W miniony piątek odbyła się cykliczna telekonferencja członków zarządu Agory z pracownikami, podczas której przedstawili kwartalne wyniki firmy i odpowiadali na pytania (można je było zadawać także anonimowo). Przebieg wydarzenia opublikowała sama Agora, omyłkowo zamieszczając nagranie telekonferencji na swoim oficjalnym kanale youtube’owym. Pojawiło się tam w środę po południu i było dostępne dla wszystkich użytkowników przez kilkanaście godzin.
Anna Marucha, dyrektorka ds. PR i rzeczniczka prasowa Agory, potwierdziła portalowi Wirtualnemedia.pl, że nagranie pojawiło się na YouTube omyłkowo. – Było to spotkanie zamknięte, podczas którego, prócz prezentacji wyników, były omawiane wyłącznie wewnętrzne sprawy pracownicze – wyjaśniła.

W czwartek nagranie zniknęło z kanału Agory, po czym pojawiło się właściwe: z telekonferencji w miniony piątek z udziałem analityków giełdowych i dziennikarzy (spółka organizuje takie telekonferencje co kwartał i publikuje ich zapisy).
Szef Agory o "niemądrych i niekoleżeńskich" atakach ze strony kilku pracowników
W trakcie telekonferencji z pracownikami jedno z pytań dotyczyło tego, że "Agora zdecydowanie poprawia wyniki, jednak cały czas słyszymy narzekania, czytamy negatywne komentarze". Członków zarządu spytano, kiedy spółka zacznie się promować jako "dobra, rosnąca firma, w której warto pracować".
Prezes Agory Bartosz Hojka zasugerował, że część odpowiedzialności za obecną sytuację ponosi portal Wirtualnemedia.pl, nie wymieniając go jednak z nazwy.
– Nie można pominąć faktu, że jeden z głównych portali branżowych, chyba taki bardzo popularny, bo darmowy, po prostu należy do naszej konkurencji (Wirtualnemedia.pl na początku 2024 roku zostały przejęte przez Wirtualną Polskę Holding – przyp.). Bardzo często mam wątpliwości co do tego, na ile wszyscy tam są prezentowani na tych samych zasadach – stwierdził.

Nie wskazał przy tym, które z publikacji Wirtualnemedia.pl wzbudziły jego wątpliwości. Dużo więcej uwagi Hojka poświęcił kilku osobom z grupy Agora, które wypowiadają się w mediach branżowych.
– Niestety mam takie przykre poczucie, że czasami pojedynczy pracownicy naszej grupy załatwiają swoje sprawy z firmą, z pracodawcą za pośrednictwem mediów, portali branżowych. I wydaje im się, że publiczne ataki na firmę wytwarzają jakiś rodzaj presji na pracodawcę, że to w czymś pomaga – powiedział.
Zdaniem szefa Agory to "niemądre i niekoleżeńskie". – Niemądre dlatego, że to na pewno nie jest żaden merytoryczny argument, który bierzemy pod uwagę podejmując jakiekolwiek decyzje biznesowe czy pracownicze. A niekoleżeńskie, bo to właśnie kształtuje reputację firmy i wielu z nas potem się musi wstydzić – opisał.

Wskazał, że według niego w grupie Agora, podobnie jak w każdej organizacji, "są ze dwie, trzy osoby, które publicznie komentują sprawy, o których po prostu nie mają zielonego pojęcia albo wprost kłamią, tak niestety też się zdarza".
Podkreślił, że podstawowymi wartościami dla Agory są prawda i rzetelność. – Będziemy tych wartości bronić i nie zamierzamy pracować z ludźmi, którzy tych wartości nie szanują, będziemy w stosunku do nich wyciągać konsekwencje – zapowiedział.
Hojka zaznaczył, że w artykułach o Agorze pojawiają się też wypowiedzi anonimowe, zaś "prasa branżowa bardzo często żyje z kontrowersji, z zajadłości, zwłaszcza działająca w modelach biznesowych, które nie są oparte na subskrypcji, ale właśnie na odsłonach, na klikalności", a tę zapewniają także "jakieś rynsztokowe fora pod tymi artykułami".

– Po prostu mogę tylko apelować o to, żeby się nie dawać wciągać w tę grę, zabawę, która ma na celu wyłącznie to, żeby mediowe portale miały więcej klików – powiedział pracownikom.
Wojciech Czuchnowski interweniował ws. łączenia newsroomów i prawnika
Spytaliśmy biuro prasowe Agory, czy firma od początku 2026 roku wyciągnęła konsekwencje, w ramach relacji pracodawca – pracownik, wobec którychś z zatrudnionych tam osób wypowiadających się o niej w mediach zewnętrznych lub społecznościowych.
Przekazaliśmy też pytanie, czy w gronie tych osób jest dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski. Spytaliśmy o niego, ponieważ w ostatnich miesiącach jeśli chodzi o krytykę Agory ze strony jej pracowników najgłośniej w mediach branżowych było o jego działaniach.
Anna Marucha stwierdziła, że firma nie odpowie na nasze pytania "ze względu na charakter tego spotkania i zamknięte grono odbiorców". – To byłoby jak publiczne dyskutowanie o podsłuchanej w tramwaju rozmowie, gdy nazwy i nazwiska pozostają w sferze domysłów i spekulacji – dodała.

Za co Wojciech Czuchnowski krytykował władze Agory? Pod koniec lutego redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik i około 100 dziennikarzy podpisali się pod protestem przeciwko planom rozwiązania umowy ryczałtowej z prawnikiem Piotrem Rogowskim, od ponad trzech dekad głównym pełnomocnikiem "GW" i innych redakcji Agory, i zastąpienia jej wynagrodzeniami za poszczególne sprawy.
Jak opisywaliśmy szczegółowo, w połowie marca Wojciech Czuchnowski roznosił po siedzibie Agory wlepki z hasłem "Ręce precz od prawników 'Gazety Wyborczej'" i pismem w obronie Rogowskiego.
Ponadto Czuchnowski w piśmie do zarządu spółek "Gazeta Wyborcza" i Gazeta.pl sprzeciwił się temu, że w ramach łączenia obu redakcji w siedzibie Agory stworzono wspólny newsroom. – Protestuję przeciwko przeniesieniu redakcji "Gazety Wyborczej" na pierwsze piętro budynku przy ul. 8/10. Uważam, że jest to decyzja, która realnie i symbolicznie uderza w markę Gazety, odbiera jej należne miejsce w siedzibie, kupionej i zbudowanej z pieniędzy przez nią wypracowanych i stwarza gorsze warunki dla tych, którzy pracują w systemie stacjonarnym lub mieszanym – stwierdził dziennikarz.

Czuchnowski o słowach prezesa Agory
Wojciech Czuchnowski pytany przez Wirtualnemedia.pl o słowa Bartosza Hojki z telekonferencji z pracownikami przyznał, że jak dotąd inne osoby mówiły mu o tej wypowiedzi. – Po jej odsłuchaniu mogę powiedzieć, że nie sądzę, by słowa Bartosza Hojki odnosiły się do mnie i do moich komentarzy czy wystąpień – stwierdził.
– Na pewno tak nie jest, bo: nie jestem "pracownikiem, który atakuje firmę", nie jestem "niekoleżeński", nie "załatwiam żadnych swoich spraw", nie kłamię i na pewno mam pojęcie o sprawach, w których zabieram głos. Występuję zawsze pod nazwiskiem, więc nie zaliczam się też do osób, które wygłaszają swoje opinie anonimowo – wyliczył.
Czuchnowski wskazał też, z czego wynikają jego niedawne działania i pisma. – Odpowiadając na pytania mediów branżowych oraz zajmując stanowisko w ważnych sprawach dla "Gazety Wyborczej", korzystam z przysługującej mi wolności wypowiedzi i rozpowszechniania informacji oraz kieruję się troską o "Gazetę Wyborczą", która jest dla mnie najważniejszą wartością zawodową – przekazał nam.

Czy ostatnio spotkały go za to jakieś konsekwencje pracownicze? – Nie wyobrażam więc sobie, by wydawca "Gazety Wyborczej" miał wyciągać konsekwencje wobec kogoś, kto mówi prawdę, nie kryje się za anonimowością i jest zaangażowany w działania na rzecz redakcji. Byłoby to sprzeczne z wartościami, którymi kierowali ci wszyscy, którzy zakładali "Gazetę Wyborczą" i Agorę, a w przeszłości walczyli o demokrację wolność słowa – podkreślił Czuchnowski.
Reorganizacja i zwolnienia
W styczniu i lutym bieżącego roku grupa Agora w ramach zwolnień grupowych rozstała się ze 140 pracownikami (pod koniec grudnia firma zapowiadała nieco większą redukcję). Jak informowaliśmy, spółka Gazeta.pl pożegnała się z 46 osobami, "Gazeta Wyborcza" – z 56, Eurozet Consulting – z 13, a w innych spółkach zależnych redukcja w sumie objęła 25 osób. Agora nie ujawnia natomiast, ilu pracowników zgłosiło się do dobrowolnych odejść, które przeprowadzono tuż przed zwolnieniami.

W marcu sytuację w Agorze krytycznie oceniła większość z 75 pracowników firmy zrzeszonych w "Solidarności", którzy wypełnili ankietę na ten temat. Rzeczniczka prasowa Agory i Mikołaj Chrzan z zarządu spółek Wyborcza i Gazeta.pl zwrócili uwagę, że w firmie jest zatrudnionych wielokrotnie więcej osób.
– W czasie dużych zmian, a takie obecnie przeprowadzamy - obawy w zespołach są naturalne. Potrzeba czasu, by się z nimi oswoić. To zrozumiałe. Ale jednocześnie deklarujemy, że pojedynczy frustraci nie zatrzymają nas. Realizujemy zaplanowane działania, wykorzystujemy synergie, zaczynamy poprawiać wyniki. O tym wszystkim informujemy na bieżąco zespół – stwierdził Chrzan.











