowadzenia sprawy wywiadu z oceną literackiego dorobku autorki. Odrzuca również przypisywanie mu związków z prawicowymi mediami i wskazuje, że jego tekst nie dotyczył samej Tokarczuk, lecz rezygnowania z otwartej dyskusji na rzecz rozmów prowadzonych we własnym, światopoglądowo jednorodnym środowisku.
Autor przypomina, że przesłał Wydawnictwu Literackiemu 25 pytań do wywiadu, a rozmowa miała zostać uzgodniona już latem. Nie zgadza się z zarzutami, że nie przeczytał książki pisarki i broni pytań dotyczących m.in. narracji, przemocy w sztuce, przedstawiania wojennych okrucieństw oraz roli religii w konfliktach. Jego zdaniem były to pytania merytoryczne, pozwalające autorce przedstawić własne stanowisko, a nie próba jej ośmieszenia.

Pantak zarzuca fundacji, że nie odnosi się do treści jego pierwotnego tekstu, lecz do uproszczonej interpretacji intencji. Przywołuje również rozważania językoznawców na temat pozornej dyskusji, w której uczestnicy jedynie utwierdzają się we wspólnych przekonaniach. Przekonuje, że Tokarczuk jako laureatka literackiego Nobla mogłaby być traktowana jako dobro narodowe, ale wymagałoby to także dotarcia do osób, które nie należą do grona jej wielbicieli.
– Ponawiam zaproszenie do rozmowy, choć nie ukrywam, że wolałbym odbyć ją na żywo. Tak jak wszystkie dotychczas – pisze Pantak. Podkreśla, że trudne pytania mogą dać rozmówcy możliwość wyjaśnienia kontrowersji i odpowiedzenia na krytykę na własnych warunkach. Jako przykłady udanych rozmów wskazuje wywiady z noblistą Brianem Schmidtem, Andą Rottenberg i Agnieszką Holland.













