Cały list Czuchnowskiego do zarządu. "Nie pokonał nas PiS, cios przychodzi z wewnątrz" [TYLKO U NAS]

Jak już informowaliśmy, Wojciech Czuchnowski wysłał do zarządu "Gazety Wyborczej" i Gazeta.pl pismo, w którym sprzeciwia się przeprowadzce jego redakcji na pierwsze piętro. Dotarliśmy do całego listu.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Cały list Czuchnowskiego do zarządu. "Nie pokonał nas PiS, cios przychodzi z wewnątrz" [TYLKO U NAS]
List Wojciecha Czuchnowskiego do zarządu "Wyborczej" i Gazeta.pl

"Protestuję przeciwko przeniesieniu redakcji 'Gazety Wyborczej' na pierwsze piętro budynku przy ul. 8/10. Uważam, że jest to decyzja, która realnie i symbolicznie uderza w markę Gazety, odbiera jej należne miejsce w siedzibie, kupionej i zbudowanej z pieniędzy przez nią wypracowanych i stwarza gorsze warunki dla tych, którzy pracują w systemie stacjonarnym lub mieszanym" – pisze Wojciech Czuchnowski do zarządu "Gazety Wyborczej" i Gazeta.pl.

Dalej dziennikarz przytacza przypowieść o domu matki, do którego jej dorosłe dzieci sprowadziły swoje rodziny, znajomych i krewnych. "Matka cały czas mieszkała sobie na najwyższym piętrze, w reprezentacyjnym salonie, z widokiem i przestrzenią. Tak jak wtedy, gdy razem z ojcem zbudowali ten dom" – dodaje, nawiązując do "matki Agory".

Ale – zwraca uwagę – przez kolejne lata matka stawała się zależna od dzieci i ich rodzin. Była coraz słabsza, traciła dochody, nie stać jej było na opłaty, rachunki oraz remonty. A jej zdanie coraz mniej się liczyło.

Dalej Czuchnowski opisuje, że matka zrobiła zebranie, gdzie zgodnie ustalono, że przestrzeń, którą zajmuje jest po prostu za duża ("że matce wystarczy wydzielone mieszkanko, na pięterku, w bocznym skrzydle domu").

Na kolejnym zebraniu matce powiedziano, że zostanie przeniesiona do bocznego skrzydła. "Tam będzie jej lepiej. Przekonywali, że nie odczuje żadnej różnicy. A nawet będzie wygodniej. Matka nawet w to uwierzyła (albo udawała, że wierzy)" – pisze Czuchnowski.


I tak kończy swoją przypowieść: "Przyszedł dzień przeprowadzki. Matka zebrała trochę swoich rzeczy, zamieszkała na pięterku nic już nie mówiąc. Po jakimś czasie umarła".

  • List Wojciecha Czuchnowskiego do zarządu.
  • List Wojciecha Czuchnowskiego do zarządu.
  • List Wojciecha Czuchnowskiego do zarządu.
[1/3] List Wojciecha Czuchnowskiego do zarządu. Źródło zdjęć: Licencjodawca | List Wojciecha Czuchnowskiego do zarządu.

Odnosi to wprost do przeprowadzki z trzeciego na pierwsze piętro redakcji "Gazety Wyborczej" do wspólnego newsroomu z Gazeta.pl. "Matki umierają. Gazety też" – zauważa Czuchnowski.

Wieloletni dziennikarz "Gazety Wyborczej" ocenia, że budynek redakcji i cała Agora powstały za pieniądze wypracowane przez "GW" w latach 90. "I Czerska 8/10 została zaprojektowana tak, że redakcja znalazła się w centralnym, najbardziej eksponowanym i prestiżowym miejscu" – czytamy.


Dalej Czuchnowski stwierdza, że obowiązkiem dziennikarzy "Wyborczej" jest utrzymanie jej przy życiu, bo dla wielu z nich nie jest to tylko zwykłe miejsce pracy. Zauważa, że "Gazeta" jest rówieśniczką polskiej demokracji, "pomagała ją zbudować, pomagała jej pilnować", co w dzisiejszych czasach także ma być bardzo istotne.

Odnosi się też do ostatnich głośnych redukcji zatrudnienia. "Ostatnia fala zwolnień nie przynosi nadziei na przyszłość" – ocenia.

"Ciemne, robiące wrażenia niskich pomieszczenia w najdalszej części budynku robią wrażenie przygnębiające. Wielu z nas odczuwa to tak, że Agora pokazuje nam, gdzie jest nasze miejsce. 'Na pięterku w bocznym skrzydle domu', który zbudowaliśmy" – opisuje.

"Że jesteśmy niepotrzebni i najlepiej gdzieś schować nas przed światem. Że teraz będziemy mieszkać kątem przy Gazecie.pl, która niechętnie się posunie. Że jest w tym jakaś satysfakcja, tych wszystkich, którzy w Agorze źle nam życzą, bo jesteśmy kłopotliwą tabelką w excelu. Tak nie powinno być. Uważam, że redakcja powinna zachować dotychczasową lokalizację na trzecim piętrze. To historyczne miejsce z gabinetem Adama (...). Niech gazeta.pl dołączy do nas. Miejsce jest. Uważam też, że obie redakcje powinny zaprzestać płacenia Agorze za zajmowaną powierzchnię. (...) W tym budynku miejsce nam się po prostu należy, bo bez nas nie byłoby Agory ani tego miejsca".

fragment listu Wojciecha Czuchnowskiego

Na koniec dziennikarz tłumaczy, po co to wszystko pisze: "Głos wołającego na puszczy" – określa sam siebie. Wyjaśnia, że czuje moralny obowiązek zabrać głos, bo nie jest mu wszystko jedno, bo nie wyobraża sobie pracy w innej redakcji i Polski bez "Gazety Wyborczej".


I dodaje: "Nie pokonał nas PiS, a cios przychodzi z wewnątrz. Ile jeszcze mamy wytrzymać?"

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Republika się ugięła. Koncesja opłacona za rok

Republika się ugięła. Koncesja opłacona za rok

900 mln zł więcej w polskiej reklamie. Napędzają ją sklepy i banki, telewizja z małym wzrostem

900 mln zł więcej w polskiej reklamie. Napędzają ją sklepy i banki, telewizja z małym wzrostem

Była zmiana, jest nowy podział obowiązków. Dzieje się w zarządzie Kino Polska TV

Była zmiana, jest nowy podział obowiązków. Dzieje się w zarządzie Kino Polska TV

Oto najcenniejsi prezesi firm giełdowych. W czołówce szefowie LPP, Modivo i Orange

Oto najcenniejsi prezesi firm giełdowych. W czołówce szefowie LPP, Modivo i Orange

Walka z hazardem nowej generacji. Rusza specjalny program edukacyjny dla młodzieży

Walka z hazardem nowej generacji. Rusza specjalny program edukacyjny dla młodzieży

Była dziennikarka TOK FM szefową newsroomu w publicznym radiu

Była dziennikarka TOK FM szefową newsroomu w publicznym radiu