SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Elon Musk chce większej swobody na Twitterze. „Kluczem kontrola narracji"

Za 44 mld dolarów Elon Musk kupił Twittera. Jednocześnie zdradził swoje śmiałe plany dotyczące przyszłości serwisu. Branża nie kryje swoich wątpliwości i obaw związanych z nowym właścicielem Twittera, i przyjmuje obecną zmianę raczej chłodno. - Musk to człowiek biznesu, który może wreszcie doprowadzić do rentowności Twittera. Ale zapowiedzi absolutnej „wolności słowa” w serwisie budzą dreszcz niepokoju, bo mogą oznaczać brak profesjonalnej moderacji i w konsekwencji wielki chaos na platformie - oceniają eksperci w rozmowach z Wirtualnemedia.pl.

Elon Musk, fot. YouTube/TEDArticle

W poniedziałek Twitter ogłosił, że zawarł umowę z Elonem Muskiem. Właściciel Tesli i SpaceX kupi serwis społecznościowy za kwotę ok. 44 mld dol.

Zgodnie z warunkami umowy, po zamknięciu transakcji akcjonariusze Twittera otrzymają 54,2 dol. w gotówce za każdą akcję zwykłą Twittera. Oznacza to 38-proc. premię w stosunku do ceny akcji dzień przed ujawnieniem przez Muska posiadania udziałów w spółce - miał dotąd 9,2 proc. akcji firmy. Po ogłoszeniu zakupu notowania Twittera na giełdzie w Nowym Jorku zostały zawieszone, ale wczoraj na koniec dnia kurs spadł do 49,7 dol.

Czytaj także: Kupił NFT pierwszego tweeta twórcy Twittera za 2,9 mln dolarów, teraz nie może go sprzedać

- Rada dyrektorów Twittera przeprowadziła przemyślany i kompleksowy proces oceny propozycji Elona ze świadomym skupieniem się na wartości, pewności i finansowaniu - napisał w oświadczeniu prezes Twittera Bret Taylor, nazywając umowę „najlepszą ścieżką dla akcjonariuszy Twittera". Transakcja ma zostać sfinalizowana do końca 2022 r.

Dorsey się cieszy, Unia ostrzega

W związku z zakupem Twittera Musk zapowiedział, że zamierza „odblokować” serwis, i powtórzył swoje wcześniejsze recepty na, jego zdaniem, uzdrowienie platformy.

- Wolność słowa jest podstawą funkcjonującej demokracji, a Twitter jest cyfrowym placem miejskim, na którym debatuje się o sprawach kluczowych dla przyszłości ludzkości - stwierdził Elon Musk w tweetcie. - Chcę również, aby Twitter był lepszy niż kiedykolwiek, wzbogacając produkt o nowe funkcje, otwierając kody źródłowe algorytmów, aby zwiększyć zaufanie, pokonując spamujące boty i uwiarygadniając wszystkich ludzi. Twitter ma ogromny potencjał – nie mogę się doczekać współpracy z platformą i społecznością użytkowników, aby ją odblokować.

Przejęcie Twittera przez Muska wywołało na świecie mieszane reakcje. Wsparcia dla tej transakcji oraz satysfakcji z przejęcia serwisu przez nowego właściciela nie krył Jack Dorsey, współzałożyciel Twittera i do niedawna jego szef.

- Liczy się dla mnie tylko pomysł i usługa, dlatego zrobię wszystko, aby je chronić – zaznaczył Dorsey w serii tweetów. - Twitter jako firma zawsze był moim jedynym wyzwaniem i największym żalem. Stał się własnością Wall Street i modelu reklamowego. Odebranie go z rąk Wall Street to właściwy pierwszy krok. Zasadniczo uważam, że nikt nie powinien być jedynym właścicielem Twittera ani nim zarządzać. Jednak jeśli chodzi o uleczenie problemów firmy, Elon jest jedynym rozwiązaniem, któremu ufam. Ufam jego misji rozszerzania światła świadomości. Cel Elona, aby stworzyć platformę, która będzie „maksymalnie zaufana i szeroko dostępna”, jest słuszny. To jest właściwa droga... wierzę w to z całego serca.

Nie wszyscy tak entuzjastycznie jak Dorsey potraktowali zakup Twittera przez Muska. Wśród głosów na „nie” pojawiły się obawy, że zapowiadania przez miliardera idea absolutnej „wolności słowa” w serwisie może w konsekwencji oznaczać np. powrót zablokowanego wcześniej na platformie byłego prezydenta USA, Donalda Trumpa.

Co prawda Trump w odpowiedzi na te spekulacje stwierdził kategorycznie, że nie zamierza powracać na Twittera, i zamierza pozostać wierny swojemu własnemu projektowi aplikacji społecznościowej Truth Social, nie wiadomo jednak na ile poważnie można traktować te deklaracje.

Swoje wątpliwości związane z planami Muska wobec Twittera artykułuje także Unia Europejska. Bruksela ostrzegła, że Twitter musi dostosować się do nowych zasad cyfrowych UE pod kontrolą nowego właściciela, w przeciwnym razie grożą mu wysokie grzywny lub nawet zakaz prowadzenia działalności.

Thierry Breton, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego powiedział „Financial Times”, że Elon Musk musi przestrzegać zasad dotyczących moderowania nielegalnych i szkodliwych treści online.

- Witamy wszystkich. Jesteśmy otwarci, ale na naszych warunkach – stwierdził kategorycznie Breton. - Każdy, kto chce korzystać z tego rynku, będzie musiał przestrzegać jego zasad. Zarząd Twittera będzie musiał upewnić się, że jeśli będzie on działał w Europie spełni zobowiązania, w tym dotyczące moderacji, otwartych algorytmów, wolności słowa, przejrzystości zasad, obowiązku przestrzegania naszych własnych reguł dotyczących mowy nienawiści, revenge porn czy molestowania. Jeśli Twitter nie będzie przestrzegał unijnego prawa, to zostaną nałożone na niego sankcje - 6 proc. przychodu, a jeśli będzie kontynuował działalność, otrzyma zakaz prowadzenia działalności w Europie – ostrzegł unijny komisarz.

Z kolei Jen Psaki, rzeczniczka Białego Domu odnosząc się do ogłoszonej transakcji zaznaczyła podczas konferencji prasowej, że prezydenta Joe Bidena od dawna martwi rosnąca dominacja największych platform społecznościowych w sferze publicznej, i skupianie wpływu tych serwisów na odbiorców w rękach wąskiej grupy bogatych biznesmenów.

Kluczem kontrola narracji

Czy przejęcie Twittera przez Elona Muska będzie oznaczało zmierzch serwisu w takiej postaci, w jakiej znany jest on od lat? Jak przyszłość może czekać platformę? W rozmowach z Wirtualnemedia.pl większość ekspertów jest zdania że tak, czy inaczej nadejście Muska będzie oznaczać dla Twittera trzęsienie ziemi, pozostanie tylko kwestia stopni w „cyfrowej” skali Richtera.

Wojtek Kardyś, konsultant biznesowy i specjalista od komunikacji internetowej i digital marketingu w odpowiedzi na nasze pytania nie ma optymistycznych prognoz.

- Szczerze mówiąc – to nic dobrego. Jestem po tej stronie barykady, która twierdzi, że jedna osoba nie powinna mieć pełnej kontroli nad Twitterem – zaznacza Wojtek Kardyś. - Elon twierdzi, że jest ewangelistą free speech. Tylko pytanie: czyje głosy są bardziej wolne? On jest biznesmenem, będzie robił wszystko by pomnażać swoje zyski. Widzieliśmy to już, jak spekulował na Twitterze kursami Tesli, Bitcoina czy Dogecoina - teraz może robić pod płaszczykiem „wolnej mowy”.

Ekspert przypomina, że w 2013 r. została kupiona gazeta „The Washington Post” przez Jeffa Bezosa. - Do dzisiaj powstają na ten temat memy i pojawiają się porównania, jak wyglądały nagłówki kiedyś, a jak teraz – podkreśla Kardyś. - Wpływ szefa jest zawsze widoczny w produkcie. Tak samo będzie z Twitterem. Nie wydaje mi się, by Muskowi chodziło o zysk tej platformy (z którym Twitter zawsze miał problem) - jemu chodzi o kontrolę narracji. To już jest bezcenne.

Nasz rozmówca przyznaje, że dopiero okaże się, jakie konsekwencje dla użytkowników Twittera będzie miała obecność Muska jako właściciela.

- Zobaczymy w jaką stronę pójdzie Twitter pod rządami Muska – ocenia Kardyś. - Jeżeli faktycznie wyprowadzi go z giełdy, będzie miał 100-proc. kontrolę nad produktem, to faktycznie, zmiany będą następować szybko, dynamicznie (nikogo nie będzie musiał pytać o zdanie). Wiadomo, że już w najbliższym czasie pojawi się długo wyczekiwany edit button. Pytanie - czy nie przedobrzy? Zobaczymy.

Dlaczego Musk zdecydował się na przejęcie Twittera? - Tak jak wspomniałem wcześniej, chodzi o kierowanie narracją – zaznacza Kardyś. - W żadnym innym portalu społecznościowym newsy nie rozprzestrzeniają się tak szybko, jak właśnie na Twitterze. To kolebka dziennikarzy, polityków i biznesmenów. Dzięki władzy absolutnej w tym portalu, Musk będzie mógł sterować „free speech” tak, jak mu to wygodne (i chroni jego interesy), co osobiście uważam za niezwykle niebezpieczne. Tak, Elon Musk jest jednym z najpopularniejszych innowatorów (myślę, że można go określić jako geniusza bądź wizjonera na miarę Jobsa) naszych czasów, oby mu z tego powodu sodówka nie uderzyła do głowy (a wiemy, że ma ku temu skłonności, wystarczy przesłuchać jakikolwiek z nim wywiad).

Prof. Dariusz Jemielniak, szefa Katedry Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym Akademii Leona Koźmińskiego jest zdania, że plany przyszłości Twittera deklarowane przez Muska mogą oznaczać totalny chaos w serwisie, nad którym nikt nie ma kontroli.

- Dla Twittera to przejęcie jest atrakcyjne z jednego powodu: pozwala akcjonariuszom zarobić – wyjaśnia krótko Dariusz Jemielniak. - Sam serwis być może także zacznie poprawiać rentowność, choć to akurat trudno stwierdzić - natomiast spodziewam się niestety istotnego pogorszenia jakości korzystania z niego, bo Musk jest zagorzałym przeciwnikiem jakiejkolwiek moderacji. Walka z trollingiem, hejtem i dezinformacją to dla niego cenzura i brak wolności słowa - określa się wręcz jako „absolutysta” w tej materii, choć mam nadzieję, że rozumie chociaż potrzebę blokowania dystrybucji pornografii dziecięcej.

Według naukowca, jeśli Musk spełni swoje obietnice, możemy się spodziewać ewolucji Twittera w kierunku Hyde Parku, w dodatku z dalszym zaciemnianiem obrazu (Musk, choć popiera „wolność słowa”, to jednocześnie jest za wprowadzeniem przycisku „edytuj”, który ułatwia zacieranie śladów i przeformułowywanie ostrych wypowiedzi).

- Zmiana będzie też zdecydowanie na gorsze dla świata nauki - o ile obecnie Twitter przynajmniej w niewielkim stopniu utrudnia zbieranie danych, można się spodziewać, że zacznie aktywnie tępić badaczy z prostego powodu: będą w stanie wykazać szkody społeczne, które tak rozumiany „wolnościowy” serwis wyrządzi – przewiduje Jemielniak. - Ingerencje w demokratyczne wybory, dezinformacja medyczna, kłamstwa biznesowe i polityczne - hulaj dusza.

Zdaniem eksperta jedyna pociecha polega na tym, że w zasadzie wszystkie duże serwisy internetowe musiały się nauczyć moderacji, bo bez niej trudno prowadzić dużą społeczność, więc jeśli „wolność słowa” zacznie kolidować z biznesem, to może nawet Musk się nieco zreflektuje.

Kupić krowę, by napić się mleka

Artur Roguski, autor książki „Zrozumieć social media”, ekspert mediów społecznościowych nie wyklucza, że po zmianie właściciela Twitter w nadchodzących latach może stać się wręcz serwisem niszowym.

- Sama decyzja o zakupie mnie nie zaskoczyła, ale kwota już tak – przyznaje Artur Roguski. - Jestem bardzo ciekawy, do czego Elon Musk będzie chciał wykorzystać Twittera. Zmiany będą, zapewne to właśnie one pchnęły miliardera do kupna jednej z najbardziej popularnych platform społecznościowych. Obserwując to, co Musk robił w ostatnich latach, sposób w jaki działa w przestrzeni internetowej, można się spodziewać, że zmiany będą znaczące i nagłe. Obawiam się, że spowodują odejście dużej części użytkowników, a że świat nie lubi pustki to zapewne część z nich przeniesie się na inne serwisy. Jednym z takich wygranych może okazać się Tumblr, który parę lat temu zaliczył olbrzymi kryzys i odpływ użytkowników. Niemal w ciemno można obstawiać, że Twitter też obrośnie kryptowalutami i NFT, o których Musk chętnie i często ćwierka.

Nasz rozmówca zdradza, że jeśli miałby zabawić się we wróżkę i spojrzał w kryształową kulę, to zobaczyłby zapewne Twittera za 3-4 lata jako niszowe, technologiczne medium z grupą bardzo zaangażowanych użytkowników. Bardzo możliwe też, że takie kategorie jak sport czy polityka stworzą własne media na wzór Twittera.

Z kolei Anna Robotycka, managing partner w F11 Agency / AMIN Worldwide jest zdania, że zapowiedziana przez Muska totalna wolność na Twitterze tylko zwiększy problemy, z którymi serwis do tej pory nie potrafił sobie poradzić.

- Elon nie ma doświadczenia w kupowaniu i zarządzaniu dojrzałymi firmami, z ich ponad siedmioma tysiącami pracowników (jak w przypadku Twittera), własnymi politykami, zdefiniowanym algorytmem działania etc. - zauważa Anna Robotycka. - To startupowiec, który kupuje krowę, by napić się mleka, choć nie musi tego robić.

Według ekspertki, pod kątem ekonomicznym ruch zakupu Twittera po cenie wyższej za akcję niż giełdowa wycena jest ryzykowny. - Nawet jeśli jeszcze kilka miesięcy temu akcje Twittera były wyceniane wyżej, to pamiętajmy, że zostały one obniżone przez słabnącą wiarę inwestorów w to, by Twittera dało się „naprawić” – zaznacza Robotycka. - Przejęcie serwisu oznacza też pierwszy przypadek wycofania docelowo z giełdy tak dużej platformy społecznościowej, co już samo w sobie będzie ciekawym zjawiskiem.

Według ekspertki, pod kątem zaś strategicznym pamiętamy, że Elon Musk dość szybko traci zainteresowanie nowymi zabawkami i zaczyna angażować się w nowe projekty szybciej niż mały chłopiec wymienia na nowe samochodziki w piaskownicy.

- Twitter od bardzo wielu lat nie potrafi sobie poradzić z problemem moderacji, trolli, dezinformacji oraz monetyzacji platformy – przypomina Robotycka. - Zapewnienia Elona Muska, że kluczowym aspektem jest dla niego wolność słowa traktuję raczej z obawą o to, iż zalew fake newsów, teorii spiskowych i po prostu spamu będzie jeszcze większy niż dotychczas. Tyle, że ów zalew zostanie nazwany falą wolności słowa, która w końcu dotarła do Twittera.

Elon Musk to nic dobrego?

W rozmowie z nami Robert Sosnowski, CVO w Biuro Podróży Reklamy przyznaje, że na razie w sprawie przyszłości Twittera więcej jest pytań, niż odpowiedzi.

- Jeśli wypowiedzi Elona Muska brać serio, to Twitter może stać się miejscem, w którym będą głoszone wszelakie, również bardzo radykalne wypowiedzi – przewiduje Robert Sosnowski. - Ale tak naprawdę nie wiadomo, czy właśnie tak należy rozumieć ten ruch i czy Musk np. przywróci na Twitterze konto Trumpa i utoruje mu drogę do zwycięstwa wyborczego. A może to Elon Musk chce być prezydentem USA? Jaki jest plan nie wiemy. Może jest ich kilka, a zostaną zrealizowane te, które uda się wprowadzić w życie.

Nasz rozmówca zaznacza, że na ten moment zwrot z akcji jest bardzo korzystny dla właścicieli udziałów Twittera, bo te podrożały o 38 dol. za akcję. Ale jak sytuacja rozwinie się dalej, ciężko powiedzieć.

- Wszelkie scenariusze są możliwe – ocenia Sosnowski. - Twitter może zyskać, może stracić. Elon Musk zapewnił Tesli bardzo wysoką wycenę akcji mimo, że nie wydaje się, aby wycena ta miała pokrycie w realnej produkcji. To samo może stać się z Twitterem, którego Musk jest świadomym userem (ponad 85 mln followersów). Ale jednocześnie Elon pokazał już niejednokrotnie, że potrafi zachować się bardzo nieodpowiedzialnie i nieprzewidywalnie. Na razie rynek ten miks jego zachowań kocha i dobrze wycenia. Ale jak będzie dalej, czas pokaże.

Ekspert sądzi, że zakup Twittera to tak naprawdę dywersyfikacja aktywów Elona Muska. - Korzysta z dobrej koniunktury na akcje Tesli i stara się zapewnić sobie z jednej strony alternatywny biznes, a pewnie jednocześnie szuka synergii między biznesami. Nie można też wykluczyć, że ma też jakieś nowe śmiałe plany, które dopiero poznamy – zaznacza Sosnowski.

Filip Cieślak, szef 110% Social jest zdania, że forsowana przez Muska idea pełnej swobody wypowiedzi to w wypadku mediów społecznościowych utopia.

Czytaj także: Fałszywe wideo o wojnie w Ukrainie zyskują masową popularność na TikToku

- Czytając „manifest” Muska zastanawiałem czy przypadkiem zawarte w nim postulaty same się nie wykluczają – zdradza Filip Cieślak. - Wolność słowa jest piękną ideą, bardzo nośną i wiele obiecującą. Niemniej, jak wiemy, osiągnięcie jej w serwisach społecznościowych (i nie tylko) jest już sprawą co najmniej utopijną. Przede wszystkim dlatego, że każdy tę ideę rozumie inaczej, co powoduje już polaryzację i dalsze kłopoty oraz konflikty.

Jak zaznacza nasz rozmówca, na tej zasadzie do Twittera powinien powrócić np. Donald Trump. - Jego usunięcie kilka lat temu przecież nie pasuje do tego jak „nowego Twittera” opisuje Musk – zwraca uwagę Cieślak. - Przecież każdy ma prawo tam funkcjonować, niezależnie od swoich poglądów i ich ostrości? Dlatego jestem ostrożny i daleki od hurraoptymizmu - raczej spodziewam się wdrożenia funkcji, których twórcy Tesli do tej pory brakowało. Trzymam kciuki za walkę z botami, bo to faktycznie jeden z ogromnych problemów, które trapią tę platformę.

Dołącz do dyskusji: Elon Musk chce większej swobody na Twitterze. „Kluczem kontrola narracji"

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Fjuczer
Pozbawiony skrupułów bogacz przejmuje władzę nad światem, podstawiając przekupionych liderów - już wkrótce :)
odpowiedź
User
Triari
Brawo Elon! Wolne media! Go Elon!
odpowiedź
User
zorg
Ależ cyrk , dla piewców "wolności słowa" i "wolnych mediów" najważniejsze jest utrzymanie na Twitterze cenzury !!!!!!!!!!!
odpowiedź