SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Fotoreporter „Gazety Wyborczej” zatrzymany na dobę, bo na meczu Ruchu Chorzów nie chciał od razu otworzyć torby przed ochroniarzem

Grzegorz Celejewski, fotoreporter „Gazety Wyborczej” w Katowicach, spędził prawie dobę w izbie zatrzymań i został uniewinniony przez sąd po tym, jak przed meczem Ruchu Chorzów nie zgodził się od razu otworzyć przed ochroniarzem swojej torby ze sprzętem. - Żądanie dla niego kary grzywny w wysokości 2000 zł i zakazu uczestnictwa w imprezach masowych na dwa lata jest prawdziwym kuriozum - ocenia tę sytuację rada Press Clubu Polska.

Policjanci zatrzymujący mężczyznę, fot. PAP / Marcin Bielecki (zdjęcie poglądowe) Article

W czwartek wieczorem Grzegorz Celejewski przyjechał na stadion Ruchu Chorzów, żeby robić zdjęcia podczas meczu z GKS Tychy. Przy wejściu na obiekt nie zgodził się otworzyć swojej torby ze sprzętem, żeby mógł ją skontrolować ochroniarz. Tłumaczył, że ma drogi aparat, więc może go wyjąć i położyć na stoliku, którego nie było w pobliżu. Ochroniarz się na to nie zgodził i wezwał policjantów.

Celejewski pokazał akredytację na mecz i legitymację dziennikarską, a funkcjonariusze poinformowali go, że został zatrzymany i przewieźli na komisariat. W izbie zatrzymań fotoreporter spędził noc, wcześniej poinformował o tym telefonicznie szefa katowickiej „GW”. W piątek przed południem dowiedział się, że policja w akcie oskarżenia za naruszenie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych zażądała dla niego 2 tys. zł grzywny i dwóch lat zakazu stadionowego.

Sąd zajął się sprawą w trybie przyspieszonym, po rozprawie ok. godz. 18 ogłoszono wyrok uniewinniający Celejewskiego. Uzasadnił, że jego zatrzymanie był zgodne z prawem, ale niezasadne - bo fotoreporter nie odmówił otworzenia torby przed ochroniarzem, tylko chciał to zrobić w wygodniejszym miejscu. Dodano, że może domagać się zadośćuczynienia, bo uniemożliwiono mu wykonywanie obowiązków zawodowych, a tym samym zarobkowanie.

Krzysztof Hermanowicz, odpowiadający za bezpieczeństwo na stadionie Ruchu Chorzów i kierujący firmą ochroniarską obsługującą czwartkowy mecz, wyraził ubolewanie z powodu zatrzymania Grzegorza Celejewskiego, ale zaznaczył, że nie ma zastrzeżeń do ochroniarza. - Całe zajście jest nagrane na kamerach monitoringu. Nie mogę nic zarzucić pracownikowi firmy ochroniarskiej. Wykonywał swoje obowiązki. Nigdy nie było na niego żadnych skarg - powiedział „Gazecie Wyborczej”.

W sobotę swoje stanowisko w tej sprawie wyraziła rada Press Clubu Polska. - Już samo zatrzymanie, osadzenie na noc w izbie zatrzymań i postawienie przed sądem w trybie przyspieszonym fotoreportera katowickiego oddziału „Gazety Wyborczej” to niezrozumiała nadgorliwość policji. Natomiast żądanie dla niego kary grzywny w wysokości 2000 zł i zakazu uczestnictwa w imprezach masowych na dwa lata jest prawdziwym kuriozum - oceniło kierownictwo organizacji.

- Grzegorz Celejewski posiadał wydaną przez klub akredytację na mecz oraz przepustkę na klubowy parking. Jego pełne dane osobowe były znane zarówno klubowi, jak i policji, na żądanie której pokazał dokumenty. Przez cały czas zachowywał się spokojnie, deklarował gotowość poddania się rutynowej kontroli zawartości bagażu, prosił tylko, by z uwagi na wartość sprzętu kontrola ta odbyła się w odpowiednich warunkach. Na stadion przyjechał godzinę przed meczem, by wykonywać swoją pracę - wyliczyła rada Press Clubu Polska. - Nie widzimy żadnych racjonalnych przesłanek do potraktowania go na równi z chuliganem, który usiłuje wywołać awanturę - podkreśliła.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Fotoreporter „Gazety Wyborczej” zatrzymany na dobę, bo na meczu Ruchu Chorzów nie chciał od razu otworzyć torby przed ochroniarzem

29 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
prawnik
Niby błaha sprawa. Ale sprzęt kosztuje. Dużo.
A w razie zniszczenia odszkodowanie (patykiem na wodzie pisane), po kilku miesiącach nie załatwiłoby sprawy braku możliwości zarobkowania.
Sąd ocenił sprawę racjonalnie.
Ochrona i Policja... no cóż...
45 79
odpowiedź
User
lowca talentów
Dobra zmiana w natarciu.
48 87
odpowiedź
User
co to
Co to znaczy że nie chciał otworzyć ? Święta krowa ?
89 47
odpowiedź
User
aZaliż
Co to znaczy że nie chciał otworzyć ? Święta krowa ?

Czytać mama nie nauczyła?
Wyraźnie jest napisane, że ze względu na WARTOŚĆ sprzętu, chciał to zrobić w bezpiecznych warunkach.

Tak matołku, jeden obiektyw potrafi kosztować tyle, że musiałbyś napisać kilkanaście tysięcy komentarzy, żeby go kupić, a fotograf, który kupuje sprzęt ze swoich zarobków ma prawo o niego dbać.
odpowiedź
User
ewa
zobaczcie na twitterze filmik ok. 21 min legitym na Starówce w W-wie,a właściwie przeszukania plecaka z bielizną tylko dlatego,że mógłby brać udział w manifestacji,czy to już państwo policyjne 7 na 1
34 65
odpowiedź