Gwiazdy oddają organy

Nie bez pewnego wzruszenia odnotowałem zarówno akcję Rzeczpospolitej na rzecz propagowania postaw pro-transplantacyjnych, jak i listę gwiazd polskiej sceny publicznej, które zadeklarowały przekazanie swoich narządów potrzebującym.

Bogusław Chrabota-Redaktor Naczelny TV Polsat
Bogusław Chrabota-Redaktor Naczelny TV Polsat
Udostępnij artykuł:

Bez cienia ironii chciałbym wyrazić swoją radość, że wreszcie pojawiła się idea, pod którą solidarnie podpisali się ludzie z tak odległych galaktyk, jak Tadeusz Cymański, Jacek Poniedziałek, Jolanta Szczypińska, Michał Tober i Tomasz Sakiewicz.

Mam nadzieje, że deklaracje są szczere i nie wynikają – tylko i wyłącznie - z potrzeby wykonywania pięknych gestów. Wierzę również święcie, że wszyscy podpisani przez wiele, wiele jeszcze lat nie znajdą się w sytuacji, kiedy opatrzność zechce wyegzekwować to publiczne przyrzeczenie.

Zastanawia mnie coś zupełnie innego. Jaki procent ludzi podpisanych pod tą arcy-szlachetną deklaracją ma świadomość, że w jakiś sposób sprawczo stoi za problemem. Bo przecież kryzys polskiej transplantologii nie wziął się z nikąd. Ktoś (kto, wiadomo) urządził publiczny spektakl ze sprawy dr. Mirosława G. Ktoś ten wątek podjął, ktoś go nagłośnił. Oczywiście postawy mediów i polityków były różne; z grubsza rzecz ujmując – upartyjnione. Zwolennicy koalicji rządowej zazwyczaj popierali działania min. Ziobry, przeciwnicy bywali - w sprawie kardiochirurga i jego winy – sceptyczni. Jednak poza dyskusją pozostaje, że kryzys transplantologii jest efektem „spektaklu” i „burzy medialnej”.

Czy podpisani pod listem ludzie mediów mają tego pełną świadomość? I czy za świadomością idzie jakaś refleksja „pro futuro”? Że może powinno się mniej nagłaśniać „spektakle medialne”, że należy być bardziej krytycznym wobec działań propagandowych? Że należy oddzielać sprawy ważne, od mniej ważnych, te ostatnie od całkiem  błahych; bo przykładanie niewłaściwej miary do zdarzeń zamąca rozumienie rzeczywistości i może uczynić niewyobrażalne szkody.

Odróżnić sprawy błahe od ważnych. Ktoś powie trudna sztuka. I kwestia ocenna. Czyżby w istocie nie istniały żadne miary? Ano istnieją.  Idiotyzm jest rozpoznawalny. Wystarczy przyjrzeć się rozkwitłej w ostatnich dniach afery z Teletubisiem Tinky – Winky i m-me Sowińską. „To jakaś piramidalna bzdura”; „ o czym ci ludzie piszą?” - słyszę głosy spoza branży.

Niestety muszę się do nich dołączyć. Liczba (poważnych?) piór, jaka dopisała się do tej „dętej” afery jest porażająca. Nie chce mi się wierzyć, że większość polemistów nie czuje, że nadyma jakiś monstrualny balon absurdu.

Trzeba to jakoś przeżyć, byle by się nie skończyło jakimś listem otwartym w sprawie konieczności zachowania na publicznej antenie programów dla dzieci.

Po więcej i do dyskusji zapraszam na mój blog!!!

Author widget background

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

KO chce zakazać smartfonów w szkołach. Dostęp do social mediów od 15. roku życia

KO chce zakazać smartfonów w szkołach. Dostęp do social mediów od 15. roku życia

Paweł Wilkowicz odchodzi ze Sport.pl. Był dyrektorem przez cztery miesiące [NASZ NEWS]

Paweł Wilkowicz odchodzi ze Sport.pl. Był dyrektorem przez cztery miesiące [NASZ NEWS]

Szef CNN uspokaja dziennikarzy. Eksperci wskazują, jak Paramount sprzyja Trumpowi

Szef CNN uspokaja dziennikarzy. Eksperci wskazują, jak Paramount sprzyja Trumpowi

Kiedy TVN zmieni właściciela? Odpowiadamy na pytania ws. przejęcia WBD przez Paramount

Kiedy TVN zmieni właściciela? Odpowiadamy na pytania ws. przejęcia WBD przez Paramount

Baleriny i power dressing, czyli nowa definicja profesjonalizmu
Materiał reklamowy

Baleriny i power dressing, czyli nowa definicja profesjonalizmu

Tak chce rosnąć T-Mobile Polska. Będą nowości telewizyjne

Tak chce rosnąć T-Mobile Polska. Będą nowości telewizyjne