SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Agnieszka Odorowicz: zaskoczeniem będzie brak Oscara dla „Zimnej wojny” lub „Romy” jako filmu nieanglojęzycznego

- Działania promocyjne i reklamowe „Zimnej wojny” do momentu głosowania członków Amerykańskiej Akademii Filmowej będą bardzo kosztowne, ale mają ogromne znaczenie i nie można ich pominąć. Szanse na statuetkę mamy w kategorii „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Trzeba pamiętać, że Oscary to nagrody amerykańskiego biznesu filmowego, za którymi stoją duże pieniądze i osobiste relacje - komentuje dla Wirtualnemedia.pl Agnieszka Odorowicz, była szefowa PISF, a obecnie członek zarządu Cyfrowego Polsatu.

Agnieszka Odorowicz Article

Jestem pod ogromnym wrażeniem sukcesu „Zimnej wojny”. Cieszę się, że tym razem polski film otrzymał aż trzy nominacje. Dzisiejsze nominacje są sukcesem pod każdym względem, również sukcesem osobistym Pawła Pawlikowskiego, bo to jego historia. Poza tym Ewa Puszczyńska, która jest producentką filmu, udowodniła kolejny raz, że jest świetnym i kreatywnym producentem.

To także sukces całej polskiej kinematografii. Ten bardzo potrzebny film w naturalny sposób podtrzymuje ciekawość o tym, co się dzieje w polskim kinie. Ponadto ponownie film nakręcony w języku polskim i według polskiego scenariusza, z udziałem polskich twórców, otrzymuje nominacje do najbardziej prestiżowej amerykańskiej nagrody.

Dla mnie „Zimna wojna” jest filmowym arcydziełem z każdego punktu widzenia - zarówno docenione przez Amerykańską Akademię Filmową wspaniałe zdjęcia i reżyseria, ale także świetne role pierwszo- i drugoplanowe oraz niezapomniana wirtuozerska muzyka. Zostaną w kanonie polskiej sztuki filmowej i sercach widzów na lata. Zresztą świadczy o tym też frekwencja w kinach, rzadko się zdarza, żeby czarno-biały film, w dodatku w starodawnym formacie i o czasach stalinowskich, był tak popularny wśród widzów.

Promocja filmu w USA

Od momentu ogłoszenia nominacji do momentu głosowania trwa zmasowana promocja „Zimnej wojny”. Promocją i reklamą zajmuje się wynajęta agencja, która ma pieniądze i doświadczenie. Oczywiście, kilka lat temu Akademia wprowadziła ograniczenia aby ukrócić działania promocyjne, często na granicy korupcji. Zakazano na przykład sponsorowania wyjazdów, organizacji eventów na jachtach dla członków Akademii czy wręczania im prezentów.

Dozwolone jest natomiast przypominanie o filmie - służy do tego odpowiednia formuła bezpośredniego zwracania się do członków Akademii, np. „polecamy uwadze” wraz z reklamą filmu. Są to bardzo kosztowne działania, ale mają ogromne znaczenie i nie można ich pominąć. Ważny jest również odpowiednio prowadzony public relations wokół filmu: im więcej sławnych aktorów, reżyserów czy znanych krytyków wypowie się pozytywnie o filmie, tym lepiej. Z całą pewnością przekłada się to później na głosy członków Akademii. Liczy się też odpowiednia dystrybucja, żeby członkowie, którzy do tej pory nie mieli okazji obejrzeć filmu, teraz mogli go obejrzeć. „Zimna wojna” nie jest filmem komercyjnym, dlatego miała dość ograniczoną dystrybucję w USA. Tym większy to sukces.

Szanse na Oscara

Moim zdaniem, najbardziej prawdopodobna jest nagroda za „Najlepszy film nieanglojęzyczny”. Już dzisiaj można powiedzieć, że dużym zaskoczeniem będzie jeśli w tej kategorii nie wygra „Zimna wojna” lub „Roma”. Na te dwa filmy ewidentnie wszyscy zwracają największą uwagę. Pozostałe kategorie dla nieanglojęzycznego filmu to niemalże „kategorie śmierci”. Oscary są jednak nagrodami amerykańskiego biznesu filmowego, za którymi stoją duże pieniądze i osobiste relacje.

W kategorii „Najlepsza reżyseria” i „Najlepsze zdjęcia” ogromnym sukcesem jest sama nominacja! Pamiętajmy, że Gala Oscarów to potężny przemysł z potężnymi pieniądzmi w tle. Tak jak polskiej aktorce w roli po polsku trudno jest otrzymać nominację w kategorii „Główna rola kobieca”, tak samo reżyserowi spoza Stanów Zjednoczonych, który zrealizował film w obcym języku będzie bardzo trudno zgarnąć nagrodę za „Najlepszą reżyserię”.

Choć amerykańscy artyści filmowi bardzo cenią Pawła Pawlikowskiego, to aby otrzymał Oscara musiałby się zdarzyć niemalże cud. Podobnie jest z Łukaszem Żalem. Choć oczywiście bardzo byśmy wszyscy tego chcieli! Bo cuda - jak wiadomo - od czasu do czasu się zdarzają.

Agnieszka Odorowicz od 2005 roku do października 2015 roku była dyrektorem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. W połowie 2015 roku bez powodzenia startowała w konkursie na członków zarządu Telewizji Polskiej, a zasiadała też w radzie nadzorczej Polskiego Radia. W marcu 2016 roku weszła do zarządu Cyfrowego Polsatu, gdzie odpowiada m.in. za produkcję filmów fabularnych przez Grupę Polsat i dystrybucję ich w kinach.

W latach 2003-2005 Odorowicz pracowała w Ministerstwie Kultury, pełniąc kolejno funkcje pełnomocniczki ministra kultury ds. funduszy strukturalnych oraz sekretarza stanu (odpowiadała za departament prawny i ekonomiczny, sprawy europejskie i współpracę z parlamentem). Od 1997 do 2003 roku była dyrektor artystyczną Międzynarodowego Konkursu Współczesnej Muzyki Kameralnej, a w latach 2001-2009 pracowniczką Akademii Ekonomicznej w Krakowie (zajmowała się naukowo zarządzaniem kulturą, ekonomią kultury i promocją regionów, w latach 2002-2004 kierowała na uczelni centrum rozwoju i promocji). Z zawodu jest ekonomistką i managerem kultury, ukończyła Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Agnieszka Odorowicz: zaskoczeniem będzie brak Oscara dla „Zimnej wojny” lub „Romy” jako filmu nieanglojęzycznego

8 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Ina
"Oscary to nagrody amerykańskiego biznesu filmowego, za którymi stoją duże pieniądze i osobiste relacje" - To jaki jest sens, żeby się tym podniecać? I co to ma wspólnego z rzeczywistą wartością filmu? Komu to potrzebne? Że promocja Polski? Kiedyś może i byłaby to promocja, ale czasy się zmieniły i Oscary (oraz inne pomniejsze nagrody-wydmuszki) już nie robią na ludziach takiego wrażenia, zwłaszcza po ostatnich laureatach. "Kształt wody", "La La Land", "Artysta" - widzieliście te "arcydzieła", nudziarskie wydumane produkcje z dużym budżetem? Nigdy już nie pójdę do kina na tzw. oscarowy film.
22 16
odpowiedź
User
lol
"Oscary to nagrody amerykańskiego biznesu filmowego, za którymi stoją duże pieniądze i osobiste relacje" - To jaki jest sens, żeby się tym podniecać? I co to ma wspólnego z rzeczywistą wartością filmu? Komu to potrzebne? Że promocja Polski? Kiedyś może i byłaby to promocja, ale czasy się zmieniły i Oscary (oraz inne pomniejsze nagrody-wydmuszki) już nie robią na ludziach takiego wrażenia, zwłaszcza po ostatnich laureatach. "Kształt wody", "La La Land", "Artysta" - widzieliście te "arcydzieła", nudziarskie wydumane produkcje z dużym budżetem? Nigdy już nie pójdę do kina na tzw. oscarowy film.


Oscar= sława, a co za tym idzie pieniądze, a takie pieniądze można przekazać na kolejne projekty. Może na tobie te nagrody nie robią już wrażenia, ale na branży tak, to nadal duży prestiż dostać nominację, znaleźć się w gronie laureatów.
16 17
odpowiedź
User
Virtu
La la land,widziałem. Świetny. Artystę również. Jes to niesamowite uczucie, gdy siedzi się w kinie, na współczesnym filmie i brak dźwięku az boli, niepokoi widzą. Oscary wciąż się liczą, bo wskazują kierunki, w których podąża światowa kinematografia i są ogromną trampoliną do kariery.
12 14
odpowiedź
User
Ina
Może na tobie te nagrody nie robią już wrażenia, ale na branży tak, to nadal duży prestiż dostać nominację, znaleźć się w gronie laureatów.

No super, że dla branży to jest prestiż, ale co z tym wspólnego mają widzowie, hę? Nie chciałabym, żeby z moich podatków był finansowany szemrany lobbying członków Akademii tylko po to, żeby zadowolić ludzi z branży, których kręci Hollywood i amerykańskie gwiazdy. Jak słyszę, że trzeba na to dużych pieniędzy, i że warto, to mi się słabo robi. Skoro film jest dobry, a członkowie Akademii to profesjonaliści, to dlaczego potrzebują kasy, żeby na niego zagłosować? Chore to jest i widzowie to coraz lepiej rozumieją.
16 9
odpowiedź
User
Zz
No trzeba przyznać ze wypowiedź rzuca na kolana.
10 8
odpowiedź