SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Zmiany w Prawie prasowym: maksymalnie 24 godz. na autoryzację, nie są nią duże zmiany w tekście

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego po konsultacjach społecznych przedstawiło zmienioną wersję nowelizacji Prawa prasowego dotyczącej przepisów o autoryzacji. Według proponowanych zasad nie trzeba już będzie autoryzować stwierdzeń z konferencji prasowych, udzielający wypowiedzi będzie miał maksymalnie dobę na autoryzację, a jeśli wprowadzi w tekście duże zmiany - nie będzie to uznawane za autoryzację.

Article

Nowelizacja przepisów Prawa prasowego została zaproponowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego m.in. dlatego że obecne zapisy są lakonicznie (np. nie wskazują terminów, w których należy skorzystać z prawa do autoryzacji) oraz pochodzą z ustawy z 1984 roku, więc w kilku miejscach odwołują się do nieaktualnych nazw organów państwa, administracji rządowej i sądów.

Projekt nowelizacji opublikowano w połowie lutego i rozpoczęto konsultacje społeczne. W zeszłym tygodniu resort poinformował, że swoje opinie przesłało 14 podmiotów: wydawcy (m.in. Agora, PMP Polskie Media, Grupa Polska Press, Edipresse Polska, Instytut Gość Media, Dziennik Internautów, Niebezpiecznik), organizacje prasowe i dziennikarskie (m.in. Press Club Polska, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej, Izba Wydawców Prasy) oraz organizacje społeczne (Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Konfederacja Lewiatan).

Maksymalnie doba na autoryzację, nie trzeba autoryzować wypowiedzi z konferencji

W pierwszym projekcie nowelizacji zapisano, że czas na wykonanie autoryzacji wynosi 24 godziny w przypadku dzienników i 3 dni w przypadku czasopism. Jednak wydawcy i organizacje podkreślały, że „żywotność” informacji jest obecnie tak krótka, że takie terminy mogą przyczynić się do nieuzasadnionego spowolnienia przepływu informacji. W efekcie skrócono je do 6 godzin dla dzienników oraz 24 godzin dla czasopism. Nie podano osobnych przepisów dla prasy elektronicznej, uznając, że powinna ona być traktowana na równi z prasą tradycyjną.

Czas na autoryzację jest liczony „od momentu przekazania w sposób wzajemnie uzgodniony tekstu dosłownie cytowanej wypowiedzi przewidzianego do publikacji w prasie osobie udzielającej informacji bądź osobie przez nią upoważnionej tak, aby osoba ta mogła się zapoznać z treścią materiału”

Utrzymano przepis, że dziennikarz nie może odmówić prawa do autoryzacji osobie udzielającej wypowiedzi, przy czym dodano dwa wyjątki. Pierwszy dotyczy wypowiedzi, które zostały już opublikowane, a drugie - tych które wcześniej wygłoszono publicznie (np. na konferencji prasowej).

Zaznaczono też, autoryzacją nie są duże zmiany w przesłanym przez dziennikarza tekście. O co konkretnie chodzi? „Zaproponowanie przez osobę udzielającą informacji nowych pytań, przekazanie nowych informacji lub odpowiedzi, a także zmiana kolejności wypowiedzi” - wyliczono w projekcie nowelizacji. Ponadto dodano, że karze za brak autoryzacji nie podlega dziennikarz, który opublikował nieautoryzowaną, ale dosłownie cytowaną wypowiedź.

Brak autoryzacji to wykroczenie, a nie przestępstwo

Nowelizacja pozostawia przepis, że dziennikarz nie może odmówić autoryzacji cytowanej wypowiedzi. Zaznaczono jednak, że dziennikarz ma poinformować osobę udzielającą wypowiedzi o prawie do autoryzacji, a ta osoba powinna niezwłocznie przekazać, że chce z niego skorzystać.

- W toku konsultacji pojawiły się postulaty dodatkowego podkreślenia, że autoryzacja jest prawem osoby udzielającej wywiadu. Dziennikarz nie powinien więc uzyskiwać autoryzacji w każdym przypadku, a jedynie w sytuacjach, w których rozmówca chce z tego prawa skorzystać - uzasadnia tę zmianę Ministerstwo Kultury.

W myśl dotychczasowego Prawa prasowego publikacja wypowiedzi bez autoryzacji była zagrożona karą grzywny lub ograniczenia wolności. W proponowanej nowelizacji określono, że w takim przypadku dziennikarz podlega nie Kodeksowi karnemu, tylko Kodeksowi postępowania w sprawach o wykroczeniu.

- Odpowiedzialność wykroczeniowa ma znacznie łagodniejszy charakter niż odpowiedzialność karna (grzywna jest środkiem nakładanym na wiele osób, np. za naruszenia ustawy - Kodeks drogowy), dotyczy wielu drobnych naruszeń prawa i nie wiąże się z żadnymi dalej idącymi konsekwencjami, jak np. wpis do rejestru skazanych - argumentuje resort.

W ramach konsultacji wydawcy i organizacje zgłosili różne opinie na temat autoryzacji. Niektóre podmioty m.in. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, uważa, że obowiązek autoryzacji powinien zostać zniesiony, ponieważ Prawo prasowe zawiera przepisy obligujące dziennikarzy do zachowania szczególnej staranności i rzetelności oraz działania zgodnego z etyką zawodową. Według SDP stanowi to wystarczającą gwarancję rzetelnego publikowania wypowiedzi udzielanych prasie.

Z drugiej strony Izba Wydawców Prasy stwierdziła, że autoryzacja stanowi element kontroli rzetelności dziennikarstwa oraz zapewnia każdej osobie udzielającej wywiadu prawo do przedstawienia opinii zgodnie ze swoją intencją.

Projekt nowelizacji Prawa prasowego, ze zmianami wprowadzonymi po konsultacjach społecznych, skierowano w minionym tygodniu do Stałego Komitetu Rady Ministrów. Nie wiadomo, kiedy może trafić pod obrady rządu.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Zmiany w Prawie prasowym: maksymalnie 24 godz. na autoryzację, nie są nią duże zmiany w tekście

14 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
prawnik
I tu się otwiera pole do zabawnych interpretacji. Największa afera medialna III RP toczyła się przecież o bardzo malutką zmianę w tekście. Dwa słowa jedynie "lub czasopisma".
A czy dużą zmianą w tekście jest zmiana ledwie trzech liter "nie" na "tak"?

Zauważcie, że zmiana "nie" na "tak" nie mieści się w pojęciu: "Zaproponowania przez osobę udzielającą informacji nowych pytań, przekazanie nowych informacji lub odpowiedzi, a także zmiana kolejności wypowiedzi”
4 3
odpowiedź
User
jadek
I co lewactwo? Jak wasi pseudo demokraci rządzili 8 lat chętnie niszczyli media i trzymali na smyczy m.in. tymi przepisami a dopiero straszny pis je łagodzi ☺☺
6 19
odpowiedź
User
prawnik
I co lewactwo? Jak wasi pseudo demokraci rządzili 8 lat chętnie niszczyli media i trzymali na smyczy m.in. tymi przepisami a dopiero straszny pis je łagodzi ☺☺


Charakterystyczne: wyzwanie innych od "lewactwa" i użycie słowa z tematyki zwierzęcej - "smycz". I obowiązkowo błąd ortograficzny i emotik.

Będzie to kłopotliwe "złagodzenie". Takie rzeczy, jak brak obowiązku autoryzowania wypowiedzi publicznych są ustalone w orzecznictwie od z górą 10 lat. I nie budzą żadnych wątpliwości. Nowinką jest termin 24h, bo w orzecznictwie uznawano bardziej plastyczne określenie "bez zwłoki".
I tak naprawdę, jeśli coś jest słabego w prawie prasowym, to nazwanie "sprostowaniem" konstrukcji de facto polemicznej (sugestia prawdziwości).

**
Tak naprawdę wolałbym, żeby prawa prasowego w ogóle nie dotykano. Jest stare, miejscami antyczne, ale większość adresatów wie, jak je obsługiwać. A jak ktoś zaczyna nowelizować, zawsze pojawiają się "wrzutki".
13 4
odpowiedź
User
do jadek
Jak obecnie rządzący tacy demokraci to by z tej ustawy usunęli wpisy o Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, Radach Narodowych i innych komunistycznych pozostałościach, bo miejscami to żal patrzeć na to prawo
4 2
odpowiedź
User
prawnik
Jak obecnie rządzący tacy demokraci to by z tej ustawy usunęli wpisy o Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, Radach Narodowych i innych komunistycznych pozostałościach, bo miejscami to żal patrzeć na to prawo


To zabawne, ale pozbawione znaczenia normatywnego. W prawie polskim zastosowano w okresie II RP konstrukcję, iż ilekroć ustawa mówi o Cesarstwie Rosyjskim (itd.) rozumie się przez to Rzeczpospolitą Polską, o ile ustawa nie stanowi inaczej. I tej tradycji trzymamy się do dziś.
Odwołania do dawnych nazw państw są wcale częste. Najdawniejszym aktem, przy którym przyjmowałem ciągłość prawną, był Kodex Cywilny Królestwa Polskiego (Dz.Pr.K.P. Tom X, Nr 41, s. 3), ale jest kilka przepisów prawnych jeszcze starszych, wprost z Kodeksu Napoleona (na terenie Księstwa Warszawskiego i WM Gdańska). I tam nadal powołujemy się na Xięstwo Warszawskie jako nazwę państwa (ma znaczenie przy regulowaniu własności wielusetletnich dróg, wód i placów).

Któraś z podkomisji powołanych kilka lat temu pracuje nad wykasowaniem "PRL-ów" z ustaw. Prace są kontynuowana w obecnym Sejmie. Biorąc pod uwagę monstrualną rozległość prawa RP są szanse, że ten (lub następny) parlament powyciera stare nazewnictwo. Ale to robota niełatwa i benedyktyńska.
3 1
odpowiedź
User
jadek
Jak obecnie rządzący tacy demokraci to by z tej ustawy usunęli wpisy o Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, Radach Narodowych i innych komunistycznych pozostałościach, bo miejscami to żal patrzeć na to prawo


czytałeś ten tekst, mądralo? bo tam wyraźnie jest napisane, że m.in. te zaszłości chcą usunąć...
1 0
odpowiedź
User
jadek
I co lewactwo? Jak wasi pseudo demokraci rządzili 8 lat chętnie niszczyli media i trzymali na smyczy m.in. tymi przepisami a dopiero straszny pis je łagodzi ☺☺


Charakterystyczne: wyzwanie innych od "lewactwa" i użycie słowa z tematyki zwierzęcej - "smycz". I obowiązkowo błąd ortograficzny i emotik.

Będzie to kłopotliwe "złagodzenie". Takie rzeczy, jak brak obowiązku autoryzowania wypowiedzi publicznych są ustalone w orzecznictwie od z górą 10 lat. I nie budzą żadnych wątpliwości. Nowinką jest termin 24h, bo w orzecznictwie uznawano bardziej plastyczne określenie "bez zwłoki".
I tak naprawdę, jeśli coś jest słabego w prawie prasowym, to nazwanie "sprostowaniem" konstrukcji de facto polemicznej (sugestia prawdziwości).

**
Tak naprawdę wolałbym, żeby prawa prasowego w ogóle nie dotykano. Jest stare, miejscami antyczne, ale większość adresatów wie, jak je obsługiwać. A jak ktoś zaczyna nowelizować, zawsze pojawiają się "wrzutki".


zwykły propagandysta peowski z ciebie, a nie żaden prawnik. masz płacone od sztuki komentarza pochwalnego dla twoich mocodawców, więc nawet pozytywną dla pisu informację musisz jakoś opluć. ale argumentów w twoich wypowiedziach brak. pomijasz wszelkie pozytywne fakty z tekstu i wklejasz bzdurne opinie na temat pobocznych i wydumanych kwestii. to właśnie lewactwo:)
2 4
odpowiedź
User
hel
Jak obecnie rządzący tacy demokraci to by z tej ustawy usunęli wpisy o Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, Radach Narodowych i innych komunistycznych pozostałościach, bo miejscami to żal patrzeć na to prawo


"Nowelizacja przepisów Prawa prasowego została zaproponowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego m.in. dlatego że obecne zapisy są lakonicznie (np. nie wskazują terminów, w których należy skorzystać z prawa do autoryzacji) oraz pochodzą z ustawy z 1984 roku, więc w kilku miejscach odwołują się do nieaktualnych nazw organów państwa, administracji rządowej i sądów."

Z tego akapitu in fine wynika, że powinno to zostać zmienione.
0 1
odpowiedź
User
prawnik

zwykły propagandysta peowski z ciebie, a nie żaden prawnik. masz płacone od sztuki komentarza pochwalnego dla twoich mocodawców, więc nawet pozytywną dla pisu informację musisz jakoś opluć. ale argumentów w twoich wypowiedziach brak. pomijasz wszelkie pozytywne fakty z tekstu i wklejasz bzdurne opinie na temat pobocznych i wydumanych kwestii. to właśnie lewactwo:)


Bla, bla, bla. Zmyślasz o opluwaniu, płatnych komentarzach, wyzywasz od lewaków, a o różnicy między "24h" a "bez zwłoki" mówić nie chciałeś;P

Nie popieram obecnie zastosowanego rozwiązania, tym bardziej, że sam zgłosiłem kilka lat temu inne: W art. 14 ust. 2 p.pr. przed treścią obecnie obowiązującą proponowałem słowa: "Jeśli tak uprzednio uzgodniono w formie pisemnej [dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji...] ".
Przesuwałoby to autoryzację na grunt dyspozytywny (umowy, decyzji stron).
Ale pomysł nie spotkał się z powszechną aprobatą, bo marzenie było takie, by autoryzację, jako konstrukcję, w całości znieść.
4 2
odpowiedź
User
Aspen
marzenie było takie, by autoryzację, jako konstrukcję, w całości znieść.


Współpraca na linii pytający-pytany to nie tylko przepisy prawa prasowego, to także kultura osobista, szacunek dla rozmówcy, rzetelność, uczciwość itp.

Widzę to następująco.
Jeśli pytany zechce zmienić za dużo, to wypowiedź się nie ukaże, a cwaniak nie zostanie więcej zapytany o cokolwiek.
Jeśli pytany zechce tylko poprawić nieścisłości lub formę, przy zachowaniu sensu, pytającemu krzywda się nie stanie.
2 0
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing