SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Czy LOT przetrwa? "Pomoc państwa to ostatnia szansa"

Pomoc publiczna dla LOT-u to ostatnia szansa na restrukturyzację przewoźnika bez ogłaszania upadłości. Bogusław Kowalski, ekspert infrastrukturalny uważa, że choć to działanie spóźnione, to wciąż jest szansa, a utrzymanie narodowego przewoźnika ma wartość dla gospodarki. Konieczne jest jednak szukanie oszczędności np. poprzez obniżenie opłat dla LOT-u na Lotnisku Chopina w Warszawie.

Czy LOT przetrwa?

- Podjęto decyzje, że program restrukturyzacji będzie dotowany ze środków publicznych, ale trzeba pamiętać, że można to zrobić raz na 10 lat, a więc następnej próby już nie będzie. Później pozostanie już restrukturyzacja przez upadłość, a więc najbardziej bolesne i dla kooperantów, i dla pracowników, i dla pasażerów, i dla wizerunku firmy narzędzie tej restrukturyzacji, więc póki jeszcze można, choć i tak to już jest dalece spóźnione działanie, trzeba korzystać z tej ostatniej szansy, jaką ma LOT – podkreśla Bogusław Kowalski, pracownik naukowy Katedry Logistyki Wyższej Szkoły Bankowej w Bydgoszczy i ekspert w Zespole Doradców Gospodarczych TOR.

Kowalski uważa, że LOT przeoczył moment, w którym niezbędne było cięcie kosztów. Gdy na rynku pojawili się tzw. przewoźnicy niskokosztowi, polski przewoźnik narodowy nie wykorzystał popytu na tanie loty do zdywersyfikowania oferty. Zamiast głębokiej restrukturyzacji skupił się na wyprzedaży majątku. Polskie linie lotnicze sprzedały m.in. LOT Catering, LOT Aircraft Maintenance Services zajmujący się obsługą techniczną, oraz LOT Services, spółkę obsługującą samoloty na lotnisku.

Wyprzedaż majątku nie rozwiązała jednak problemów ze zbyt wysokimi kosztami LOT-u. To doprowadziło według Kowalskiego do sytuacji, w której pomoc państwowa jest ostatnią deską ratunku. Równocześnie z głęboką restrukturyzacją linii niezbędne jest też poprawienie koordynacji pomiędzy Ministerstwem Skarbu Państwa, które jest właścicielem LOT-u, a resortem transportu, który nadzoruje Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL).

- LOT dostarcza około 40 proc. przychodów dla portu lotniczego na Okęciu. PPL od kilku lat generuje dodatni wynik finansowy, dość znaczny, natomiast LOT ujemny. Tutaj dopatrywałbym się pewnego potencjału naprawy sytuacji, lepszego wyregulowania kosztów dostępu do infrastruktury dla LOT-u, który z jednej strony poprawiłby jego sytuację finansową, być może ograniczył pomoc publiczna w tym zakresie, a na pewno poprawił jego konkurencyjność, kosztem obniżenia przychodów portów lotniczych – proponuje Kowalski. - Pamiętajmy, że infrastruktura nie jest od tego, aby przynosić wielkie dochody. Ona ma stwarzać warunki do rozwoju rynku i świadczenia usług.

Kowalski przekonuje, że utrzymanie narodowego przewoźnika ma sens jedynie wtedy, jeśli linia będzie na siebie zarabiać. Dodaje, że w tej chwili nie warto już zastanawiać się nad sensem przyznania pomocy publicznej, bo ta została już przekazana LOT-owi. Trzeba ją jednak jak najlepiej spożytkować.

- Utrzymanie LOT-u ma swoją wartość. Tego nie należy lekceważyć jako podmiotu na mapie gospodarczej. Narodowy przewoźnik to przede wszystkim miejsca pracy, to pewien potencjał inżynierski wiedzy o tym, jak zarządza się, prowadzi i uczestniczy w ruchu lotniczym – zaznacza ekspert.

Zarząd LOT-u oraz MSP dzięki restrukturyzacji chcą doprowadzić do sprzedaży przewoźnika inwestorowi prywatnemu. Pomimo pojawiających się informacji o zainteresowaniu ze strony innych linii, m.in. British Airways, Turkish Airlines, Norwegiana, a ostatnio arabskich Etihad Airways, na razie nie ma żadnych potwierdzonych ofert. Zgodnie z unijnym prawem inwestorzy spoza terenu Wspólnoty nie mogą posiadać większościowego pakietu akcji w liniach lotniczych zarejetrowanych na terenie UE.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Czy LOT przetrwa? "Pomoc państwa to ostatnia szansa"

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
złodzieje
Kiedyś mieliśmy cukrownie, fabryki i inne. Teraz w ich miejscach stają francuskie, niemieckie markety - firmy, w których kupujemy ich produkty. Dajemy Im zarobić a sami to co zarobimy wydajemy u nich. Państwo na tym nie zarabia, więc kosi nas na podatkach bo z czegoś musi żyć. Ponadto dług publiczny rośnie. Kupujemy produkty francuskie, holenderskie, nasi bankrutują bo nasze rządy od 15 lat sprzedają się za granice, bo inwestorom zagranicznym oplaca się i warto zainwestować w fabryki, spółki, firmy Polskie, ale polakom i naszemu rządowi nie. Albo mamy idiotów na stanowiskach którzy nie potrafią zarządzać, albo biorą kase za wyprzedaż pod stołem. Myślę że jedno i drugie bo tak kompletnym idiotom to nawet polski poseł nie jesT!!!
9 8
odpowiedź
User
złodzieje
"złodzieje" napisał(a): Kiedyś mieliśmy cukrownie, fabryki i inne. Teraz w ich miejscach stają francuskie, niemieckie markety - firmy, w których kupujemy ich produkty. Dajemy Im zarobić a sami to co zarobimy wydajemy u nich. Państwo na tym nie zarabia, więc kosi nas na podatkach bo z czegoś musi żyć. Ponadto dług publiczny rośnie. Kupujemy produkty francuskie, holenderskie, nasi bankrutują bo nasze rządy od 15 lat sprzedają się za granice, bo inwestorom zagranicznym oplaca się i warto zainwestować w fabryki, spółki, firmy Polskie, ale polakom i naszemu rządowi nie. Albo mamy idiotów na stanowiskach którzy nie potrafią zarządzać, albo biorą kase za wyprzedaż pod stołem. Myślę że jedno i drugie bo tak kompletnym idiotom to nawet polski poseł nie jesT!!!

*idiotą - bo się zdenerwowałem
9 8
odpowiedź