SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Kamil D. usłyszał zarzuty. Grozi mu do 12 lat więzienia, wniosek o areszt

Dziennikarz Kamil D., który w piątek pod wpływem alkoholu spowodował kolizję na autostradzie, w niedzielę po przesłuchaniu usłyszał zarzuty prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości i spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Prokuratura złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie D.

Kamil D. Article

Kamil D. został przesłuchany w prokuraturze w Piotrkowie Trybunalskim w niedzielę ok. godz. 11. Wcześniej spędził dwie noce w lokalnej izbie zatrzymań, po tym jak w piątek został zatrzymany na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa. D. spowodował kolizję, w której nikt nie odniósł obrażeń. Był nietrzeźwy, w wydychanym powietrzu miał 2,6 promila alkoholu.

Jak przekazał TVP Info rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim, Kamilowi D. postawiono zarzuty prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości oraz wywołania bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Z pierwsze z tych przestępstw grozi do dwóch lat więzienia, a za drugie - od 9 miesięcy do 12 lat więzienia.

Prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie D. Sąd ma rozpatrzyć ten wniosek w poniedziałek.

Michał Zacharski, adwokat Kamila D., ocenił, że zarzuty postawione dziennikarzowi nie mają uzasadnienia w zgromadzonym materiale dowodowym. Obawiamy się, że może to być wykorzystane do ataku na człowieka, który dotąd krytykował władzę - stwierdził.

Zacharski zaznaczył, że D. wyraził wolę współpracy ze śledczymi i w czasie przesłuchania obszernie odpowiadał na pytania.

W kolizji ucierpiało auto jadące z naprzeciwka

Do kolizji doszło wczesnym popołudniem na autostradzie A1 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. Według świadków Kamil D., jadąc samochodem marki BMW X6 M w stronę Katowic, na prostym odcinku uderzył w jeden z pachołków rozdzielających jezdnię od miejsca, w którym prowadzone są roboty drogowe.

Jeden z pachołków uderzył w samochód jadący z naprzeciwka. Natomiast w aucie dziennikarza wystrzeliły poduszki powietrzne, uszkodzone zostały m.in. przedni zderzak i lewy błotnik oraz pękła przednia szyba. Nikt nie odniósł obrażeń.

Według świadków, na których powołuje się „Dziennik Łódzki”, w samochód D. jechał na zimowych, mocno wysłużonych oponach.

Wezwani na miejsce policjanci zbadali kierowcę alkotestem, który wykrył poziom alkoholu wynoszący 2,6 promila. Lokalny serwis Piotrkowski24.pl poinformował, że D. został przewieziony na komendę w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie po wytrzeźwieniu zostanie przesłuchany. Prawdopodobnie usłyszy zarzuty jazdy pod wpływem alkoholu i spowodowania kolizji.

Ilona Sidorko, oficer prasowy policji w Piotrkowie Trybunalskim, potwierdziła, że doszło do takiej kolizji, a kierowca miał w wydychanym powietrzu ponad 2,5 promila alkoholu. Policja oficjalnie nie ujawnia natomiast jego personaliów, zaznacza jedynie, że mężczyzna ma 51 lat i mieszka w Katowicach. Ponadto świadkowie zdarzenia są przekonani, że kierowcą BMW był Kamil D.

Dziennikarze: to upadek niedawnego moralizatora

Kamil D. w przez ostatnie 2,5 roku zarządzał własnym serwisem internetowym Silesion.pl. Witryna została zamknięta w kwietniu br. bez podania przyczyny i pożegnania z czytelnikami. Jednocześnie D. przestał udzielać się w mediach społecznościowych, wcześniej był aktywny głównie na Twitterze i Instagramie.

W latach 2006-2015 był redaktorem naczelnym i gospodarzem „Faktów” TVN, a wcześniej przez ponad 10 lat pracował w Telewizji Polskiej, był m.in. gospodarzem „Wiadomości”.

Kolizję spowodowaną przez niego pod wpływem alkoholu w mocno krytycznym tonie skomentowali niektórzy dziennikarze aktywni na Twitterze. - Co za upadek. Na A1 z 2,5 promila alkoholu. Dzięki Bogu skończyło się na słupku. A mogło o wiele tragiczniej - skomentował Andrzej Gajcy z Onetu.

- Piotrków na trasie A1 to połowa drogi między Warszawą a Katowicami. Jeśli "Kamil D." miał tam przed 13 2,5 promila, to znaczy że przejechał po pijaku ok 140 km i był za kierownicą niespełna 2 godziny. Pomyślcie, co się mogło wydarzyć zamiast wylądowania na słupku przy drodze - zwrócił uwagę Marcin Makowski z „Do Rzeczy” i WP. - A moim zdaniem jest gorzej. Mógł jechać znad morza, gdzie bawił się intensywnie jeszcze wczoraj - zaznaczył Krzysztof Stanowski z Weszło.com.

- Jazda autostradą w stanie nietrzeźwości to narażanie życia niewinnych ludzi. Takie działanie powinno spotkać się z publicznym potępieniem, niezależnie kogo dotyczy - podkreślił Samuel Pereira z TVP.info. - Masakra. A najgorsze nie jest to, że jechał nawalony, jak stodoła. Najgorsze jest to, że grozi za to tylko grzywna lub max 2 lata widoku zza krat - Mariusz Kowalewski.

Niektórzy przypomnieli, że D. w ostatnich latach mocno krytykował obecny obóz rządzący, zarzucając mu naruszanie zasad praworządności. Część komentarzy nagrywał, jadąc samochodem, w jednym sugerował, że jest abstynentem.

- Moim zdaniem pijany kierowca na A1 zachował szczególną ostrożność a winni są drogowcy, którzy niedokładnie rozstawili pachołki na trasie. Idę o zakład, że to były pisowskie pachołki. Wszystko w rękach wolnego sądu - ironizował Jacek Łęski z TVP. - Teraz domorośli eksperci będą pisać ile to trzeba wypić żeby mieć promil albo dwa. Każdy ma inaczej. A poza tym nie można wydmuchać iluśtam promili. Promile mogą być we krwi - napisał Bartłomiej Maślankiewicz z Polsat News.

- Pijany Kamil D. uderzył na autostradzie autem w jeden z pachołków rozdzielających jezdnię. Będzie dobrze. Zaraz zaprzyjaźniony sąd orzekanie, że to pachołek przekroczył dozwoloną prędkość a poza tym stał w złym miejscu, a Kamil nie pił a nawet jak pił to w obronie konstytucji - kpił Dawid Wildstein z TVP.

- Mam szczerą nadzieję, że z żadnego ekranu nie będzie już moralizował, bo nikt mu tej możliwości nie stworzy - skomentował Patryk Słowik z „Dziennika Gazety Prawnej”. - W Kamilu D. najbardziej, ze wszystkiego,  podobał mi się moralizatorski ton. Wcielenie cnót wszelkich - ironizowała Zuzanna Dąbrowska z Radia Maryja.

- Wszyscy o Kamilu... Tak, znam go. Pracowaliśmy razem. Zero zdziwienia - stwierdziła Marzena Paczuska, członkini zarządu TVP.

TVP odcina się od Kamila D.

Informując o tej sprawie, portalu internetowy „Faktu” w jednym z tekstów określił Kamila D. jako „byłego gwiazdora TVP”. Publiczny nadawca odpowiedział na to oświadczeniem skierowanym do redakcji portalu.

- Rozumiemy, że używanie nazwy Telewizji Polskiej w różnych kontekstach ma zwiększyć „klikalność” portalu, ale nazywanie Kamila D. „gwiazdorem TVP” jest bardzo słabe. I z pewnością frustrujące dla stacji komercyjnych, w których po swoim odejściu z TVP 13 lat (!) temu Kamil D. budował swój gwiazdorski status. Były to TVN i Polsat - przypomniano w komunikacie. - W TVN pan Kamil D. przez lata kierował flagowymi „Faktami”, a w Polsacie na nowo rozświetlał swoją gwiazdę - raptem rok temu - jako gospodarz programu „Durczokracja” - wyliczono.

- Dlatego właściwsze dla Kamila D. i, jak sądzimy, zgodniejsze z jego osobistą identyfikacją byłoby określenie go jako „gwiazdora TVN-u i Polsatu” - oceniła Telewizja Polska.

Materiały o kolizji spowodowanej przez D. w piątek wieczorem i sobotę pojawiły się w najważniejszych programach informacyjnych publicznego nadawcy.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Kamil D. usłyszał zarzuty. Grozi mu do 12 lat więzienia, wniosek o areszt

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
qwerty
Miałeś chamie złoty róg.
17 1
odpowiedź
User
Gość X
Miał dostać tylko 2 lata.
0 2
odpowiedź
User
To ino ja
Pani Kalisz go wybroni. Ona dobrze wie jak to jest być złapaną na promilach.
11 0
odpowiedź
User
Zbyszek
Za to, że przewoził psa na takiej bani powinno być 15.
8 0
odpowiedź
User
Pokora sie klania
Miales jak widac nie tylko iper.... stol w Tvn
6 1
odpowiedź