SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Gmyz o reportażu TVN24 nt. źródła informacji TV Republika z CBA: to obrzydliwe

W reportażu TVN24 opisano sprawę funkcjonariusza Centralnego Biura Antykorupcyjnego podejrzewanego o wynoszenie poufnych dokumentów, które opisywano potem m.in. w Telewizji Republika. - Chyba pierwszy raz w historii dziennikarstwa jedni dziennikarze usiłują wykryć i ujawnić źródła innych dziennikarzy. Fakt, że nieporadnie i kulą w płot nie zmienia tego, że jest to obrzydliwe - skomentował Cezary Gmyz.

Cezary Gmyz, fot. TV Republika Article

W środę w „Czarno na białym” w TVN24 pokazano reportaż Leszka Dawidowicza opisujący historię funkcjonariusza CBA, który po wielu latach pracy z sukcesami odszedł ze służby, a obecnemu kierownictwu zarzuca mobbing. Funkcjonariusz trzy lata temu kierował postępowaniem wewnętrznym mającym ustalić, kto wynosi z wrocławskiej delegatury CBA informacje i dokumenty dotyczące m.in. afery podsłuchowej (ujawnionej przez „Wprost” w połowie 2014 roku).

Informator Telewizji Republika z CBA przywrócony przez nowe kierownictwo?

W reportażu przypomniano, że w lutym 2015 roku w „Zadaniu specjalnym” w Telewizji Republika ujawniono dokumenty CBA o Marku Falencie (skazanym później za zlecenie podsłuchiwania polityków). Program prowadziła Anita Gargas, a gośćmi byli m.in. Cezary Gmyz (oboje pracują teraz w Telewizji Polskiej) i Ernest Bejda (wówczas adwokat, a od grudnia 2015 roku szef CBA). Podkreślono, że opublikowane zostały bardzo wrażliwe dane, m.in. pseudonimy współpracowników CBA.

Według funkcjonariusza kierującego wewnętrznym postępowaniem ustalono, że dokumenty wynosił Artur C. Został on zwolniony, a zebrane materiały przekazano prokuraturze, która zaczęła śledztwo.

Po przejęciu władzy jesienią 2015 roku przez PiS zwolniono szefa wrocławskiej delegatury, który wcześniej zwolnił Arura C. Śledztwo w sprawie wycieku dokumentów umorzono, a C. został przywrócony do służby. Rzecznik CBA Temistokles Brodowski zapewnił w reportażu, że C. w lutym 2015 roku nie mógł przekazać materiałów dziennikarzom Telewizji Republika, bo nie miał wtedy dostępu do tych dokumentów.

W materiale TVN24 podano też, że Artur C. i Ernest Bejda znają się jeszcze ze wspólnej pracy w CBA za rządów PiS w latach 2005-2007. Pierwszy pracował wtedy w biurze prasowym, a drugi był zastępcą szefa.

Gmyz: to obrzydliwe ujawnianie źródeł, Dawidowicz konfidentem

W czwartek reportaż skrytykował na Twitterze Cezary Gmyz. - Chyba pierwszy raz w historii dziennikarstwa jedni dziennikarze usiłują wykryć i ujawnić źródła innych dziennikarzy. Fakt, że nieporadnie i kulą w płot nie zmienia tego, że jest to obrzydliwe - napisał. - Powiem szczerze - autora wczorajszego materiału w TVN24 w „Czarno na białym” Leszka Dawidowicza uważam za, nieporadnego wprawdzie, ale jednak za konfidenta - dodał.

Wytknął też dziennikarzom Robertowi Zielińskiemu z TVN24 i Jackowi Harłukowiczowi z „Gazety Wyborczej”, że wypowiedzieli się do tego reportażu. - Rozumiem, że dziennikario@gmail.com , który wystąpił we wczorajszym materiale TVN24 akceptuje nieporadne wprawdzie ujawniania źródeł dziennikarzy śledczych. O! Widzę, że również Jacek Harłukowicz akceptuje próby denuncjacji źródeł. To mnie jednak mniej dziwi od czasu, kiedy w „Gazecie Wyborczej” Patora i Stelmasik zakatowali swojego informatora. Patora zresztą teraz robi dla TVN24. Takie standardy tylko przy Czerskiej i Wiertniczej - napisał Gmyz.

- Mam nadzieję, że SDP zajmie się próbą ujawnienia przez TVN24 chronionych źródeł i przyzna autorowi tego materiału tytuł hieny - dodał obecny korespondent TVP w Niemczech, oznaczając w tym wpisie Witolda Gadowskiego z zarządu głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Leszek Dawidowicz nie odpowiedział na razie na naszą prośbę o odniesienie się do wpisów Gmyza.

Wcześniej o mobbingu w CBA pisał Onet

Z kolei Bartosz Węglarczyk, dyrektor programowy Onetu, zwrócił uwagę, że historia funkcjonariusza CBA, który prowadził postępowanie wewnętrzne ws. wycieku informacji, a obecnie zarzuca przełożonym mobbing, została opisana w reportażu Mateusza Baczyńskiego opublikowanym przez Onet ponad miesiąc temu.

Według danych Nielsen Audience Measurement w kwietniu br. średnia oglądalność minutowa TVN24 wynosiła 245 398 widzów, a udział stacji w rynku oglądalności - 4,11 proc.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Gmyz o reportażu TVN24 nt. źródła informacji TV Republika z CBA: to obrzydliwe

12 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
knorr
Gmyz? ten rzecznik CBA, który w wolnych chwilach bawi się w korespondenta TVP w Niemczech?
80 19
odpowiedź
User
DOJNA ZMIANA
Funkcjonariuszy Pieniędzy i Stołków nie można nazywać dziennikarzami. To tylko przykrywka. Chwilowa.
A reakcja G. wskazuje że tvn ma racje.
70 18
odpowiedź
User
YKK
Najpierw dali się jak dzieci rozgrywać służbom, a teraz trzęsą portkami, że TVN ujawni kulisy tej rozgrywki.
69 16
odpowiedź
User
Klip
Informator Gmyza z CBA to Ch. były dziennikarz z Wyborczej wyrzucony za zmyślony w całości artykuł, później na Twitterze piszący pod nickiem John Bingham jr i Mortimer.
28 14
odpowiedź
User
marysia
smutne to, ale dziennikarstwo "przeciekowe" to niestety standard w warszawce - zapraszamy w teren, gdzie się zasuwa, a nie najpierw dostaje cynki od kolesi ze służb albo zaprzyjaźnionych polityków, a potem się kozaczy i udaje "dziennikarzy śledczych".
25 88
odpowiedź