SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Leśnodorski, Wandzel, Szumielewicz: Wierzymy w pasję Grupy Abstra i Ago

- I w Abstra, i w Ago mamy do czynienia z fantastycznymi ludźmi, którzy mają piękne marzenia i wizje. O pracy z nimi nie myślimy nawet w kategoriach czysto biznesowej inwestycji, z której wycofamy się po kilku latach. Chcemy im pomóc. Uważamy, że stoją za nami umiejętności, intuicja i sieć kontaktów - mówią w wywiadzie dla portalu Wirtualnemedia.pl Olek Wandzel, Jakub Szumielewicz i Bogusław Leśnodorski - inwestorzy youtubowej Grupy Abstra i drużyny esportowej Ago Esports.

Od lewej: Jakub Szumielewicz, Bogusław Leśnodorski, Olek Wandzel Article

Bogusław Leśnodorski wraz z Maciejem i Olkiem Wandzlami kupili w październiku zeszłego roku udziały w spółce Abstra, zajmującej się tworzeniem treści na YouTube (do grupy należy m.in. Abstrachuje.tv, Nieprzygotowani czy To już jutro).

Kolejną inwestycją w obszarze digitalu było kupienie drużyny esportowej Ago. Na początku tego roku inwestorzy połączyli oba podmioty, które wspólnie mają zajmować się produkcją treści wideo związanych ze sportami elektronicznymi.

O planach na rozwój Grupy Abstra i Ago, rynku wideo w internecie i sportach elektronicznych rozmawiamy z Olkiem Wandzlem (członek zarządu Grupy Abstra), Jakubem Szumielewiczem (CEO Ago Esports) i Bogusławem Leśnodorskim.


Justyna Dąbrowska, Wirtualnemedia.pl: Co przesądziło o inwestycji w Grupę Abstra? Skąd wasze zainteresowanie segmentem wideo w internecie?

Olek Wandzel: Transakcja ta była dosyć oportunistyczna, co nie znaczy, że nieprzemyślana. Byliśmy przekonani, że przychodzi do nas krajowy lider produkcji wideo na YouTube, kierowanej do młodej grupy docelowej, która nie ogląda telewizji. Byliśmy w 100 procentach przekonani, że to dobry kierunek. Po przeprowadzeniu due diligence wiedzieliśmy już, że to projekt wart naszych pieniędzy, czasu i zaangażowania. Wierzymy w wizję chłopaków z Abstra – to jedyny naszym zdaniem podmiot w Polsce, który w swojej branży może regularnie produkować wysokiej jakości treści dla młodej grupy docelowej. Funkcjonują na rynku, w którym twórcy mają bardzo małe przychody z samej produkcji wideo (Adsense), co zdeterminowało ich umiejętności współpracy reklamowej. Nie jest to tak powszechne u youtuberów na świecie. Co za tym idzie, Grupa Abstra ma potencjał ekspansji zagranicznej. Dziś mamy 10 własnych kanałów, ponad 7,5 milionów subskrybentów i chcemy więcej.

Jakub Szumielewicz: Rynek wideo w internecie wart jest strategicznej uwagi. To nie do końca tak, że przytrafiła nam się okazja do inwestycji w ten segment. Sami jej szukaliśmy. Podobnie jak w przypadku esportu. Pierwszą taką sekcję otworzyliśmy jeszcze za czasów pracy w Legii Warszawa. Po odejściu z klubu dalej przyglądaliśmy się temu rynkowi, który jest obecnie najdynamiczniej rozwijającym się w branży sportowej. Inwestycja w drużynę Ago to dla nas kolejna biznesowa okazja, którą wykorzystujemy. To świetni, młodzi ludzie, skromni, ciekawi i szalenie ambitni. Mają wielkie marzenia – a te są zawsze warte realizacji. To dla nas duży zaszczyt i przyjemność z nimi współpracować.

OW: I w Abstra, i w Ago mamy do czynienia z fantastycznymi ludźmi, którzy mają piękne marzenia i wizje. O pracy z nimi nie myślimy nawet w kategoriach czysto biznesowej inwestycji, z której wycofamy się po kilku latach (jak to ma miejsce np. w wypadku funduszy ventrure capital czy private equity). Chcemy im pomóc. Uważamy, że stoją za nami umiejętności, intuicja i sieć kontaktów.

Co z planami ekspansji zagranicznej grupy Abstra? To kwestia miesięcy, lat pracy?

OW: Przede wszystkim widzimy jeszcze mnóstwo miejsca na polskiej scenie YouTube. Zależy nam na maksymalizacji tkwiącego na rodzimym rynku potencjału, a dopiero w następnej kolejności rozważenia wyjścia na inne rynki. Nie ma nas jeszcze w co najmniej kilku sekcjach tematycznych i na tym planujemy się skupić. A jeśli chodzi o ekspansję zagraniczną, wiele zależy od timeingu – jeśli w tym roku pojawi się ciekawa możliwość pojawienia się na jakimś zagranicznym, zbliżonym do polskiego rynku, z pewnością ją wykorzystamy. Pamiętamy, że niektóre nasze treści, takie jak choćby esport, mają niejako charakter globalny z automatu.

Nowe kanały będziecie budowali od zera? Czy bierzecie pod uwagę model znany z rynku telewizyjnego, gdzie przejmuje się już funkcjonujące stacje?

JS: Bazujemy na intuicji naszych partnerów, którzy wiedzą, jakie treści warto opisać w nowym kanale. Czytamy rynek, starając się wpasować z nowymi zagadnieniami w potrzeby widzów. Nie da się moim zdaniem przenieść kalką schematu fuzji z rynku telewizyjnego. Myślimy raczej o budowaniu kanałów od początku do końca autorskich niż o przejmowaniu obecnych. Niemniej, w biznesie trudno jest wykluczyć jakąś opcję całkowicie.

Włączyliście Ago Esport do Grupy Abstra. Jakie działania obie grupy będą realizować wspólnie?

OW: Wspólnymi siłami uruchomiliśmy kanał YouTube, który stał się pierwszą w pełni dedykowaną produkcją esportową dla drużyny w tej części Europy. Na świecie jest tylko kilka drużyn, które robią coś podobnego. Dzięki know-how Grupy Abstra będzie to coś unikalnego. Czarek, Rafał i Robert będą intensywnie promować nowy kanał oraz drużynę Ago, której niejako stali się częścią.

JS: Postaramy się stworzyć taki kanał, który będzie interesujący nie tylko dla zapalonych fanów esportu, ale i osób nie interesujących się na co dzień tą rozrywką. Członkowie Ago Esport będą pokazani jako inspiracja dla innych i dowód na to, że warto realizować swoje marzenia.

OW: Już na poziomie rozmów inwestycyjnych urzekła nas ich osobowość i ją chcemy przedstawić. Zależy nam na promowaniu wartości pokazywanych przez sport i współzawodnictwo, niezależnie od dyscypliny. A nasz kanał może być do tego znakomitym narzędziem. W miarę rozwoju sportu elektronicznego, nawet laicy zaczną się nim interesować. Dążymy do sytuacji, w której słowo esport w Polsce będzie kojarzyło się z Ago

Drużyna Ago sama się do Was zgłosiła? Czy to Wy ich znaleźliście?

OW: Jeden z naszych bardzo dobrych znajomych jest współwłaścicielem tej ekipy. Wiele dobrego słyszeliśmy o tej drużynie, śledząc rynek esportu w Polsce na bieżąco. Pojawiła się możliwość spotkania i rozmowy. Płynnie przeszliśmy do negocjacji biznesowych, zakończonych inwestycją.

Macie ambicje, by zrobić z Ago najlepszą drużynę na świecie? Mamy już rozpoznawalne polskie drużyny z sukcesami międzynarodowymi, jak choćby Virtus Pro.

JS: Nie nazwałbym Virtus Pro drużyną polską. Owszem, zawodnicy to Polacy, ale właściciel jest Rosjaninem, główna siedziba ekipy znajduje się w Rosji i tam organizacja płaci podatki. Z tego powodu klasyfikowałbym ten zespół raczej jako rosyjski.

OW: Ago jest w 100% polską drużyną, z polskim kapitałem, właścicielami płacącymi tu podatki i przede wszystkim z rodzimymi zawodnikami. Nawet gdyby w przyszłości do drużyny mieliby dołączyć obywatele innych państw, to wciąż drużyna będzie biało-czerwona. Virtus Pro jest oczywiście dla nas jakimś punktem odniesienia, niemniej docelowo chcemy konkurować nie tylko z nimi, ale i z całą światową czołówką. Nie boimy się mówić, że chcemy być najlepsi.

JS: Czy chcemy zrobić z Ago topową światową drużynę? Zależy od definicji. Jeśli przyjmiemy, że 20 najlepszych drużyn na tworzy „top”, to Ago już teraz jest w tym gronie.

Sporty elektroniczne nie są oczywiście tak popularne, jak piłka nożna. Mają jednak wielu fanów, co widać choćby po turniejach Intel Extreme Masters w Katowicach. Mimo to, często można spotkać się z opiniami sprowadzającymi esport do „grania w gry”, gdzie gracze siedzą po kilkanaście godzin przed komputerem, zaniedbując dietę i kondycję fizyczną. Skąd się biorą te stereotypy?   

JS: Zacznijmy od tego, czym jest profesjonalne uprawianie esportu. Przyglądając się, jak wygląda codzienne życie zawodników drużyny esportowej i np. piłki nożnej, zobaczymy, że w pewnych sferach występuje wiele podobieństw. Esportowcy są gigantycznie obciążeni psychicznie i emocjonalnie, muszą być w czasie gry maksymalnie skupieni. Dodatkowo dochodzi wysiłek fizyczny, związany z koniecznością ciągłych podróży na turnieje. Życie profesjonalnego gracza wymusza ciągłą mobilizację (fizyczną i psychiczną), zachowanie zbilansowanej diety (za wysoki poziom glukozy we krwi obniża szybkość reakcji), odcinanie się od problemów osobistych, wielotygodniowe rozłąki z rodziną. Wszystko po to, by walczyć o prymat, o zwycięstwo. Nie brzmi jak "granie w grę", prawda?

Brzmi jak opis życia sportowca.

JS: Bo sport sprowadza się do rywalizacji – ze sobą i innymi. To czynnik łączący dyscypliny tradycyjne z elektronicznymi. Inwestycją w Ago chcemy udowodnić, że spędzenie słynnych „10 tysięcy godzin” na graniu nie wystarczy, by osiągnąć w esporcie poziom mistrzowski. W drodze na szczyt trzeba wypracować wiele parametrów, składających się na doskonałego zawodnika – i mam tu na myśli nie tylko „skilsy” w grze. Podchodzimy do treningów zawodników tak profesjonalnie, jak to tylko możliwe. Ago ma zapewnione wsparcie wielu specjalistów - dietetyka, psychologa, fizjoterapeuty. Rozmawiamy z chłopakami i wprowadzamy takie zmiany w ich trybie życia, by wznosili się na coraz wyższy poziom.

OW: Przyznam, że trochę nie rozumiem podejścia Polaków do esportu. Przecież to jedna z niewielu lukratywnych komercyjnie branż, w których faktycznie coś znaczymy. Proszę mi znaleźć drugą taką dyscyplinę sportu, w której tak wielu Polaków odnosi międzynarodowe sukcesy. Jesteśmy potęgą w skokach narciarskich, tylko skoczków nie ogląda kilkadziesiąt milionów widzów w samych Chinach. A esportowców tak.

Czy komercyjne firmy już wyczuwają ten potencjał? Na rynku jest już kilka marek angażujących się np. w sponsoring drużyn esportowych. Jak to wygląda z waszej perspektywy?

JS: Zainteresowanie jest bardzo duże, zwłaszcza jeśli chodzi o transmisje meczów esportowych w internecie.

OW: Marketerzy, chcąc nie chcąc, będą musieli coraz bardziej interesować się esportem. Grupa docelowa zainteresowana sportami elektronicznymi nie konsumuje żadnych innych treści. Jeśli marki chcą do nic dotrzeć, muszą reklamować się poprzez esport.

O jak dużej grupie rozmawiamy?

OW: Według ostatnich badań pomiędzy 5 a 6 milionów osób w Polsce interesuje się esportem. Co ważne, między fanami poszczególnych drużyn nie widać takich antagonizmów jak np. w piłce nożnej. Co oznacza, że subskrybują cztery kanały na Twitchu, lubią cztery profile na Facebooku.

Jak reagujecie na krytykę inwestycji w esport? Zbigniew Boniek na przykład nie wypowiedział się na ten temat z entuzjazmem..

Bogusław Leśnodorski: To wszystko była ustawka dla zainteresowania mediów. I udało się, esport chyba nigdy nie miał takiego rozgłosu w ogólnopolskich mediach. Cały mainstream o tym pisał. Sukces na pełnym polu.

Ago to jedyna drużyna w jaką zainwestujecie? Zgłaszają się kolejne?

JS: Za wcześniej, by na tym etapie mówić o szczegółach. Sondujemy rynek.

OW: Pod egidą Ago chcemy wchodzić w nowe tytuły gier i stać się prawdziwie multidyscyplinarną organizacją. Mamy w Polsce zawodników na znakomitym poziomie i ten potencjał chcemy wykorzystywać.

JS: Traktujemy esport jako przygodę. Nie ma nic piękniejszego niż wejście w projekt, którego się do końca nie zna. Z tego wynikają same pozytywy. Myślimy niestandardowo, wprowadzamy teraz rozwiązania, o które byłoby trudno, gdybyśmy byli częścią branży. Jesteśmy nieobciążeni niektórymi faktami czy doświadczeniami i to nasza przewaga.

BL: Po drugiej stronie, w Ago i z Abstra trafiliśmy na sensownych, mądrych ludzi. Zabraliśmy ich na swój pokład i zobaczymy, co z tego wyniknie. Cytując kultowy "Rejs" - "taka przygoda".

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Leśnodorski, Wandzel, Szumielewicz: Wierzymy w pasję Grupy Abstra i Ago

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
MN
Nowomowa...
18 9
odpowiedź
User
er
Bełkot byłego słabego bramkarza Dady z Lesnym wydoili Ległe i skoczy na glowe do basenu gdzie pływaja rekiny zobaczymy jak długo popływaja
14 9
odpowiedź
User
Romero
Olbrzymia prośba do WM - przed opublikowaniem tekstu sprawdźcie błędy,bo w co drugim aż razi! 👞
12 9
odpowiedź
User
T89
Klasyfikowanie VP jako rosyjskiej drużyny to głupota straszna, prawda jest taka że Rosjanie myślę że bardziej identyfikują się z np NaVi niż VP (mam na myśli CS). Dla kibica nie ma znaczenia z jakiego kraju jest organizacja, chodzi tylko wyłącznie o zawodników. Wydaje mi się że pan Szumielewicz myli określenia organizacji i drużyny.
10 9
odpowiedź
User
Croma
ABSTRA-CZŁONKI SĄ TAK ZABAWNI I KREATYWNI..............ŻE NAWET DALI OGŁOSZENIE O PRACE DLA KREATYWNEGO SCENARZYSTY, PO PROSTU SZUKAJĄ JELONKA KTÓRY BĘDZIE ZA NICH WYMYSLAŁ ŚMIESZNE HISTORYJKI A ONI TO ŁADNIE OPAKUJĄ I WCISNĄ GIMBAZIE JAKO SWOJE POMYSŁY . TACY Z NICH ZABAWNI YOUTUBERZY . PLUS TEJ AKCJI JEST TAKI, ŻE MOŻE PIERWSZY RAZ ICH FILMIKI BĘDĄ ZABAWNE A NIE ORDYNARNIE IDIOTYCZNE I TANDETNIE WULGARNE
9 8
odpowiedź