SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Interfejs człowiek - maszyna Elona Muska to nie nowa koncepcja, będzie wymagała regulacji prawnych i etycznych

Stworzona przez Elona Muska firma Neuralink przedstawiła koncepcję interfejsu człowiek - maszyna pozwalającego na sterowanie komputerami i urządzeniami za pomocą ludzkich myśli. Według branży zapowiadany system może być inspirujący dla innych firm i zapowiadać przyszłość komunikacji człowieka z maszynami, jednak budzi także obawy. - Pomysł nie jest nowy, Elon Musk dopracował doświadczenia innych badaczy i chce z nich uczynić funkcjonujący biznes o wymiarze masowym. To może się udać, choć koncepcja rodzi obawy o naszą prywatność, a w przyszłości będzie wymagała ścisłych ram prawnych i etycznych - oceniają dla Wirtualnemedia.pl eksperci nowych technologii.

Article

W ubiegłym tygodniu Należąca do Elona Muska firma badawcza Neuralink przedstawiła szczegóły dotyczące przygotowywanego przez nią systemu komunikacji, w którym człowiek będzie mógł sterować elektronicznymi maszynami za pomocą własnych myśli. Elementy planowanego interfejsu to zestaw mikroskopijnych sond, nici komunikacyjne cieńsze od ludzkiego włosa oraz technologia bezprzewodowego przekazywania poleceń tworzonych w umyśle użytkownika.

System szykowany przez naukowców nadzorowanych przez Muska składa się m.in. z zestawu 3072 elektrod rozmieszczonych na 96 niciach komunikacyjnych, z których każda ma grubość 5 mikrometrów, czyli jest cieńsza od ludzkiego włosa.

Zestaw nici ma być implementowany w mózgu człowieka w newralgicznych miejscach. Neuralink zapowiada, że opracowany przez nią system zapewnia maksymalne bezpieczeństwo dla użytkownika przy zagwarantowaniu odpowiednio wysokiej przepustowości przesyłania danych.

Neuralink zaznacza, że obecnie przygotowywany system jest testowany na zwierzętach, głównie na szczurach i małpach. Firma chce do końca 2020 r. udostępnić swoją platformę przynajmniej jednemu z wybranych użytkowników i w ten sposób przeprowadzić próby na ludzkim organizmie.

Zagrożenie dla prywatności

W rozmowach z serwisem Wirtualnemedia.pl eksperci segmentu nowych technologii podchodzą z pewną rezerwą do koncepcji zaprezentowanej przez Neuralink. Przyznają co prawda, że przedstawiony pomysł interfejsu człowiek – maszyna jest interesujący i w przyszłości może ułatwić funkcjonowanie np. osobom niepełnosprawnym, jednak niemal każdy z rozmówców zwraca uwagę na zagrożenia jakie niesie system szykowany przez Naeuralink. Jednym z nich jest Paweł Pilarczyk, redaktor naczelny PCLab.pl.

- Najnowszy pomysł Elona Muska to interfejs, który umożliwi sterowanie komputerami przy pomocy myśli – zaznacza Paweł Pilarczyk. - Na potrzeby opracowania technologii Musk utworzył trzy lata temu firmę Neuralink, która ubiegłej nocy ogłosiła pierwsze konkretne wyniki swojej pracy. Opracowano specjalny mikroprocesor, który trzeba wszczepić w czaszkę i podłączyć do mózgu przy pomocy trzech tysięcy specjalnych elektrod, cieńszych od ludzkiego włosa. Układ odczytuje nasze myśli i przekazuje na zewnątrz dzięki specjalnemu przekaźnikowi.

Nasz rozmówca przypomina, że Elon Musk podczas konferencji prasowej pokazał zdjęcia wszystkich komponentów systemu i zapewnił, że testy na szczurach zostały już przeprowadzone i zakończyły się sukcesem. Na przyszły rok zaplanowano już pierwszy test, w którym zostanie wykorzystany… człowiek.

- Interfejs z założenia ma umożliwić sterowanie komputerami czy robotami przy pomocy myśli. Początkowo ma ułatwić życie osobom niepełnosprawnym, zwłaszcza sparaliżowanym, które będą mogły wyłącznie przy pomocy myśli sterować protezami, wózkiem inwalidzkim, a nawet obsługiwać komputer czy smartfona. I chociaż idea wydaje się bardzo szczytna, pojawiają się oczywiste pytania o zagrożenia, jakie wiążą się z tą technologią - ocenia Pilarczyk.

Naczelny PCLab.pl podkreśla, że chip opracowany przez Neuralink przytwierdzany jest do czaszki, a elektrody łączące go z mózgiem trzeba wprowadzić przez otwór nawiercony w czaszce. Już sam ten opis brzmi dla niego przerażająco, chociaż całej „operacji” dokonuje specjalny robot i ponoć jest ona zupełnie bezbolesna. Niemniej po instalacji mikroprocesora nie będziemy już w stanie się go w łatwy sposób pozbyć z organizmu.

- Jeśli już pogodzimy się z faktem „zachipowania” i system podejmie działanie, zaczyna on odczytywać wszystkie nasze myśli i emocje – przestrzega Pilarczyk. - W obecnej wersji pewnie będą to bardzo szczątkowe informacje czy proste komendy, które umożliwią na przykład sterowanie wózkiem inwalidzkim (typu „do przodu”, „stój”, „do tyłu”, „skręć w lewo” itp.). Ale Elon Musk już zapowiedział, że obecny pokaz technologii ma przede wszystkim na celu rekrutację nowych talentów do Neuralink. W przyszłości technologia zapewne umożliwi precyzyjne odczytywanie tego, o czym myślimy, być może nawet z wizualizacją obrazu, który sobie wyobrażamy czy zdarzeń, które planujemy.

Według Pilarczyka w tej sytuacji natychmiast pojawiają się pytania o naszą prywatność. Co jeśli amerykańskie agencje rządowe (głównie NSA) zażądają dostępu do informacji uzyskanych przez przekaźniki Neuralink?

- Jak wiemy, to właśnie Amerykanie są powszechnie znani z tego, że inwigilują swoich (i nie tylko swoich) obywateli – zaznacza szef PCLab.pl. - Zapewne pod pretekstem „ochrony bezpieczeństwa obywateli USA” zmuszą oni Neuralink do przekazania dostępu do wszystkich danych. Uzyskają oni wówczas dostęp do najbardziej skrywanych i intymnych myśli użytkowników systemu. Oni sami nawet nie będą mieli się jak bronić, bo o ile można się powstrzymać przed opublikowaniem swojego zdjęcia w internecie, to już nie jesteśmy w stanie przestać myśleć. A wówczas zdjęcia, które publikujemy w sieciach społecznościowych czy wysyłamy do aplikacji FaceApp to będzie mały pikuś w porównaniu do tego, jak bardzo będzie można naruszyć naszą prywatność dzięki przekaźnikom Muska – przestrzega Pilarczyk.

Musk zobaczył rynkowy potencjał

Konstanty Młynarczyk, redaktor naczelny Chip.pl zwraca uwagę na to, że zaprezentowana przez Neuralink i Elona Muska koncepcja komunikacji ludzi i maszyn nie jest zupełnie nowa, ale stanowi dopracowanie kilku wcześniejszych projektów.

- Bezpośrednia komunikacja między ludzkim mózgiem a komputerem to jedno z marzeń autorów literatury science-fiction i kamień węgielny gatunku literackiego cyberpunk, a jednocześnie technologia, która od co najmniej dwóch dekad jest - zdaniem entuzjastów - „niemal w zasięgu ręki". Wygląda na to, że w tej zabawie w gonienie króliczka właśnie nastąpił istotny przełom – ocenia Konstanty Młynarczyk. - Co ciekawe, należąca do Elona Muska firma Neuralink nie opracowała żadnej nowej, rewolucyjnej technologii, a „jedynie" zajęła się dopracowaniem tych, którymi już dysponujemy będąc skupiona na konkretnym zastosowaniu i wyznaczając sobie cele.

Zdaniem naczelnego Chip.pl sytuacja przypomina tę, którą możemy obserwować w przypadku innych biznesów Muska: Tesli i SpaceX. W obu tych przypadkach prawdziwą rewolucją było nie tyle wynalezienie przełomowych technologii, co zebranie już istniejących w zbudowany w konkretnym celu system, a następnie dopracowanie całości.

- O dokonaniu przełomu decydują nie technologie, ale podejście - wizjonerski, ale oparty na solidnych podstawach model biznesowy oraz konkretny, zakładający ciągłe, ewolucyjne ulepszanie kluczowych technologii plan rozwoju – podkreśla Młynarczyk. - Wygląda na to, że Elon Musk widzi potencjał rynkowy dla technologii łączy neuralnych i ma plan jak ten potencjał wykorzystać. Jeśli tylko przedsięwzięcie nie okaże się zbyt ambitne finansowo (póki co Tesla wciąż balansuje na krawędzi bankructwa a SpaceX, choć trzyma się dobrze, musi modyfikować swój model biznesowy żeby nie utknąć), może mu się to udać. Ba, nawet jeśli Neuralink nie osiągnie finansowego sukcesu i zbankrutuje, prawdopodobnie osiągnie to, co udało się Tesli i SpaceX: zmobilizuje inne firmy do wyścigu, zmuszając je do intensyfikacji prac. Tak czy inaczej, rozpoczyna się właśnie kolejna rewolucja na miarę upowszechnienia się komputerów osobistych, powstania globalnej sieci oraz powszechnego użycia urządzeń mobilnych.

Inspirująca koncepcja nie pozbawiona niebezpieczeństw

Dość przychylnie z różnych względów na interfejs zapowiadany przez Neuralink spogląda prof. Dariusz Jemielniak, ekspert w dziedzinie zarządzania w społeczeństwie sieciowym w Akademii Leona Koźmińskiego, choć on także wskazuje zagrożenia związane z tą technologią.

- W chwili obecnej nie sposób stwierdzić, jak obiecująca jest wizja Neuralink – zastrzega Dariusz Jemielniak. -  Postępy w tym zakresie są i szybkie, i wolne – pierwsze przełomowe implanty wprowadzano w latach dziewięćdziesiątych, wydawało się, że rychło będziemy mogli odczytywać z mózgu pełne zdania w tempie mówienia, tymczasem wciąż to nie do końca działa. Tę kwestię można porównać do konwersacji z maszynami – co prawda postęp jest niewiarygodny i imponujący, nadal jednak rozmowa z wirtualnym asystentem jest męcząca.

Ekspert przypomina, że obecnie testowane są różne podejścia, m.in. rozmieszczanie kilkunastu elektrod na powierzchni mózgu, co daje mniej inwazyjny efekt, ale także mniej czytelny odczyt.

- Wciąż jednak nie wiemy, jaka technologia naprawdę dobrze zadziała – zaznacza Jemielniak. - Podejście Muska na pewno robi jedną świetną rzecz, podobnie jak w przypadku innych jego startupów, otwiera pole konwersacji, wyobraźni, zachęca konkurencję do przesuwania barier nauki. Należy spodziewać się, że w perspektywie dwudziestolecia z całą pewnością będziemy mieli różnego rodzaju interfejsy przepływu danych z mózgu. Natomiast nie byłbym taki pewien, czy dominującą technologią będzie mocno ingerujący w ciało ludzkie implant.

Nasz rozmówca nie ma wątpliwości, że korzyści ze stworzenia mostka mózg-maszyna są oczywiste. Najbardziej i najszybciej widoczne są w przypadku osób sparaliżowanych – umożliwiają kontakt, komunikację, a tam nawet kilka zdań robi ogromną różnicę.

- W perspektywie bardziej odległej przyszłości, tego typu interfejs może radykalnie poprawić nasze zdolności operowania informacją, w szczególności na przykład wykorzystywania zewnętrznych banków pamięci, przyspieszania niektórych operacji – przewiduje Jemielniak. - W najdalszej optymistycznej przyszłości oczywiście zaawansowana cyborgizacja ludzi może nam umożliwić dotrzymanie tempa sztucznej inteligencji i płynne połączenie się z nią, docelowo także być może z odrzuceniem nośnika białkowego. Na razie jednak są to czysto fantastyczne mrzonki.

Naukowiec zaznacza, że ludzki mózg jest niezwykle skomplikowany, a nawet poprawne odczytywanie sygnałów neuronalnych dopiero raczkuje – nie ma absolutnie mowy o jakimkolwiek mózgu syntetycznym.

- Ponadto można sobie łatwo wyobrazić, że bezpośrednie połączenie z mózgami miliardów ludzi może być dość łakomym kąskiem zarówno dla reżimów totalitarnych, jak i przestępców – przestrzega Jemielniak. - Jeśli nie będziemy w stanie rozdzielić swoich myśli od myśli i odczuć podpowiedzianych i stymulowanych, nasza iluzja wolnej woli będzie jeszcze bardziej rozmyta. Wszystkich, którzy zamierzają zapisać się w kolejce do pierwszej serii implantów Muska, zachęcam do wypicia szklanki zimnej wody. Te procedury jeszcze długo nie będą w pełni bezpieczne. Poza tym, jak to zwykle z rewolucyjnymi technologiami bywa, lepiej poczekać na kolejny model. Może za tę samą cenę będziemy mieli dwa razy więcej pamięci i szybkości?

Pomysł nie jest nowy, będzie wymagał regulacji

Joanna Hir, futurolog, projektant fashion tech i CEO firmy 4-D w rozmowie z nami także zwraca uwagę na to, że koncepcja Neuralink nie jest całkowitą nowością, i ma przed sobą jeszcze długą drogę. Na niej zaś rodzą się przeszkody i wyzwania dotyczące m.in. niezawodności systemu, konsekwencji jego stosowania dla człowieka i konieczności uregulowania nadchodzącej technologii.

- Elon Musk stworzył Neuralink z zamiarem podłączenia komputerów bezpośrednio do ludzkiego mózgu. Chce to zrobić za pomocą technologii „koronki neuronowej", poprzez wszczepianie maleńkich elektrod do mózgu w celu uzyskania bezpośrednich możliwości obliczeniowych - przypomina Joanna Hir. - Pomysł nie jest nowy. Naukowcy od 15 lat testują na pacjentach implanty mózgu, które pozwalają im poruszać kursorami komputera lub ramionami robota, ale tylko w warunkach badawczych.

Nasza rozmówczyni przyznaje, że rozwiązanie Neuralink jest obecnie najnowocześniejsze, ma jednak jeszcze przed sobą długą drogę.

- Miniaturowy układ komputerowy, który zaprezentował Neuralink, ma za zadanie przekształcenie szumu elektrycznego z neuronów w  sygnały cyfrowe. Nadal brakuje w demie Neuralink'a bezprzewodowego nadajnika – podkreśla Hir. - Elastyczne elektrody zaprezentowane przez Neuralink są podobne do technologii opracowywanych gdzie indziej (w tym przez Chong Xie z University of Texas, Austin). Pierwsze nasuwające się pytanie to niezawodność implantu. Podczas gdy cienkie, elastyczne elektrody mogą był trwałe, niezawodność jest poważnym problemem wewnątrz mózgu, a elektrody powodują uszkodzenie tkanki .

Według ekspertki na  dłuższą metę Musk i jego firma dążą do stworzenia interfejsu mózg-komputer dla mas, a nie tylko dla ciężko chorych. Jest to obiecujące rozwiązanie, które  potencjalnie może poprawić jakość życia osób niepełnosprawnych, trudno jednak sobie wyobrazić ludzi, którzy przechodzą operację mózgu, jeśli jej nie potrzebują, nawet jeśli procedura jest tak prosta jak sugeruje Neuralink.

- Obecnie zespoły badawcze pracują nad podobnymi rozwiązaniami w formie wearable (urządzenia zdatne do noszenia), które pozwolą osiągnąć podobne cele do Neuralink,  bez konieczności skomplikowanej operacji mózgu - zaznacza Hir. - Przykładem urządzenia oferującego korzyści neuronauki w formie wearable braintech jest projekt inteligentnej czapki, będący efektem współpracy zespołu badawczego z firmy 4-D i Muarts . Projekt polega na zastosowaniu technologii EEG umożliwiającej analizowanie zmian zachodzących w mózgu (fal mózgowych) . Rozwiązanie  pozwala na wychwytywanie i dostarczanie danemu użytkownikowi informacji zarówno o kondycji jego mózgu, jak również pozwala na integrację z rozwiązaniami IOT w celu zastosowania technologii interfejs mózg – komputer  do rzeczywistego aktywowania i zarządzania technologią taką jak dźwięk, światło czy robotyka  w otoczeniu zewnętrznym i na ciele użytkownika wyłącznie poprzez fale mózgowe. Rozwiązanie w formie wearable wiąże się z mniejszym ryzykiem zdrowotnym .

Jak zaznacza szefowa 4-D Elon Musk twierdzi, że połączenie inteligencji biologicznej i inteligencji maszynowej będzie konieczne, aby zachować ludzką autonomię.

- Cele Muska w zakresie poprawy funkcji poznawczych odnoszą się do zdrowych oraz pełnosprawnych osób - podkreśla Hir. - Obawia się  on AI i tego, że komputery staną się w końcu bardziej inteligentne niż ludzie, którzy je stworzyli. Czy scalenie ludzkiej i sztucznej inteligencji poprzez implant niesie za sobą również inne ryzyka oprócz zdrowotnego? Technologia AI rozwija się w zawrotnym tempie. W 2017 r. w mediach pojawiły się  dramatyczne informacje o tym, że roboty Facebooka stworzyły swój własny sposób komunikacji, który wymknął się spod kontroli programistów. Sztuczna inteligencja dążyła do uproszczenia języka, tak aby był bardziej efektywny. Boty są jednak programowane po to, by rozmawiać z ludźmi, powinny więc operować kodem zrozumiałym dla nas. To było powodem przerwania eksperymentu.

Jak przypomina nasza rozmówczyni Bill Gates, Musk i wielu innych sceptyków twierdzi, że stworzenie autonomicznej sztucznej inteligencji może w przyszłości doprowadzić do katastrofy. Algorytmy, które będą potrafiły same się udoskonalać, mogą przerosnąć człowieka.

- Na razie to tylko prognozy, jednak w najbliższych latach pojawi się potrzeba opracowania ram etycznych i prawnych, które będą stymulować i regulować odpowiedzialność zarówno po stronie ludzkiej, jak i twórców sztucznej inteligencji , tak aby kompleks człowiek-maszyna mógł być bezpiecznie wkomponowany w codzienne życie – ocenia Hir. - Zmierzamy ku przyszłości, w której czynniki sztuczne i organiczne, „ludzkie" i „mechaniczne" będą oddziaływać na mózg bardziej bezpośrednio niż kiedykolwiek wcześniej. Przyszłość pokaże, czy w pewnym momencie staniemy się cyborgami, i co zobaczymy, patrząc na współczesną neurotechnologię. Ale debata na temat tego, czy i jak powinniśmy przygotować nasze mózgi do „podłączenia" do urządzeń technicznych musi rozpocząć się dzisiaj. Musimy przedyskutować, jakie ryzyko chcemy podjąć  i czy istnieją ścieżki na tym niezbadanym terytorium, na które możemy nie chcieć wejść - zaznacza ekspertka.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Interfejs człowiek - maszyna Elona Muska to nie nowa koncepcja, będzie wymagała regulacji prawnych i etycznych

2 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Jack
Tesla nie jest na krawędzi bankructwa, a Neuralink nie powstał 3lata temu.

Tesla ma $5bilionów w gotówce lub równowartości, w obecnym tempie strat mogą sobie przez cały rok palić pieniądze, a wciąż nie zbankrutują. Poza tym straty nie są wynikiem małego przychodu, a inwestycji, przychód ciągle rośnie. https://electrek.co/2019/07/24/tesla-tsla-q2-results/
0 0
odpowiedź
User
shock
Doceniam swój mózg, nawet jeśli jest głupi, to co przeczytałem w artykule powyżej daje mi tylko jasny dowód na to, że świat dostaje niezłego p*erdolca.
1 0
odpowiedź