SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Agnieszka Kamińska znów szefową Polskiego Radia. Dotychczasowy bilans? "Żadnych sukcesów"

- Pani prezes podjęła się wyzwania, ale nie może pochwalić się wzrostem słuchalności - ocenia Agnieszkę Kamińską prof. Jacek Dąbała, medioznawca z Uniwersytetu Jagiellońskiego. We wtorek Rada Mediów Narodowych zdecydowała, kto dalej pokieruje Polskim Radiem. Stanowisko zachowała Agnieszka Kamińska. - Kompletnie nie ma pojęcia, czym radio publiczne być powinno - uważa Andrzej Siezieniewski, były prezes Polskiego Radia.

Agnieszka Kamińska, fot. Polskie RadioArticle

Dwie dwójki ponownie okazały się szczęśliwe dla Agnieszki Kamińskiej. 22 lutego 2020 r. została powołana na stanowisko prezesa Polskiego Radia.

Efekt głosowania był łatwy do przewidzenia. W Radzie zasiada pięcioro członków: troje - przewodniczący Krzysztof Czabański, Joanna Lichocka i Elżbieta Kruk - jest z PiS, a dwóch - Juliusz Braun i Robert Kwiatkowski - zostało wskazanych przez opozycję. Wystarczy zerknąć na poprzednie głosowania. Wszyscy szefowie rozgłośni regionalnych Polskiego Radia zostali wybrani stosunkiem głosów trzech do dwóch.

We wtorek związani z PiS członkowie RMN zablokowali możliwość przeprowadzenia konkursu na stanowisko prezesa Polskiego Radia. Nie zgodzili się też na dyskusję na temat jedynej kandydatki do zarządu nadawcy publicznego. Kamińska kieruje Polskim Radiem od 2020 jednoosobowo. Rada Mediów Narodowych zdecydowała, że zarząd nie zostanie poszerzony.

Choć w samym PiS nie brakuje głosów krytycznych pod adresem szefowej Polskiego Radia, to nie były one brane pod uwagę. Kamińską krytykował m.in. przewodniczący Rady Programowej Polskiego Radia Marek Suski. Zarzucał jej słabe wyniki słuchalności Trójki. We wtorek - tuż po ponownym wyborze Kamińskiej na stanowiska szefa Polskiego Radia - wiceprzewodniczący klubu PiS w rozmowie z nami dość jednoznacznie ocenił tę decyzję Rady Mediów Narodowych. - Nie są mi znane sukcesy pani prezes Agnieszki Kamińskiej. Polskie Radio jest w zapaści, a jedną z osób, które są temu winne jest właśnie pani prezes. To zła wiadomość dla słuchaczy Polskiego Radia. Dziś RMN wzięła na siebie winę za fatalne wyniki w Polskim Radiu - komentował Marek Suski.

A jak ostatnie dwa lata prezesury Agnieszki Kamińskiej oceniają eksperci z branży radiowej?

"Upadek radia publicznego trwa już sześć lat"

- Tragedia - mówi krótko Leszek Kozioł, były prezes Radia ESKA, dziś szef Radia Wielkopolska. - Jak można tak rozmontować dobrze działające radio? Ale to przecież były decyzje niemerytoryczne.

Jeszcze mocniej mówi Andrzej Siezieniewski, prezes Polskiego Radia w latach 2002-2006 i 2011-2016: - Katastrofa w najważniejszym aspekcie, czyli słuchalności Polskiego Radia, kiedyś publicznego, dziś stricte partyjnego. To, co się stało z Programem Trzecim, ale i z Programem Pierwszym, zasługuje na słowa najwyższego potępienia, ponieważ świadczy o kompletnym braku zdolności do realizowania zadań, jakie stoją przed publicznym nadawcą. Tak się kończy upartyjnianie takich mediów. Ludzie się od nich odwracają, bo nie są zainteresowani tym, by poznawać wyłącznie jeden punkt widzenia na sprawy, które dzieją się w naszym kraju. Polskie Radio nigdy od 1990 r. w taki sposób nie kaleczyło swojej roli społecznej, jak robi to teraz pod rządami pani Kamińskiej, ale i poprzednich trzech prezesów, bo upadek radia publicznego to proces, który trwa już sześć lat.

Gdy PiS wygrało wybory parlamentarne jesienią 2015 r., bardzo szybko zmieniły się władze publicznych mediów. Szefem Telewizji Polskiej na początku 2016 r. został Jacek Kurski, były polityk PiS i Solidarnej Polski. Tego samego dnia na stanowisko prezes Polskiego Radia powołano Barbarę Stanisławczyk-Żyłę. W kolejnym roku jej miejsce zajął Jacek Sobala, a pod koniec 2018 r. publicznemu radiu zaczął szefować Andrzej Rogoyski. Od dwóch lat władzę w Polskim Radiu jednoosobowo sprawuje Agnieszka Kamińska.

Jest stronniczość, są spadki słuchalności

- Pani prezes podjęła się wyzwania, ale nie może pochwalić się wzrostem słuchalności. Ci, którzy przedłużyli jej kadencję, jak widać, akceptują taki stan rzeczy - uważa prof. Jacek Dąbała, medioznawca i audytor jakości mediów z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Spójrzmy na dane o słuchalności głównych anten Polskiego Radia. Gdy prezes Kamińska obejmowała swój urząd, Jedynka i Trójka miały po 5,3 proc. udziału w rynku (badanie Radio Track za okres październik-grudzień 2019 r.). Według ostatniego badania (listopad 2021 r. - styczeń 2022 r.) Jedynka ma 4,9 proc., a Trójka zaledwie - 1,6 proc. Wynik Programu Trzeciego jest najniższy w historii badań. Z kolei Program Pierwszy za czasów prezes Kamińskiej również zanotował najgorszy rezultat. W okresie sierpień-października 2021 r. Jedynka miała tylko 4,2 proc. udziałów w rynku. Gdyby spojrzeć na dane z końcówki 2015 r., gdy "dobra zmiana" nie dotarła jeszcze do Polskiego Radia, widać gigantyczne spadki słuchalności. Jedynka w okresie październik-grudzień 2015 r. miała 9,5 proc. udziału w rynku, a Trójka - 7,8 proc.

- Polskie Radio sprzyja władzy i słuchacze wyczuwają tę stronniczość, stąd spadki słuchalności. A to przecież medium publiczne, które funkcjonuje za pieniądze wszystkich obywateli. A skoro finansuje się je z kieszeni każdego podatnika, czy można kierować przekaz tylko do wybranej grupy? Oczywiście nie - mówi prof. Jacek Dąbała. - Bezstronność jest czymś tak podstawowym w dziennikarstwie, jak dopływ tlenu w ciężkim przebiegu COVID-19. Jeśli nawet najsensowniejszy człowiek decyduje się przyjąć posadę w tej instytucji, gdy podlega ona tak silnym naciskom politycznym, powinien zdawać sobie sprawę, że staje się twarzą obecnej władzy.

Trójka nie do odratowania?

Jak mówi nam medioznawca, prezes Kamińską będzie zawsze kojarzyć przede wszystkim jako osobę, za kadencji której doszło do rekordowych spadków słuchalności. - Reakcja na zmiany w Trójce i odejście tak wielu słuchaczy od swojej ukochanej stacji to brak zgody na dzisiejszy kształt przekazu. Ludzie uciekli od tej anteny i już do niej nie wrócili. Odejście tylu dziennikarzy Trójki to ogromna strata. Praca przez dziesiątki lat nad programem, jego komplementarnością, nazwiskami, które dzień po dniu wypracowywały zainteresowanie słuchaczy, było czymś nieprawdopodobnie cennym. I trzeba się bardzo postarać, by utracić coś takiego. To nie był przypadek, że tylu ludzi chciało słuchać Wojciecha Manna czy Marka Niedźwieckiego. To efekt ich ciężkiej pracy i talentu. Teraz ktoś roztrwonił ten ogromny kapitał. To nie jest kwestia tego, czy kogoś się lubi, czy nie. Każdy prezes powinien spojrzeć na obiektywne wskaźniki: jeśli słuchacze akceptują dziennikarza, słuchają jego programów i reagują na jego obecność na antenie, to znak, że jest ważną częścią zespołu. Nie da się kogoś wylansować tylko dlatego, że bardzo tego chce - uważa prof. Dąbała. - Zniknęła spora część zespołu Trójki. Ci ludzie założyli własne stacje w internecie, które dobrze funkcjonują, co widać po dobrowolnych wpłatach słuchaczy, którzy chcą wspierać swoich ulubionych dziennikarzy.

Zdaniem Andrzeja Siezieniewskiego Trójki nie da się już odbudować. - Radio Nowy Świat i Radio 357 nie znikną z anteny internetowej. I to nawet gdy zmieni się rząd i możliwa byłaby sanacja mediów publicznych. Nie uda się uratować Trójki z tym etosem, z jakim ona funkcjonowała przez całe dziesięciolecia. Jedynkę być może tak, ale to będzie długotrwały proces odbudowywania wiarygodności radia publicznego i przekonania słuchaczy, że to jest uczciwe radio. To, które mamy dziś, takie nie jest - uważa były prezes Polskiego Radia.

Trójka w formacie Oldies?

Z czego zapamięta prezes Kamińską? - Głównie z tego, że nie poradziła sobie z wyznaczonym dla niej zadaniem, nie rozumiejąc istoty radia publicznego - mówi Siezieniewski. Jego zdaniem dwa ostatnie lata to finał procesu psucia radia publicznego. - Rozpoczęła go pani Stanisławczyk-Żyła, później miała godnych kontynuatorów, a pani Kamińska kompletnie nie ma pojęcia, czym radio publiczne być powinno. W sposób mechaniczny realizuje polecenia polityczne. To jest dopełnienie czary goryczy, co najlepiej widać po tym, co stało się z Trójką. Stacja słuchana przez ludzi rozbudzonych intelektualnie, poszukujących wiedzy i ciekawych treści, zaczęła tracić zainteresowanie, gdy zaczęto manipulować choćby przy Liście Przebojów Trójki czy audycjach publicystycznych.

- Wyrzucenie zespołu Trójki, który niósł tę stację i z którym ludzie kojarzyli Program Trzeci, było ruchem samobójczym. A skoro nagle wszyscy odeszli, efekt mógł być tylko jeden. Program Trzeci ma rekordowo niską słuchalność - przyznaje ze smutkiem Leszek Kozioł. Były prezes Radia Eska wspomina, że w latach 80. z uwielbieniem słuchał audycji Piotra Kaczkowskiego, który wychował go muzycznie i otwierał na nieznane wcześniej gatunki muzyczne. - Tej stacji od zawsze słuchało się dla osobowości. Bez nich nie da się robić autorskiego radia. Co można teraz zrobić, skoro nie ma już rozpoznawalnych ludzi? Warunki techniczne stacja ma doskonałe, bo o tylu nadajnikach mogą pomarzyć inne sieci komercyjne z wyjątkiem RMF FM i Radia ZET. Trójka miała co prawda słuchacza wymierającego, a nowych nie przybywało, więc trudno było wymyślić coś odkrywczego. Dlatego wyzerowali tę stację, w nadziei, że można ją zaadresować na nowo. Ale do kogo? Trójka nigdy nie była sformatowana muzycznie, ale może to teraz dla nich jedyna szansa, skoro osobowościami już nie przyciągają? - zastanawia się Leszek Kozioł.

- Nie ma sensu robić konkurencji dla stacji CHR, bo w tym formacie mocne są Radio ESKA i RMF MAXXX, a młodzi słuchacze odchodzą od radia. Nie warto też stawiać na format AC, który zagospodarowały RMF i Zetka. Może Oldies, bo Złote Przeboje trochę odeszły od klasycznego Oldies but Goldies, a i zasięg techniczny mają dużo mniejszy? Ale bardzo trudno będzie pozyskać nowego słuchacza - uważa szef Radia Wielkopolska.

Cyfryzacja radia sukcesem Kamińskiej?

Andrzej Siezieniewski przypomina, że w czasach prezesury Polskiego Radia był członkiem zarządu Europejskiej Unii Nadawców Radiowo-Telewizyjnych. - Pracowaliśmy nad rolą i przyszłością mediów publicznych w państwach demokratycznych przy tak szybko zmieniającym się sposobie odbioru radia. Byłem bardzo przywiązany do zadań, jakie przypisywano radiu publicznemu, natomiast to, co spotkało Polskie Radio po 2016 r., jest zaprzeczeniem tego, czym radio publiczne jest w krajach demokratycznych - mówi Siezieniewski.

Gdy pytam o sukcesy pani prezes, odpowiada krótko: - Żadnego. I nie mówię tego ze złośliwą satysfakcją i przymykając oczy na wszystko, co się wydarzyło w tym czasie w Polskim Radiu. Pani Kamińska podkreśla teraz, uznając to za sukces, że publiczne radio się digitalizuje, że są włączane kolejne częstotliwości w DAB+. Chciałbym jednak przypomnieć, że już w 2014 r. z Janem Dworakiem, ówczesnym przewodniczącym KRRiT, uruchomiliśmy DAB+ w Polsce i ten proces do 2016 r. toczył się dość wartko, a pod koniec 2015 r. mieliśmy już znaczące pokrycie ludnościowe. Gdyby państwo nas wtedy mocniej wsparło, wówczas Polskie Radio w DAB+ obejmowałoby swoim zasięgiem prawie cały kraj. W 2016 r. pan Czabański i pani Stanisławczyk-Żyła ogłosili, że zamrażają proces cyfryzacji radia, bo nie wierzą, że to jest właściwy kierunek. Tymczasem Europejska Unia Nadawców ogłosiła, że jeśli radio się nie zcyfryzuje i pozostanie analogową wyspą w otoczeniu cyfrowym, to w zasadzie przestanie istnieć. Późno, bo po sześciu latach, pan Czabański i jego namiestnicy dostrzegli szansę, by radio cyfryzować, ale to spóźniona reakcja - ocenia Andrzej Siezieniewski.

- Nie ma sukcesu - przekonuje także Leszek Kozioł. - Wyniki głównych anten są tragiczne. Trójka i Jedynka zaliczają najniższe słuchalności w historii. Z takiego obrotu spraw mogą się cieszyć jedynie nadawcy komercyjni, a słuchacze zostali osieroceni. Oczywiście w tej sytuacji pojawiają się głosy, że badania się nieobiektywne, tylko że metodą CATI bada się większość rynków w Europie i tam nikt nie mówi, że metoda jest zła. Po prostu żadnym pomiarem pasywnym nie da się zbadać rynków lokalnych.

Polskiego Radia słuchają nawet w Bangladeszu

To nawiązanie do słów Agnieszki Kamińskiej sprzed roku, gdy komentując coraz słabsze wyniki Jedynki i Trójki skrytykowała badanie słuchalności Radio Track, zarzucając mu nierzetelność i faworyzowanie nadawców komercyjnych. Zdaniem prezes Polskiego Radia badania te "przeszacowują duże miasta, a nie 'doświetlają' reszty Polski" oraz "nie obejmują osób w wieku powyżej 75 lat". - Oznacza to, że osoby z mniejszych miejscowości oraz osoby starsze są pomijane. Ich głos się nie liczy, bo mają mniejszą siłę nabywczą? - spytała Kamińska.

Jednocześnie, gdy w rozmowie z Polską Agencją Prasową podsumowywała 2020 r., chwaliła się uruchomieniem cyfrowego Polskiego Radia Kierowców. - Mamy już słuchaczy nawet w Bangladeszu! - mówiła dla PAP-u. - Program Pierwszy dzięki falom długim jest słuchany w północnej Afryce i na południu Europy, tylko co z tego wynika? Nic - mówi Andrzej Siezieniewski.

Do tego wywiadu odnosi się także były szef Radia ESKA. - Komentarz o słuchaczach w Bangladeszu prezes Kamińskiej jest jak słowa Marka Suskiego o lotnisku w Radomiu, które powinno obsługiwać ruch do Egiptu, bo stamtąd jest bliżej do Afryki niż z Warszawy - ironizuje Leszek Kozioł.

Czy da się jeszcze przywrócić popularność głównych anten Polskiego Radia? - Media publiczne, gdy staną się bezstronne, czyli prawdopodobnie po zmianie władzy, będą musiały odbudować swój wizerunek. To jest możliwe, gdy powstanie demokratyczny rząd, który szanuje media i ceni ich niezależność, choć będzie wymagało od zarządzających Polskim Radiem sporo pracy - uważa prof. Jacek Dąbała.

Pytam Andrzeja Siezieniewskiego o decyzję Rady Mediów Narodowych. Nie ma wątpliwości, jaki będzie werdykt: - Pan Czabański postawił na tym stanowisku panią Kamińską i jej konsekwentnie broni, więc nie przewiduję zaskoczenia. A szkoda, bo trudno dopatrzeć się jakichkolwiek zasług pani prezes. Zresztą pan Czabański swego czasu sam przyłożył rękę do psucia radia i dalej to realizuje.