SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Dziennikarze „Warszawskiej Gazety” zaprzeczyli, jakoby podszywali się pod Tomasza Lisa na Twitterze

Dziennikarze „Warszawskiej Gazety” podkreślili, że nie prowadzili fałszywego konta twitterowego Tomasza Lisa, z którym miał skontaktować się sędzia Wojciech Łączewski, żeby ustalić sposoby walki z rządem PiS. Sprawę wcześniej opisał serwis Kulisy24.com, także nie podając tożsamości autora prowokacji.

Article

Serwis Kulisy24.com i „Warszawska Gazeta” podały, że sędzia Wojciech Łączewski, który wydał m.in. wyrok skazujący Mariusza Kamińskiego za nadużycia w czasie kierowania CBA i kibiców za antysemickie przyśpiewki na stadionie, nabrał się na fałszywy profil twitterowy Tomasza Lisa. Ze swojego drugiego konta na tym portalu Łączewski miał wysłać prywatne wiadomości z propozycją spotkania z dziennikarzem, żeby omówić nową strategię walki z rządem PiS (dla uwiarygodnienia się przesłał także swoje zdjęcie).

Kulisy24.com opisały sprawę pod koniec stycznia bez podania nazwiska sędziego, ponieważ dziennikarze serwisu Michał Majewski i Sylwester Latkowski nie byli pewni, czy sami nie są poddawani prowokacji. Podkreślają natomiast, że widzieli, jak sędzia Łączewski przychodzi na miejsce spotkania z Tomaszem Lisem umówionego za pośrednictwem Twittera.

Z kolei „Warszawska Gazeta” w zeszłym tygodniu podała (w artykule napisanym przez Pawła Mitera), że z Lisem próbował skontaktować się sędzia Łączewski, oraz zamieściła zdjęcia, które miał on przesłać fałszywemu profilowi naczelnego „Newsweeka”.

Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie, gdzie pracuje Wojciech Łączewski, poinformowała w czwartek, że złożył on w prokuraturze kolejne zawiadomienie o tym, że włamano się do jego komputera i podszywano pod niego w internecie. Podkreśliła też, że sędzia nie wysyłał wiadomości na fałszywe konto twitterowe Tomasza Lisa.

Zarówno Kulisy24.com, jak i „Warszawska Gazeta” nie podały, kim jest autor fałszywego profilu Lisa i od kogo otrzymały informacje o tej sprawie. Napisały jedynie, że profil założył i prowadził dla żartu pewien internauta.

W weekend dziennikarze „Warszawskiej Gazety” podkreślili, że to nie oni są autorami prowokacji. - Żaden dziennikarz nie podawał się za Tomasza Lisa! Nikt od nas nie prowadził rozmowy z sędzią - stwierdził na Twitterze Paweł Miter. - Manipulacją jest stwierdzenie, że na profilu Twitter (direct message) uaktywnił się dziennikarz jednej z gazet. Nie jest publiczną informacją, kim była osoba na Twitterze, podająca się za Tomasza Lisa, do której pisał sędzia Wojciech Łączewski. Natomiast zamieszenie tej informacji pomiędzy nazwą „Warszawskiej Gazety”, a kłamstwami na mój temat, sugeruje, że mogłem być tym dziennikarzem lub zlecić tą prowokację. Jest to nie tylko kłamstwo i zniesławienie, ale pomówienie o działanie niezgodne z prawem - napisał w oświadczeniu Piotr Bachurski, redaktor naczelny „Warszawskiej Gazety”.

Przypuszczenie, że fałszywe konto Lisa mógł prowadzić Paweł Miter wynika z tego, że jest on autorem dwóch głośnych prowokacji sprzed kilku lat. W 2010 roku, podając się mailowo za ówczesnego szefa Kancelarii Prezydenta RP, załatwił sobie u ówczesnego prezesa Telewizji Polskiej intratny kontrakt na autorski program. Natomiast w 2012 roku, podając się telefonicznie za urzędnika Kancelarii Premiera, ustalał z prezesem gdańskiego sądu Ryszardem Milewskim skład sędziowski orzekający w sprawie Amber Gold.

Kulisy24.com i „Warszawska Gazeta” nie zamierzają ujawnić, od kogo otrzymali twitterową korespondencję rzekomego Tomasza Lisa i sędziego Łączewskiego, tłumacząc to ochroną źródła informacji. - Za Milewskiego już mam proces, tutaj też mogę mieć, źródła nie wydam - podkreślił na Twitterze Paweł Miter.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Dziennikarze „Warszawskiej Gazety” zaprzeczyli, jakoby podszywali się pod Tomasza Lisa na Twitterze

8 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
lex uw
"niezależny" sędzią Łączewski niezależnie od wyborów zwalcza władzę lub opozycję w zależności gdzie są jego polityczni oponenci... czyli pełna niezależność jak u sędziego ... Tulei hahaha
30 29
odpowiedź
User
WW1
Ten sędzia to jakiś niezły gracz polityczny. Ale chyba gra się kończy.
30 27
odpowiedź
User
wniosek
Dziennikarze superszmatławca zaprzeczyli, a kto chciał, im uwierzył.
29 28
odpowiedź
User
bronx
gdzie jest KOD, AI i RPO, dlaczego nie bronią sędziego Łączewskiego, przecież on niewinny...
25 23
odpowiedź
User
hen
Nazywanie tego Pana sędzią jest wielkim nadużyciem. Pohańbił togę. Napluł na nią.
26 24
odpowiedź